Kraj dziur, atrap i zwłok

Gładko, szeroko, przewidywalnie, nudno... Tak wyglądają główne drogi w Europie Zachodniej. W Polsce kierowca może liczyć na zdecydowanie większe urozmaicenie. Miejscowi owych osobliwości nie zauważają - zdążyli się do nich przyzwyczaić. Za to cudzoziemcy są co chwilę zaskakiwani...

Zdjęcie

  Polskim, oryginalnym wkładem w rozwój europejskiej myśli z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego są obecne w każdej wsi atrapy fotoradarów
  Polskim, oryginalnym wkładem w rozwój europejskiej myśli z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego są obecne w każdej wsi atrapy fotoradarów
Przed wielu, wielu laty, za życia prapradziadka ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka, wytyczano na nowo granicę między carską Rosją a cesarskimi Austro-Węgrami. Tak się złożyło, że linia oddzielająca oba państwa miała przebiegać dokładnie przez środek gospodarstwa pewnego rolnika. Władze zapytały go uprzejmie, po której stronie chciałby się znaleźć. Chłop zastanowił się i odrzekł: "po austriackiej". "Dlaczego?" - zapytał z ciekawości urzędnik. "Bo słyszałem, że w Rosji są o wiele ostrzejsze zimy" - odrzekł rezolutnie włościanin.

Zmotoryzowany obcokrajowiec, któremu zdarzy się wjechać zimą do naszego kraju z zachodu czy południa, uzna, że powyższa anegdotka nie zasadza się bynajmniej na absurdzie. Będzie przekonany, że w Polsce klimat rzeczywiście jest sroższy niż u sąsiadów. Bo jak inaczej wytłumaczyć, że to na polskich drogach zalega nieporównanie więcej śniegu i lodu?

Reklama

Zdjęcie

  ...przybysz z pewnością natknie się na dziury
  ...przybysz z pewnością natknie się na dziury
Jeżeli dzielni drogowcy akurat zdołali doprowadzić szosę do standardu "czarna, mokra", to przybysz z pewnością natknie się na dziury. To nasza narodowa specjalność. W żadnym innym cywilizowanym kraju dziury nie wrosły tak w krajobraz, jak w Polsce. Nikt inny nie potrafi budować studzienek kanalizacyjnych tak, by wystawały ponad nawierzchnię, urywając tłumiki i dziurawiąc miski olejowe albo odwrotnie: tworzyły głębokie zapadliska - pułapkę dla kół. Nigdzie indziej pokonanie przejazdu kolejowego nie przypomina ciężkiej próby terenowej. Pod żadną inną szerokością geograficzną nie żłobi się tak okazałych kolein.

Dziwne, że nikt nie wpadł dotąd na pomysł, by z wyrw i wiosennych przełomów uczynić atrakcję turystyczną. Wystarczy przecież wskazać jakiś szczególnie zrujnowany kawałek szosy, postawić tablicę z napisem "Szlak im. Bitwy pod Studziankami" i pobierać opłaty za przejazd, tłumacząc, że stan tej drogi jest spuścizną po przemarszu dywizji pancernej i ostrzału moździerzowego podczas II wojny światowej. Jak mawiał klasyk: "ciemny lud to kupi". Zwłaszcza lud zagraniczny...

Koleiny można przedstawiać jako nasz, opatentowany sposób zapobiegania wypadkom. Samochód, który porusza się torem przez nie wytyczonym, ma wszak minimalne szanse, by z niewiadomych przyczyn zjechać nagle na sąsiedni pas ruchu i zderzyć się tam z nadjeżdżającym z przeciwka pojazdem. Też zresztą uwięzionym w koleinach.

Polskim, oryginalnym wkładem w rozwój europejskiej myśli z zakresu bezpieczeństwa ruchu drogowego są również obecne w każdej wsi atrapy fotoradarów.

Zdjęcie

  Obcokrajowiec będzie przerażony widokiem licznych zwłok kotów i psów
  Obcokrajowiec będzie przerażony widokiem licznych zwłok kotów i psów
Obcy kierowca wbrew wrażej propagandzie nie spotka na polskiej drodze białych niedźwiedzi. Będzie za to przerażony widokiem licznych zwłok kotów i psów. W Skandynawii może zderzyć się z łosiem. U nas - z dzikim zwierzęciem mniejszego kalibru, na przykład sarną, za to w środku miasta! Instytut Ochrony Przyrody w Krakowie prowadził badania nad miejscową populacją dzików. Okazało się, że ich stada mają w zwyczaju spędzać całe dnie w przydrożnych zaroślach, także w krzakach rosnących między pasami ruchliwych, miejskich dwupasmówek. Gdy taki dorodny odyniec pojawi się tuż przed maską twojego mercedesa czy beemki, będziesz miał o czym opowiadać dzieciom w Berlinie, Hans...

I tak jednak więcej stresu przysporzą ci bliskie spotkania z lokalną ludnością. Z młodzieżą, lubiącą przesiadywać w sobotnie wieczory na krawężnikach dróg w miejscowościach, które nie dorobiły się jeszcze obwodnic. Z zakutanymi w chustki kobietami, przebiegającymi przez drogi szybkiego ruchu. Z dziećmi, sprzedającymi runo leśne na poboczach ekspresówek. Z pijaczkami, wędrującymi czarną nocą środkiem ciemnej szosy. Z pieszą pielgrzymką, konduktem pogrzebowym lub z weselnym orszakiem. Zanim odcyfrujesz napis "Młoda Para" na tablicy rejestracyjnej najelegantszej limuzyny w kolumnie, zostaniesz zatrzymany na tzw. bramie. I tanio się nie wykupisz...

Polskie drogi - pełne egzotycznych niespodzianek. Tylko od speców od PR i marketingu zależy, czy potrafimy to odpowiednio wykorzystać, przekuwając słabości w przewagi.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Kraj dziur, atrap i zwłok

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 253,

przeczytane przez: 379 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony