Kraków dusi się. Ludzie w maskach. A samochody i piece nadal trują

​Kraków dusi się w smogu. Stacje monitorujące stan atmosfery w mieście notują wielokrotne przekroczenia norm, określających dopuszczalne stężenie tzw. pyłu zawieszonego. Media biją na alarm. Lekarze doradzają ograniczenie aktywności na powietrzu, nie wiadomo dlaczego wciąż nazywanym "świeżym".

Zdjęcie

. /Fot. Beata Zawrzel /Reporter
.
/Fot. Beata Zawrzel /Reporter

 Mieszkańcy skarżą się na trudności z oddychaniem, kaszel, pieczenie oczu i obwiniają władze o bezczynność. Prezydent Jacek Majchrowski chce ograniczyć, w szeroko pojętym centrum. ruch samochodów o masie przekraczającej 3,5 tony, przy okazji zwracając się "z uprzejmą prośbą" o pozostawianie aut prywatnych na parkingach i korzystanie z komunikacji publicznej (sądząc po niemalejących bynajmniej ulicznych korkach apel ten jest powszechnie ignorowany).

Działacze organizacji pozarządowych twierdzą, że to za mało. Polski Alarm Smogowy zaproponował m.in. wprowadzenie darmowej komunikacji miejskiej i całkowity zakaz wjazdu samochodów do centrum. Jednak zdaniem cytowanego przez media Witolda Śmiałka, doradcy prezydenta Krakowa ds. jakości powietrza, "byłby to ruch z pogranicza histerii, nastąpiłby całkowity paraliż komunikacyjny miasta".

Reklama

Słowem - normalka. Tak bowiem dzieje się co roku, gdy nastaje czas chłodu i jesiennych mgieł. I jak co roku niewiele z tego wynika.

Problem stwarza już bowiem samo jednoznaczne zdefiniowanie przyczyn problemu. W Europie Zachodniej za główne źródło smogu uważa się motoryzację. Stąd decyzje lub pomysły ograniczania (Oslo) względnie wprowadzania całkowitego zakazu ruchu (Paryż) pojazdów napędzanych silnikami Diesla, uznawanymi za najbardziej szkodliwe dla środowiska.

W Krakowie zmotoryzowani obwiniają właścicieli domów z piecami, opalanymi marnej jakości węglem albo wręcz najróżniejszymi odpadami; ci z kolei wskazują na zmotoryzowanych. I jedni, i drudzy krytykują władze samorządowe, zarzucając im zbytnią uległość wobec deweloperów i pochopne wydawanie zezwoleń na zabudowywanie terenów, będących korytarzami naturalnego przewietrzania miasta. Dostaje się nawet tradycji, nakazującej akurat w tych dniach, na początku listopada, zapalać dziesiątki tysięcy zniczy na cmentarzach.

Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Czy byłbyś skłonny w okresie największego zagrożenia smogiem zrezygnować z używania własnego samochodu?

  • 22%
  • 29%
  • 7%
  • 6%
  • 11%
  • 11%
  • 4%
  • 10%
głosów: 590

Podzieleni w swoich opiniach na temat przyczyn smogu są także internauci. W jakim stopniu do jego powstawania dokładają się silniki samochodów? I jak zaradzić złu?  

"Wprowadzić winiety dla pojazdów spoza Krakowa, zmniejszy się ruch i zanieczyszczenie powietrza!!!" - domaga się "rokers".

"Zakaz wjazdu pojazdów z rejestracjami spoza gminy Kraków. Zobaczycie jak wtedy będzie czysto!!!" - wypowiada się w tym samym duchu "krakusik".

"Wprowadzić winiety na wjazd do centrum i po kłopocie. Wybudować parkingi PR przy każdej pętli tramwajowej" - proponuje "frecik".

"Dajcie mi możliwość dojazdu do Krakowa komunikacją miejską a nie będę jeździć samochodem. A tak autobus co 1,5 godziny, brak parkingu przy wjeździe od Wieliczki. No to jest jak jest" - wtóruje mu "wsiowa". 

Niestety, taka wizja nie podoba się komentatorowi, występującemu jako "Nowy Bieżanów": "Pod naszymi oknami chcesz budować parking na 110 samochodów dla przyjezdnych z innych gmin!"

"Trują wielkie diesle! Autobusy i ciężarówki w mieście muszą "chodzić" na gaz ziemny! Likwidacja palenisk to tylko dojenie z ludzi kasy (...) To silniki wysokoprężne emitują sadze, pyły, tlenki węgla, azotu no i alfa-benzopiren i pochodne - kancero i teratogeny" - wykazuje się wiedzą "heh".

"Zakaz wjazdu dieslem do miasta" - kwituje sprawę krótko "sss". 

"Zadymili miasto piecami, zapchali ciągi wentylacyjne apartamentowcami, ale to znowu kierowcy mają ponieść konsekwencje. Zróbcie sobie zakaz, ale dla autobusów!" - oburza się "V8".

"Zgodnie z najnowszą uchwałą, jeżeli poziom zanieczyszczenia nie spadnie, będą dalsze ograniczenia w ruchu samochodowym. W dni parzyste wyjadą na ulice auta z numerami parzystymi i odwrotnie. To działanie przyczyni się również do zmniejszenia korków na ulicach. Zarządzenie będzie dotyczyło tylko mieszkańców Krakowa, przyjezdni bez zmian" - straszy "radny".

Radykalne, przewrotne rozwiązanie sugeruje "krakusik": "A ja bym wpisał smog w dziedzictwo kultury Krakowa i po problemie. Taki mamy klimat."

Zdjęcie

. /poboczem.pl
.
/poboczem.pl

Ile głosów, tyle opinii. Nie da się jednak jednoznacznie rozstrzygnąć problemu bez eksperymentu: wprowadzenia okresowego, obowiązującego przez 2-3 najgorsze w roku dni, całkowitego zakazu korzystania z samochodów (pewnie poza dostawczymi i pojazdami policji, pogotowia ratunkowego, służb miejskich itp). Oczywiście z zapewnieniem maksymalnej dostępności (przejazdy za darmo) komunikacji zbiorowej. Będzie bolało, ale tylko podobnie odważna decyzja (trudno orzec, czy w ogóle możliwa z punktu widzenia obowiązującego obecnie prawa) pozwoli wiarygodnie odpowiedzieć na pytanie o konkretny, wymierny w wynikach pomiarów, wpływ motoryzacji na zanieczyszczenie powietrza w takim mieście jak Kraków. I tylko wtedy dowiemy się ostatecznie, czy samochody osobowe można zastąpić autobusami, tramwajami i pociągami kolei aglomeracyjnej.

 


 


Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Kraków dusi się. Ludzie w maskach. A samochody i piece nadal trują

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 166,

przeczytane przez: 1657 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony