Klamka zapadła. Na wakacje jedziemy autem. Ale dokąd?

Trudno to dalej ukrywać i przemilczać - zaczął się letni sezon urlopowy. Rodzina nalega: "jedźmy gdzieś autem". Nasza zgoda będzie oznaczała, że ściągniemy sobie na głowę mnóstwo kłopotów.

Zdjęcie

Jeżeli jesteśmy świeżo upieczonymi właścicielami "absolutnie bezwypadkowego" samochodu, takiego co to "Niemiec płakał, gdy go sprzedawał", nie powinniśmy poskąpić grosza na jego dokładny przegląd i usunięcie przynajmniej 10 najpoważniejszych usterek /
Jeżeli jesteśmy świeżo upieczonymi właścicielami "absolutnie bezwypadkowego" samochodu, takiego co to "Niemiec płakał, gdy go sprzedawał", nie powinniśmy poskąpić grosza na jego dokładny przegląd i usunięcie przynajmniej 10 najpoważniejszych usterek
/

 Można podejrzewać, że to nie tylko "darmowy" alkohol serwowany od śniadania, lecz właśnie obawa przed stresem związanym z dalekimi samochodowymi podróżami jest przyczyną szybko rosnącej wśród Polaków popularności lotniczych wczasów "ol inkluziw".

Trudno, klamka zapadła, jedziemy na wakacje własnym autem. Tylko dokąd? Jak się bawić, to się bawić - za granicę. Przecież jesteśmy Europejczykami, po krajach strefy Schengen możemy przemieszczać się jak paniska, wspominając dawne czasy upokorzeń - wielogodzinnego oczekiwania na granicach, podejrzliwych celników, odstawiania na bok pojazdów z polskimi rejestracjami w celu dokładnej kontroli, drobnego handlu, mającego zwrócić nam koszty podróży, nieustannego strachu przed awarią samochodu i koniecznością usuwania jej skutków za twardą walutę, wożenia ze sobą magazynu części zamiennych i kanistrów z benzyną. To się na szczęście już skończyło...

Reklama

Cytat

A może Chorwacja? Swojska atmosfera i język, w którym woda to voda, piwo - pivo, plaża - plaža, a chleb... No chleb, to kruh, ale przecież nie samym chlebem żyje człowiek...

Powtórzmy pytanie: jechać, ale dokąd? Trzeba przymierzać zamiary do sił, a cel podróży wyznaczać zależnie od ilości wolnego czasu, którym dysponujemy. Ostatnio modna staje się Portugalia. Rozległe plaże, ocean, ciekawe zabytki, muzyka Fado, sympatyczni tubylcy, w miarę przystępne ceny... Pięknie, ale Lizbonę dzieli od Warszawy 3300 kilometrów, więc  i jeżeli mamy 10 dni urlopu, to co najmniej jego połowę przesiedzimy za kierownicą.

Dużo, dużo bliżej leżą Węgry z ich termalnymi kąpieliskami. Ciepłe źródła w lipcu i sierpniu? Biorąc pod uwagę obecne fanaberie pogody to nie musi być głupi pomysł. Poza tym Polak Węgier dwa bratanki... Tylko jak i po jakiemu im to, psiakrew, wyjaśnić? Nieporównanie łatwiej dogadać się na przykład ze Słowakami. Sęk w tym, że ich policja ma fatalną opinię wśród Polaków i uchodzi za wyjątkowo nam nieprzyjazną...

Każdego lata tysiące zmotoryzowanych rodaków ciągną do Chorwacji, która niedawno została członkiem Unii Europejskiej, choć nie należy jeszcze do strefy Schengen. Przynajmniej jednak znacznie potaniały rozmowy, prowadzone stamtąd przez telefony komórkowe. Osiągalne w ciągu jednego, góra dwóch dni podróży wybrzeże ciepłego, przejrzystego morza, swojska atmosfera i język, w którym woda to voda, piwo - pivo, plaża - plaža, a chleb... No chleb, to kruh, ale przecież nie samym chlebem żyje człowiek...     

Zniesmaczonym i zniechęconym polskimi realiami polecamy wyjazd na wschód. Gwarantujemy, że po powrocie będą całowali ojczystą ziemię, chwalili rząd, zachwycali się jakością dróg i zechcą serdecznie uściskać pierwszego spotkanego policjanta.

Zdjęcie

W każdym aucie, niezależnie od wieku i pochodzenia, trzeba skontrolować poziom oleju w silniku i innych płynów eksploatacyjnych, stan oświetlenia, ewentualnie dopompować opony (nie zapominając o zapasie!) /
W każdym aucie, niezależnie od wieku i pochodzenia, trzeba skontrolować poziom oleju w silniku i innych płynów eksploatacyjnych, stan oświetlenia, ewentualnie dopompować opony (nie zapominając o zapasie!)
/

Wiemy już, dokąd pojedziemy, ale czym? Jeżeli jesteśmy świeżo upieczonymi właścicielami "absolutnie bezwypadkowego" samochodu, takiego co to "Niemiec płakał, gdy go sprzedawał", nie powinniśmy poskąpić grosza na jego dokładny przegląd i usunięcie przynajmniej 10 najpoważniejszych usterek. W każdym jednak aucie, niezależnie od wieku i pochodzenia, trzeba skontrolować poziom oleju w silniku i innych płynów eksploatacyjnych, stan oświetlenia, ewentualnie dopompować opony (nie zapominając o zapasie!) itp. Co do mycia pojazdu, istnieją dwie skrajne postawy. Niektórzy wychodzą z założenia, że po co myć, skoro i tak się zaraz pobrudzi. Inni nie wyruszą w trasę bez poddania auta gruntownym zabiegom kosmetycznym, a i po drodze potrafią odwiedzać myjnię.

Cytat

Jedna z teorii głosi, że urlop jest wtedy udany, gdy jest... nieudany

Przed podróżą warto koniecznie sprawdzić, jakie wyposażenie samochodu (kamizelki odblaskowe, apteczka, komplet zapasowych żarówek itd.) obowiązuje w kraju docelowym i tranzytowych.

Samochód przygotowany, można przystąpić do pakowania. To duża sztuka, zwłaszcza jeżeli wyruszamy z rodziną na dwutygodniowy pobyt pod namiotem na kempingu. Jeżeli robimy to po raz pierwszy, warto dokładnie przemyśleć rozmieszczenie poszczególnych przedmiotów, a nawet dokonać próbnego pakowania. Tak, by nie okazało się, że złożony stolik turystyczny, który planowaliśmy postawić pionowo na dłuższym boku za siedzeniami w bagażniku nijak się tam nie mieści.

Zdjęcie

Samochód przygotowany, można przystąpić do pakowania. To duża sztuka, zwłaszcza jeżeli wyruszamy z rodziną na dwutygodniowy pobyt pod namiotem na kempingu /
Samochód przygotowany, można przystąpić do pakowania. To duża sztuka, zwłaszcza jeżeli wyruszamy z rodziną na dwutygodniowy pobyt pod namiotem na kempingu
/

Żona kupiła sprzedawany w promocyjnej cenie zestaw walizek? Jesteście przekonani, że mała posłuży na krótkie wyjazdy, średnia na długie weekendy, a największa na letnie urlopy? Nie miejcie żadnych złudzeń - będziecie musieli zabrać je wszystkie. I jeszcze usłyszycie, że to drobiazg, że przecież "wrzuci się do samochodu"...

Wszelkie poradniki zalecają staranne zaplanowanie podróży. Obowiązują tu różne szkoły. Zwolennicy otwockiej godzinami ślęczą nad mapami, surfują w poszukiwaniu informacji po Internecie, zbierają opinie. Wiedzą co, gdzie, jak i kiedy. I są głęboko nieszczęśliwi, gdy zamiast o 7.00 wystartują spod domu z półgodzinnym opóźnieniem. Szkoła falenicka stawia na niefrasobliwość. Jedziemy na wakacje, niczym się nie przejmujmy, jakoś to będzie. Później od dawna nieaktualizowana nawigacja wyprowadza nas na manowce, a klasyczna mapa... Mapę zostawiliśmy w domu. I zaczynają się nerwy... Wniosek: jak zwykle najlepszy jest złoty środek - planowanie, ale bez nadmiernego przywiązania do szczegółów.       

Daleka podróż samochodem wymaga przerw na odpoczynek. Ale jak tu odpoczywać, gdy dzieci kwadrans po wyruszeniu w drogę zaczęły marudzić i dopytywać: "daleko jeszcze?" (to pytanie to chyba jedna z największych zmór każdego kierowcy - ojca rodziny), a żona nie chce uronić ani godziny z zapłaconej doby hotelowej. Zatem kawa, puszka napoju energetycznego, zapałki w oczy i jedziemy. Bardzo niebezpieczne, zdecydowanie odradzamy.    

Jedna z teorii głosi, że urlop jest wtedy udany, gdy jest... nieudany. W wypoczynku chodzi przecież o to, by po jego zakończeniu z radością wracać do domu i pracy. A ta radość może być pochodną kiepskiej pogody, niemiłej obsługi, niesympatycznego towarzystwa.

Mimo wszystko nikomu takiej radości nie życzymy. Szerokiej wakacyjnej drogi!

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Klamka zapadła. Na wakacje jedziemy autem. Ale dokąd?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 51,

przeczytane przez: 3394 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony