Klasyki przez małe K. Czyli jak zmarnować 5 i 10 tys. zł...

Motoryzacja kołem się toczy, na naszych ulicach trwa więc nieustający kołowrotek marek, modeli i generacji. Z osiedlowych parkingów znikają auta, które przez wiele lat kreśliły krajobraz polskich dróg.

Zdjęcie

Polonezy, ale nie tylko, zaczynają osiągać absurdalne ceny /Adrian Ślazok /Reporter
Polonezy, ale nie tylko, zaczynają osiągać absurdalne ceny
/Adrian Ślazok /Reporter

Do miana "klasyków" - przynajmniej w ocenie aktualnych właścicieli - urastają pojazdy, które jeszcze dekadę temu wywoływały raczej uśmieszki politowania niż zachwytu. Odbija się to również na poziomie cen. Kwoty, jakie zapłacić dziś trzeba za popularne auta z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych są, łagodnie rzecz ujmując, szokujące.

Przybywająca do nas z zachodu moda na youngtimery obudziła żyłkę przedsiębiorczości u niezliczonych "Mirków-handlarzy". Wystawiane przez nich ogłoszenia sztucznie "napompowaly" rynek, co starają się dziś wykorzystywać właściciele licznych drogowych reliktów, które w większości nadają się na wkład do hutniczego pieca.

Reklama

W przeciwieństwie do cywilizowanych rynków, na których cena jest wypadkową stanu, wyposażenia i (co najważniejsze) unikatowości danego pojazdu, w Polsce wystarczy, że samochód jest odpowiednio stary. Przykładów nie trzeba daleko szukać...

Fiat 126p, czyli popularny Maluch, którego największym atutem jest fakt, że potrafi o własnych siłach dojechać do punktu autokasacji, to dziś wydatek od około 3,5 tys. zł w górę. Na takie kwoty wyceniane są nawet auta z ostatniej serii produkcyjnej, czyli tzw. "eleganty". Za samochody po "kompleksowej naprawie", czyli z połataną karoserią i drugim, trzecim czy czwartym lakierem, zapłać trzeba nawet 8-12 tys. zł!

Jeszcze bardziej absurdalna sytuacja dotyczy Polonezów. Przykładowo - za sprawnego "atu bez plusa", czyli najrzadszą produkowaną wielkoseryjnie odmianę (w produkcji niespełna półtora roku), zapłacić trzeba od 1,5 do około 3 tys. zł. Dla porównania od 2 do 7(!) tys. zł wyceniane są przez właścicieli Polonezy Plusy, a ŚREDNIA cena Poloneza Caro niezależnie od rocznika niebezpiecznie zbliża się do 6 tys. zł.

Niespodzianki czekają też na fanów nadgryzionych zębem rdzy i czasu pojazdów z zachodu. Nie mniej niż 5 tys. zł zapłacić dziś trzeba za zachowanego w przyzwoitym stanie Volkswagena Golfa II serii. Najbardziej zajeżdżone egzemplarze, z dieslem pod maską, wymagają wyłożenia co najmniej 2,5 tys. zł. Lista ich atutów kończy się przeważnie na radiu i (a częściej lub) opłaconej składce OC.

Podobna sytuacja dotyczy innego, ukochanego niegdyś przez fanów siłowni i alternatywnych wykładni prawa samochodu, czyli BMW 3 typoszeregu E30. Na jeżdżący egzemplarz sedana w przeciętnym stanie (czytaj "do poprawek blacharsko-lakierniczych"), nawet z podstawowym silnikiem, wydamy nie mniej niż 5 tys. zł. Jeśli mamy do czynienia z coupe, niezależnie do silnika, przed cyfrą pięć należy dopisać jedynkę (nie brak i takich za 30 tys. zł).

Podążając tropem trzech pasków na ortalionie pokusiliśmy się też o sprawdzenie cen sztandarowego w swoim czasie pojazdu zwolennikó remizowych dyskotek - Opla Calibry. W tym przypadku jest - na szczęście - lepiej. Auta, które oparły się "hakatumbie" wirtuozów szpachli i bodykitów z laminatu kosztują dziś od około 4 tys. zł w górę. Nie myślcie jednak, że wywołujące niekiedy salwę śmiechu ceny wywoławcze (od transakcyjnych dzieli je pewnie dobre 300 proc.) dotyczą wyłącznie samochodów niemieckich.  Szerokie pole do popisu mamy dysponując kwotą 7-8 tys. zł. W zamian za nie możemy stać się właścicielami ekskluzywnych: niezliczonych Hond CRX i Civiców IV generacji (w stanie, w którym na karoserii znajdziemy jeszcze kawałek blachy do złapania "masy" migomatu), czy - chociażby - Fordów Sierra (j/w). Jeszcze większe pole do popisu daje 10 tys. zł. Te otwierają nam drogę m.in. do tak wyszukanych modeli, jak np. Citroena BX, Renault 21 - to nie żart - pełnej palety aut spod znaku Łady.  

Zainteresowani? Lepiej się pospieszcie. "Klasyków" już nie przybędzie, więc liczba sztuk w promocyjnych cenach jest ograniczona!

Paweł Rygas

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Klasyki przez małe K. Czyli jak zmarnować 5 i 10 tys. zł...

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 27,

przeczytane przez: 944 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony