Kiedy nauczymy się jeździć?

Szanowna Redakcjo, Z zamiarem wyżalenia się komuś na łamach internetu noszę się od dłuższego czasu. A że nie mam dzisiaj wybitnie nic do roboty - niech się stanie wola moja (*).

Zdjęcie

Fot. archiwum
/poboczem.pl
Jestem mieszkańcem Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego i pewnie jak zdecydowana większość mieszkańców tego regionu co dzień, rano ruszam, chciałbym rzec sprawnie do pracy. Wychodzę z szarego bloku, kieruję się na wiecznie zapchany parking osiedlowy, odpalam swoje auto i dalej jazda do roboty. I zaczynają się klocki.

Już na dzień dobry na pierwszym osiedlowym skrzyżowaniu korek.

Ciśnienie - 110/60

Kierowcy w ogóle zdają się spieszyć. W czasie gdy na główną drogę mogłyby wyjechać trzy auta, wyjeżdża jedno. Bo? Nie jeździmy płynnie. Sytuacja się komplikuje. Kolejne skrzyżowanie, już gabarytowo większe. Jeden pas dla jadących w lewo, prosto i w prawo. Dla tych ostatnich bonus w postaci strzałki.

Zaczyna się tutaj istna afirmacja "yntelygencji" Polaków. Skręcający prosto i w lewo stoją przy lewej krawędzi pasa ruchu, co sprytniejsi jadący prosto ustawiają się przy krawężniku. Pomijam zupełnie już poszkodowanych jadących w prawo (zgodnie z kodeksem chcąc jechać prosto/w prawo ustawiamy się maksymalnie po prawej stronie) 3,2,1 - zielone.

Reklama

Bałagan. Tragedia. Nikt finalnie nie wie kto gdzie jedzie. Ci po prawej jadą prosto, ci ze środka też. Ktoś tam skręca w prawo i jest przyblokowany. Na skręt w lewo dla oczekujących nie ma szans. No ale udało mi się bezpiecznie przeczekać, bo w końcu na zielonym świetle trwającym dokładnie 45 sekund nikomu się nie śpieszy - bezpieczeństwo ponad wszystko. Przejechało z bólem 5 aut.

Cóż, denerwując się pracujemy na zawał, więc dalej jestem spokojny.

Ciśnienie 120/70

W głośnikach (zbieg okoliczności?) Jimmi Hendrix - Crosstown Traffic. Jest. Zielone światło. Udało mi się przejechać na pomarańczowym, bo znowu nie spieszymy się. Po szerokiej miejskiej drodze jadę 30 km/h, bo jakiś Pan rozmawia w SuperB przez telefon. Nie wnikam. Dojeżdżam do wjazdu na wiadukt nad Drogową Trasę Średnicową, skąd będę właśnie na DTŚ podążał. I to skrzyżowanie jest zrobione genialnie.

Dwa skrzyżowania w odległości ok 200 metrów. Przed pierwszym korek do horyzontu. W momencie gdy ruszają auta z pierwszego skrzyżowania, na drugim włącza się czerwone. Dodajmy do tego wspomniany brak pośpiechu, blokowanie wyjazdu aut z dróg podporządkowanych. Mamy horror.

Ciśnienie 130/70

No, ale dalej jestem spokojny, choć z ust wydobywają się ciche, słodkie komentarze dla ogółu. Uff, po 10 minutach jestem na wiadukcie, skąd finalnie będę zjeżdżał na DTŚ. Przede mną jeszcze dwa sygnalizatory - jeden na wprost, drugi dla lewoskrętu. O! Zielone. Jednak nie, czerwone, bo jakoś kierowcy nie kwapią się do sprawnego ruszenia. W głośnikach Metallica - Sad But True. Tak jest!

Ciśnienie 140/80

Pierwsze głośne, soczyste słówko na ka. Jadę dalej, w końcu lewoskręt. Jak miło, Pan w Corsie nie wie czy jechać, nie jest pewien sytuacji na drodze. I znowu stoję. Stoję. Ciśnienie rośnie. Pierwszy gest pozdrawiający pewnym palcem. Doskonale, nareszcie jestem na wjeździe na DTŚ, V-Tec się przydaje by lewym pasem "połknąć" niemrawo toczące się wozy w kierunku Katowic. Ciśnienie spada, w końcu jestem na DTŚ. Trzy pasy. To jest to.

Ucieczka na lewy pas i wrzucam piąty bieg. 110 km/h, to i tak o 10 za dużo w stosunku do ograniczenia. W głośnikach Iggy Pop - Passenger. Jak miło jechać porankiem do pracy. Myślę - całe leniwo jadące stado pojazdów mam już za sobą. Koniec?!

Marzenie ściętej głowy. Nagle wynurza się za mną wcześniej wspomniany Pan w SuberB, który skończył konwersację telefoniczną i przypomniało mu się że się spieszy. Jadę 110 km/h. Pan z lekką nutką subtelności zbliża się do mojego zderzaka na odległość 60 cm i zaczyna podawać sygnały świetlne i niewerbalne. Czyżby chodziło mu o to, żebym go puścił? Tak, on ma życzenie jechać 160 km/h.

Nie mam jak zjechać, na środkowym pasie jedzie zestresowana kobiecinka w Clio jakieś 90 km/h, przed nią karawan toczących się aut. SuperB wciąż w kontakcie z moim civiciem.

Ciśnienie 180/100

Zdjęcie

Fot. archiwum
/poboczem.pl
W końcu okazja by zjechać na środkowy pas - podjeżdża i zaczyna kiwać rękami i po ruchach ust wnioskuję, iż serdecznie pozdrawia moją matkę. Ja pozdrawiam go machnięciem ręki i szerokim uśmiechem. SuperB znika. Jestem już w Katowicach przy Silesia City Centre. DTŚ spina się tutaj z Chorzowską w łącznie cztery pasy ruchu. Taniec z gwiazdami.

Ci z lewego na prawy, z prawego na lewy, ze skrajnego na skrajny. Mam ochotę w tym momencie zamknąć oczy i pomodlić się do św. Krzysztofa. Udaje mi się przez to przebrnąć z poprzednią wartością ciśnienia…

Z racji faktu, że tłoczno, jadę siedemdziesiątką przed jakiś Starem wiozącym bliżej nieokreśloną materię. Zerkam w lewe lusterko - wolne, wyprzedzam. Nagle słyszę klakson. Pan w Audi postanowił wyprzedzić Stara nieco później niż ja, no bo przecież się nie spieszymy. W jego mniemaniu zajechałem mu drogę więc znowu widzę gesty, zdaje się słyszeć słowa.

Ignoruję go. I tunel katowicki. Istny dreszczowiec. Zgłaśniam muzykę - Nothing Else Matters - dokładnie, byle tylko przejechać przez tunel. Przede mną ostatni "boss". Zjazd na Murckowską z Rozdzieńskiego. Poszło lekko, zazwyczaj nie wiadomo finalnie kto gdzie jedzie. Jeszcze 500 metrów i jestem w pracy...

Uff, ale się rozpisałem. Tak wygląda moja droga do pracy. Dzień w dzień. Pada - nie pada. Zimno - ciepło. Śnieg - nie śnieg.

Naprawdę nie potrafię zrozumieć jednego. Po mieście jedziemy dosłownie 20 km/h - nie w trosce o bezpieczeństwo nasze i innych. Wleczemy się. Ale tak perwersyjnie. Bez litości. Zero dynamiki ruchu. A przecież ruszyć dynamicznie nie znaczy od razu sprint 0-100. Wjeżdżamy na autostradę i tutaj grupa wleczących się dzieli na tych co się wleką dalej, i na tych, którzy doznają negatywnego olśnienia, że jednak trzeba szybko. Trzeba jechać 170 km/h nie patrząc na innych. Trzeba siedzieć "na d*pie", migać drogowymi, trąbić, pozdrawiać.

Czy to się kiedyś skończy? Kiedy finalnie w Polsce nauczymy się jeździć dynamicznie, oszczędnie, a przy tym bezpiecznie, z poszanowaniem innych uczestników ruchu drogowego? Może ktoś wie?

Jeśli tak to proszę przekazać do wiadomości ludu...

List od McNitro

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Kiedy nauczymy się jeździć?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 252,

przeczytane przez: 378 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony