Koszmar, horror, szok. Polscy kierowcy lubią być straszeni. Ty też?

​Ludzie lubią się bać. Gdyby było inaczej, nie oglądaliby horrorów, nie szukali guza, uprawiając niebezpieczne sporty i... unikaliby wiadomości przekazywanych przez media. Wdzięcznym celem straszenia są zmotoryzowani użytkownicy dróg. Oto krótki poradnik, jak to czynić skutecznie. Mamy nadzieję, że będzie przydatny zarówno dla amatorów, jak i początkujących zawodowców.

Zdjęcie

Polscy kierowcy lubią być straszeni... /Piotr Jędzura /Reporter
Polscy kierowcy lubią być straszeni...
/Piotr Jędzura /Reporter

Nasz kurs podzielimy na dwie części. Pierwsza dotyczy metodyki, a druga tematyki straszenia.

Wyjaśnimy zatem, jak i czym straszyć

Jeżeli straszysz hobbystycznie, na użytek indywidualny, posługujesz się zazwyczaj żywym słowem, które kierujesz do pojedynczego słuchacza lub bardzo ograniczonej ich liczby. Unikaj długich, rozbudowanych wstępów, które osłabiają efekt i rozmywają istotę sprawy. Zacznij od  najprostszego z możliwych zagajenia: "słyszałeś/słyszeliście, że...", a potem od razu przejdź do sedna. Zależnie od okoliczności możesz posłużyć się pełnym napięcia szeptem, okrzykiem grozy lub formą beznamiętnej, chłodnej relacji. Ta ostatnia, choć pozornie wyprana z emocji, bywa bardzo sugestywna, bowiem stosując ją, sprawiasz wrażenie człowieka doskonale poinformowanego, a jednocześnie zachowującego dystans do omawianego zagadnienia, przekazującego wyłącznie fakty. 

Reklama

Jeżeli przygotowujesz publikację medialną musisz pamiętać o kluczowej roli jej nagłówka. Niezwykle przydatnymi w tworzeniu tytułów, służących do straszenia, są takie słowa, jak: koszmar, horror, szok, plaga, piekło. W przypadku bardziej zaawansowanego erudycyjnie odbiorcy można sięgnąć po określenia typu: Armagedon czy Sodoma i Gomora.

I tu jednak niekiedy warto zrezygnować z wykrzykników i emocjonalnych porównań, ograniczając się do lapidarnej, rzeczowej  informacji. Piszemy na przykład: "Nowy, płatny odcinek A4". Przerażony czytelnik czuje mrowienie na plecach, bowiem jest przekonany, iż za przejazd tą trasą będzie musiał zapłacić jeszcze więcej niż dotychczas. Tymczasem z treści wiadomości wynika, że chodzi o włączenie nowo oddanego fragmentu A4 z Rzeszowa do Jarosławia do systemu viaToll. W sumie - rutyna, do tego decyzja obejmująca pojazdy o masie własnej powyżej 3,5 tony, zatem kierowcy samochodów osobowych nadal będą jeździć podkarpacką częścią A4 za darmo. Jednak dzięki sprytnemu tytułowi newsa udało się paruset czytelników solidnie nastraszyć.

W ten sposób przechodzimy do drugiej części szkolenia, w której...

...odpowiemy sobie na pytanie, czym straszyć


Wydawałoby się, że do tego celu świetnie nadają się informacje o spektakularnych, tragicznych wypadkach, niebezpieczeństwie spotkania na swej drodze pijanego kierowcy czy szaleńca, lekceważącego wszelkie przepisy ruchu i zasady zdrowego rozsądku. Błąd. Przeciętny odbiorca przyjmuje tego rodzaju doniesienia obojętnie, święcie przekonany, że podobne nieszczęścia spotykają wyłącznie innych. Uodpornił się również na zapowiedzi zmasowanych kontroli policyjnych. Informacja o planach podwojenia liczby przydrożnych fotoradarów może go co najwyżej wku... To znaczy zdenerwować. Ale nie przestraszyć. Tak samo  wygląda sytuacja z krytyką rządzących. Obiecali, że wprowadzą nowoczesny system poboru opłat na autostradach, ale na obiecankach się skończyło? Czytamy, psioczymy, ale nie boimy się. 

Bez porównania skuteczniejsze są wszelkie wiadomości sugerujące, że straszony będzie musiał niebawem sięgnąć głębiej do kieszeni. Historia z "nowym, płatnym odcinkiem A4" jest tu dobrym przykładem, lecz oczywiście możliwości mamy znacznie większe. Polisy OC ostatnio bardzo zdrożały, ale będą droższe. Ceny paliw na stacjach benzynowych utrzymują się na nienotowanym od dawna niskim poziomie, ale ze względu na ulewne deszcze w Chinach i zmniejszenie wydobycia gazu łupkowego w USA musimy liczyć się z ich ostrym odbiciem w górę. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych przymierza się do radykalnego podwyższenia mandatów za wykroczenia drogowe. Będzie nowy podatek na stare pojazdy sprowadzane z zagranicy itp. itd.

Fajnie straszy się czekającymi kierowców trudnościami (w wakacyjne weekendy przed bramkami na autostradzie A1 tworzą się gigantyczne zatory, chaos i korki po  zamknięcia kluczowego skrzyżowania w Krakowie, w związku z remontem trasy ekspresowej samochody kierowane są drogi lokalne), rosnącymi problemami ze zdaniem egzaminu na prawo jazdy, zaostrzaniem przepisów drogowych (ograniczenie prędkości w miastach do 30 km/godz., nowe przywileje dla pieszych i rowerzystów), srogością policji, która w ościennych krajach urządza polowania na samochody z polskimi rejestracjami.

Szeroki wybór fantastycznych możliwości straszenia daje rynek samochodów używanych. Plaga cofania liczników, wciskanie klientom kompletnych rozbitków jako pojazdów "absolutnie bezwypadkowych", powszechne kombinacje z dokumentami, oszuści-właściciele komisów... Po zapoznaniu się z tego rodzaju rewelacjami, podrasowanymi pełnymi grozy opowieściami o awaryjności niektórych modeli samochodów i typów silników jedynym ratunkiem dla człowieka, zainteresowanego nabyciem auta z drugiej ręki, wydaje się wizyta u psychoterapeuty.

Motoryzacja w Polsce. Aż strach się bać... 

     

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Koszmar, horror, szok. Polscy kierowcy lubią być straszeni. Ty też?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 616,

przeczytane przez: 59 874 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony