Koniec z dziurami na polskich drogach. Nie istnieją!

Polscy kierowcy od lat narzekają na kiepską infrastrukturę drogową. Większość z nich twierdzi, że największym problemem zmotoryzowanych niezmiennie pozostają dziurawe drogi.

Zdjęcie

Rowerzysta wcale nie trafił w dziurę... /
Rowerzysta wcale nie trafił w dziurę...
/

Okazuje się jednak, że w wielu przypadkach słowo "dziura" jest przez kierowców nadużywane. Zdaniem urzędników, należy rozróżnić, czy jedziemy po dziurach, wybojach, wyrwach, ubytkach, wykruszeniach czy może poprzecznych uskokach nawierzchni... Każde z tych określeń ma przecież konkretne znaczenie, a kierowcy, lekkomyślnie, rzucają słowa na wiatr...

Jednym z hitów polskiego internetu stał się niedawno filmik ukazujący pechowego rowerzystę, który przejazd przez drogową kałużę zakończył lądowaniem na twarzy.

Reklama

Zdarzenie miało miejsce na ulicy Swojskiej w Warszawie - efektownym upadkiem zainteresowały się lokalne telewizje, w tym TVN. Dziennikarze stacji postanowili interweniować w sprawie u zarządcy drogi. W Zarządzie Dróg Miejskich uświadomiono ich jednak, że problem dziur na ul. Swojskiej nie istnieje. Z czym więc mamy do czynienia?

Rzecznik ZDM - pani Karolina Gałecka - z rozbrajającą szczerością stwierdziła przed kamerami, że mamy tu do czynienia z "wykruszeniem" nawierzchni. Jej zdaniem, o dziurach można mówić wyłącznie wtedy, gdy są one "na wylot" - wygląda więc na to, że dziennikarze niepotrzebnie wyolbrzymiają kwestie dotyczące stanu pilskich dróg. Problem dziur w ogóle u nas nie istnieje, co najwyżej, mamy jedynie pewne przejściowe trudności z "wyruszeniami" i "ubytkami".

Profesjonalnemu podejściu pani rzecznik nie ma się, co dziwić - górę wzięło najprawdopodobniej ścisłe wykształcenie. Z dziennikarskiego obowiązku postanowiliśmy jednak sprawdzić, czy "wykruszenie" na ul. Swojskiej, aby na pewno nie miało charakteru "dziury"...

Z naszego śledztwa wynika, że przekopując się tamtędy "na wylot", studiując różne kąty krawędzi "wykruszenia", ciągle trafiamy w ocean. Zachodzi więc uzasadnione podejrzenie, że faktycznie mieliśmy do czynienia z dziurą - wodę, na własne oczy, widziały przecież setki tysięcy internautów.

Niestety próby ostatecznego potwierdzenia naszych przypuszczeń spełzły na niczym - nie udało nam się ustalić personaliów pechowego rowerzysty. Gdyby przypadkiem trafił do naszego serwisu, mamy do niego jedno, kluczowe dla całej kwestii, pytanie. Czy woda była słona...?

Polskie drogi. No co zrobisz? Nic nie zrobisz

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Koniec z dziurami na polskich drogach. Nie istnieją!

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 350,

przeczytane przez: 525 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony