Każde miasto w Polsce ma swoich "powiatowych" kierowców

W weekendy, a zwłaszcza w niedzielne przedpołudnia, centra handlowe położone na obrzeżach wielkich miast są tłumnie odwiedzane przez zmotoryzowanych klientów przybyłych z okolicznych miejscowości. Jak się to kiedyś mawiało - z prowincji. Widać to po rejestracjach samochodów, stojących na sklepowych parkingach. Jednak coraz więcej takich aut widuje się również na co dzień, i to na śródmiejskich ulicach. Niektórzy uznają to za problem...

Zdjęcie

. /poboczem.pl
.
/poboczem.pl

- Pochodzę ze wsi, chociaż od wielu lat mieszkam w Krakowie - opowiada jeden ze znajomych. - Pamiętam, że jako niedoświadczony kierowca jak ognia unikałem wyprawy samochodem "do miasta". Bałem się tramwajów, skomplikowanych rond z osławionym "Matecznym" na czele, sygnalizacji świetlnej, policjantów kierujących ruchem. To był nieznany, obcy mi świat. Dzisiaj czasy się zmieniły. Owszem, nadal trafiają się ludzie, którzy na krakowskich ulicach czują się niepewnie, by nie powiedzieć bojaźliwie, ale jest także bardzo wielu chojraków, którzy zachowują się na nich tak, jak zapewne zachowują się na drogach rodzinnej miejscowości. Jeżdżą szybko, ryzykownie wyprzedzają, zmieniają pasy bez włączenia kierunkowskazu. Najbardziej widać to na nowych, dwupasmowych przelotówkach. Młodzi kochają pseudotuning i lubią puszczać na cały regulator muzykę w stylu "umpa, umpa..." Okropność. Z moich obserwacji wynika, że najgorsi są kierowcy aut z rejestracjami KMY, czyli z powiatu myślenickiego...

Zdjęcie

. /poboczem.pl
.
/poboczem.pl

W Krakowie: KMY, KWI. KLI, KWA, KBC, KRA, KOS... W Warszawie: WOT, WND, WSI, WCI, WPU... We Wrocławiu:  DTR, DOL, DWL, DDZ... Każde duże miasto w Polsce ma swoich "powiatowych" kierowców. Nie wszystkie oczywiście auta z takimi rejestracjami należą do przyjezdnych. Wiele z nich jest własnością osób, które od dawna mieszkają, pracują lub uczą się we wspomnianych aglomeracjach, lecz z różnych względów nie przerejestrowały samochodów. Nie mają stałego zameldowania, chcą zaoszczędzić parę złotych na opłatach związanych ze zmianą blach i dokumentów, skorzystać z niższych stawek ubezpieczeniowych, obowiązujących w ich rodzinnych stronach lub też nie uczyniły tego z czystego lenistwa, bo też i nikt od nich nie wymaga dokonania podobnych formalności. Tak czy inaczej nie ulega wątpliwości, że znaczną część ulicznego ruchu w wielkich ośrodkach generują właśnie zmotoryzowani przybysze z okolicznych wsi i miasteczek.

Pozdrowienia dla pana Forda Mondeo KLI ..... /poboczem.pl

Nie ma statystyk, które potwierdzałyby przekonanie, że powodują oni jakiekolwiek nadzwyczajne zagrożenia. Co nie znaczy, że rzeczywiście nie budzą niechęci wśród miejscowych. W Krakowie, przy okazji dyskusji wokół planu kolejnego poszerzenia płatnej strefy parkowania, pojawiła się nawet propozycja zamknięcia miasta dla samochodów z obcymi rejestracjami. Ich kierowcy musieliby pozostawiać auta na peryferyjnych parkingach, a dalej poruszać się środkami komunikacji publicznej. Był to rzecz jasna postulat nierealny: niezgodny z prawem i niemożliwy do wyegzekwowania. Jednak fakt, że w ogóle został zgłoszony, wskazuje na ogólną atmosferę wokół "powiatowych kierowców". 

Czy faktycznie jednak jeżdżą oni gorzej, bardziej niebezpiecznie od kierowców z wielkich miast? A jeżeli tak, to dlaczego? Ciekawi jesteśmy waszej opinii na ten temat...  

Pojedynek srebrnych Audi /poboczem.pl

Pojedynek srebrnych Audi cd. /poboczem.pl

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Skomentuj artykuł: Każde miasto w Polsce ma swoich "powiatowych" kierowców

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 732,

przeczytane przez: 26 697 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony