Kradną z budowy dróg? No i co z tego?

Czas przełomu. Wschodnia i środkowa Europa wkracza do świata gospodarki rynkowej. Jeden z ministrów odpowiedzialnych za budowę dróg składa wizytę swojemu koledze po fachu i urzędzie z Europy Zachodniej.

Zdjęcie

  Czasy się  zmieniają, ale nie ludzka mentalność.
  Czasy się zmieniają, ale nie ludzka mentalność.
Po zakończeniu oficjalnych rozmów odwiedza go w jego prywatnej posiadłości: kilkanaście gustownie urządzonych pokoi z cennymi obrazami na ścianach, eleganckie łazienki, przystrzyżone trawniki, basen, kort tenisowy, w garażu najnowszy model luksusowego mercedesa... Po kilku kieliszkach zdobywa się na odwagę i pyta:

- Słuchaj, jak ty się tego wszystkiego dorobiłeś? Z ministerialnej pensji?

Reklama

- Spójrz - gospodarz prowadzi zaciekawionego gościa do okna. - Widzisz tę autostradę?

- Widzę.

- Miała mieć po trzy pasy w każdą stronę. Ma po dwa. Teraz wszystko jasne?

Po jakimś czasie minister z Zachodu przyjeżdża do ministra ze Wschodu z rewizytą. Zostaje podjęty kolacją w jego domu. To prawdziwy pałac! Marmury, złote klamki i krany, grube na trzy centymetry perskie dywany, nie jeden, a trzy baseny, nie kort tenisowy, a pole golfowe, w garażu bentley, rolls i ferrari.

- Skąd to wszystko?! - pyta zszokowany.

- Widzisz tę autostradę za oknem?

- Przecież tam nie ma żadnej autostrady!

- No właśnie...

W PRL każda tzw. wielka budowa socjalizmu dawała okazję dorobienia się na lewo. Nowe elektrownie, fabryki, zapory wodne obrastały osiedlami prywatnych willi, postawionymi z "zaoszczędzonych" materiałów. Paliwo z maszyn budowlanych napędzało ciągniki i młockarnie okolicznych rolników. I nikogo to nie dziwiło. To wtedy powstało wiele eufemistycznych określeń zastępujących słowo "kradzież".

Zobacz również:

- Skąd to masz? Szwagier ci zorganizował?

- Nie, przyniosłem z pracy...

"Przynoszenie z pracy" bogaciło tysiące Polaków.

Znajomy inżynier opowiadał, jak pracował kiedyś przy budowie ogromnego zbiornika z dnem pokrytym asfaltem. Ten asfalt powinien mieć przy wylewaniu odpowiednią temperaturę. Oczywiście często nie trzymał parametrów, więc był sprzedawany na lewo. Zostały wyasfaltowane wszystkie dróżki, prowadzące do domów w pobliżu zbiornika i wszystkie podwórka. Co bardziej zapobiegliwi gospodarze prosili, by wykiprować asfalt w obejściu. Może się przyda później...

Zdjęcie

  Kradzież i pokątna sprzedaż materiałów to normalka...
  Kradzież i pokątna sprzedaż materiałów to normalka...
Krajobraz upstrzony hałdami zastygłej ciemnej masy... Sytuacja wydaje się tak absurdalna, że nie dajemy głowy za autentyczność powyższej opowieści, ale nie da się wykluczyć, że tak było rzeczywiście. Czasy się bowiem zmieniają, ale nie ludzka mentalność.

Zobacz również:

  • Mogłoby się wydawać, że pracownicy firmy Porsche, która trzynasty rok z rzędu notuje coraz to większe zyski, maja powody do zadowolenia. Tymczasem, ostatnio wśród załogi fabryki w Weissach wybuchła panika. W początku czerwca odkryto, że całkowicie niepostrzeżenie, w sobie tylko znany sposób, bramy zakładu opuściły trzy silniki... więcej

Niedawno opinią publiczną wstrząsnęła afera z kradzieżą i pokątną sprzedażą materiałów, które miały posłużyć jako podbudowa autostrady A1. To znaczy wstrząsnęła przede wszystkim mediami, bo nie brakuje osób, które zareagowały na te informacje wzruszeniem ramion i modnym ostatnio pytaniem: "Ale o co chodzi?". Przecież to normalka, każdy chce jakoś żyć... Tak było, jest i będzie.

Dziennikarze Polsatu sfilmowali ukrytą kamerą pracowników jednej z firm, zatrudnionych przy budowie ważnej drogi, którzy bez jakiegokolwiek skrępowania oferowali do sprzedaży ziemię czy jakieś kruszywo. Prosili tylko, żeby przyjechać później, bo teraz kręcą się jeszcze kierownicy. W tym momencie powiało optymizmem: kierownicy jednak patrzą na ręce swoim ludziom! Chyba, że sami robią grubsze interesy i nie chcą ich narażać mieszaniem się do handlu byle ciężarówką żwiru.

Zapewne nikt z pokątnych sprzedawców kradzionego w przedsiębiorstwach budowlanych materiałów czy paliwa nie czuje się złodziejem. Co najwyżej sprytnym kontynuatorem tradycji "przynoszenia z pracy". Nikogo też nie obchodzi jakość i trwałość budowanych w ten sposób dróg. Przecież po nas choćby wojna...

Czy zdarzyło ci się cos zabrać z pracy?

***

Redakcja serwisu Poboczem.pl nie ponosi odpowiedzialności za wyrażane w komentarzach słowa (a także czyny) osobników, których IQ i poczucie humoru nie pozwoliło na przyswojenie treści artykułu...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Kradną z budowy dróg? No i co z tego?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 103,

przeczytane przez: 154 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony