​Kobieta szefem... Brr. Jak żyć? No, jak żyć?

Mary T. Barra będzie nowym prezesem General Motors. W styczniu zastąpi na tym stanowisku Dana Akersona.

Zdjęcie

Jakie samochody będzie produkować GM pod rządami Mrs Barra? /
Jakie samochody będzie produkować GM pod rządami Mrs Barra?
/

Powierzenie kobiecie funkcji szefa wszystkich szefów w jednym z największych koncernów samochodowych świata prowokuje niewybredne komentarze, złośliwe  docinki i dwuznaczne uśmieszki (już słyszymy żarciki w stylu: "Barra Barra... he, he, he"), za którymi kryje się jednak głęboki niepokój konserwatywnie nastawionych do rzeczywistości miłośników czterech kółek. Już teraz narzekają oni na tendencję, którą nazywają, przepraszamy za wyrażenie, "pedalizacją motoryzacji". Downsizing, montowanie trzycylindrowych silniczków o pojemności jednego litra w limuzynach średniej klasy, nadmierna troska o ochronę środowiska, rozbudowa wszelakich systemów bezpieczeństwa, te wszystkie brzęczyki ostrzegające o przekroczeniu oszałamiającej prędkości 50 kilometrów na godzinę... Brr. Jak żyć? No, jak żyć?

Stare, mądre przysłowie powiada, że baba z wozu, koniom lżej, a tu nie dość, iż wpuścili baby za kierownice aut, co już samo w sobie słusznie budzi grozę, to teraz jeszcze posadzili babę za sterami General Motors, ikony przemysłu motoryzacyjnego.

Reklama

Co przyniesie przyszłość? Jakie samochody będzie produkować GM pod rządami Mrs Barra? Na pewno polakierowane na miłe, pastelowe kolory. Z gustownie urządzonymi kabinami. Obowiązkowo z podświetlanymi lusterkami w osłonach przeciwsłonecznych i specjalnym schowkiem na kosmetyczkę. Otwierane i uruchamiane przyciskiem, żeby nie trzeba było szukać kluczyków w torebce.

Z automatyczną skrzynią biegów, by auto nie gasło przy ruszaniu i automatycznym hamulcem postojowym, by nie staczało się do tyłu, gdy trzeba będzie zatrzymać się na chwilę przed wzniesieniem. Z tylną kanapą zaprojektowaną z myślą o wygodnym montażu fotelików i w ogóle podporządkowaną potrzebom dzieci. Z wlewem paliwa, który będzie można otworzyć bez pobrudzenia rąk, gwarantującym, że nie pomylimy ropy z benzyną i na odwrót.

Wyposażone w kamerę cofania, monitoring martwego pola widzenia, czujniki odległości, a najlepiej w system w pełni automatycznego parkowania. Pod maską... A czy to ważne, co pod maską? Byle tylko silnik nie był za mocny, bo i po co. Żegnajcie dostojne dwunastki, pięknie brzmiące ósemki i dynamiczne szóstki. Cztery cylindry w zupełności wystarczą. I 100 koni mocy.

A najgorzej, że w ślady GM niechybnie zechce pójść Volkswagen i też wkrótce zatrudni prezesa-kobietę, koleżankę pani kanclerz Merkel. Japończycy z Toyoty zapewne będą opierać się dłużej, ale i oni w końcu pękną. I w ten sposób wielka trójka globalnego przemysłu motoryzacyjnego przejdzie całkowicie w damskie ręce. Baboizacja motoryzacji. Aż strach się bać. 

Stop. Koniec z szowinistycznym, męskim myśleniem. Z pewnością nie będzie tak źle. Przecież tatuś pani Barra pracował 39 lat jako ślusarz narzędziowy w jednej z fabryk GM w Detroit i z pewnością często opowiadał córce o starych, dobrych czasach, gdy najważniejszym kryterium przy wyborze samochodu stanowiła radość, jaką dawała jazda takim autem.

Ona sama jest związana z General Motors od 33 lat. Ostatnio pełniła funkcję prezesa ds. rozwoju i była chwalona za ograniczenie biurokracji, umiejętne cięcie kosztów przez zmniejszanie liczby platform, na których buduje się poszczególne modele GM, doprowadzenie do szybszego prezentowania nowości.

Zdjęcie

Mary Barra związana jest z General Motors od 33 lat /
Mary Barra związana jest z General Motors od 33 lat
/

Mrs. Barra ma męża związanego z motobranżą, jest właścicielką kilku Chevroletów Camaro i bywa często widywana za kierownicą samochodu na fabrycznym torze testowym, gdzie zwykła pędzić bez zważania na prędkościomierz. Jak zresztą mówi, w jej żyłach zamiast krwi krąży benzyna...

Dotychczasowy prezes General Motors, Dan Akerson, podkreślał podczas konferencji prasowej, że Mary T. Barra zawdzięcza awans nie swojej płci, lecz wyłącznie kompetencjom i zasługom. Jednocześnie nadmienił jednak, że prezentując  jej kandydaturę czuje się wzruszony jak ojciec na uroczystości wręczenia dyplomu ukończenia koledżu własnej córce.

A mówiąc już całkiem serio... Przed nową prezes stoją niełatwe zadania. Co prawda Akerson z powodzeniem wydobył GM z głębokiej zapaści (przypomnijmy, że jeszcze cztery lata temu koncern ten stał na skraju bankructwa i został uratowany dzięki finansowemu wsparciu ze strony państwa w wysokości prawie 50 mld dolarów; w związku z tym skrót GM rozwijano złośliwie jako "Government Motors", od government = rząd), ale teraz przed gigantyczną globalną firmą z amerykańskim rodowodem stoją nowe wyzwania.

Świat się zmienia, a bezprzykładna kariera Mary T. Barra jest tego najlepszym dowodem.                   

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: ​Kobieta szefem... Brr. Jak żyć? No, jak żyć?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 95,

przeczytane przez: 142 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony