Kraków - Katowice. Idealna droga dla zmotoryzowanych masochistów

W dzisiejszych czasach człowiek chciałby, aby jego życie było lekkie, łatwe i przyjemne. Kocha komfort, unika problemów. My jednak nie idziemy tą drogą.

Zdjęcie

Korek na autostradzie A4 w stronę Katowic /PAP
Korek na autostradzie A4 w stronę Katowic
/PAP

Lubimy niewygody, a nawet jak trochę boli. Uwielbiamy dalekie podróże na środkowym miejscu tylnej kanapy samochodu segmentu B, mając po bokach rosłych sąsiadów. W największe upały wyłączamy klimatyzację w aucie. Rajcuje nas marzenie o kupnie dużej fury z malutkim, najlepiej trzycylindrowym silnikiem o mocy 80 koni. Odczuwamy radosne podniecenie, czytając wiadomości o możliwej podwyżce opłaty paliwowej i o drożejących polisach OC. Ot, takie zboczenie, aczkolwiek przyznacie, że raczej niegroźne dla otoczenia...

Cytat

Z ogromnym entuzjazmem przyjęliśmy informację, że 4 maja rozpoczyna się wymiana nawierzchni na całym wspomnianym kawałku A4? Potrwa, uwaga, dwa lata. Dwa lata zwężeń, ograniczeń, korków, widoku robotników wspartych na łopatach, lawirowania między barierkami

Do niedawna lubiliśmy też autostradę A4, zwłaszcza jej odcinek między Krakowem a Katowicami. Upajaliśmy się rozkoszą, którą daje tkwienie w wielokilometrowym kolejce przed punktami poboru opłat. Potem, płacąc na bramkach dwa razy po 10 złotych, czerpaliśmy chorą satysfakcję ze świadomości, że korzystamy z prawdopodobnie najdroższej autostrady świata. Zresztą na samym szlaku też zawsze coś się działo. Jak nie korki spowodowane kolizją lub leżącą na poboczu ciężarówką, to malowanie pasów, nieoczekiwane zwężenia, grupy motocyklistów, czekających pod wiaduktem aż przestanie padać itp. Tak, to była idealna droga dla zmotoryzowanych masochistów...

Reklama

Była, bowiem ostatnio czuliśmy się na niej trochę nieswojo. Wielokrotnie udało się nam pokonać trasę Kraków-Katowice-Kraków bez jakichkolwiek przeszkód. Każdy zakręt, każde wzniesienie dawały nową nadzieję i... nic. Jak to mawiają użytkownicy radia CB - "ścieżka czysta". Bolesne rozczarowanie. Ba, żeby chociaż bolesne...

Czy można się zatem dziwić, że z ogromnym entuzjazmem przyjęliśmy informację, że 4 maja rozpoczyna się wymiana nawierzchni na całym wspomnianym kawałku A4? Potrwa, uwaga, dwa lata. Dwa lata zwężeń, ograniczeń, korków, widoku robotników wspartych na łopatach, lawirowania między barierkami. I to, jak zapowiada zarządca tego odcinka A4, spółka Stalexport Autostrada Małopolska, bez żadnych ulg w opłatach za przejazd! Już czujemy ten miły dreszczyk na plecach...

Co prawda koncesjonariusz obiecuje, że zminimalizuje wynikające z remontu utrudnienia, ale my wiemy swoje. Będzie dobrze, będzie fajnie, będzie długo i marudnie. Tak, jak lubimy.

No, wystarczy. Koniec żarcików. Jeszcze ktoś weźmie powyższe wywody na serio. Spójrzmy lepiej, co sądzą o zaistniałej sytuacji internauci. Okazuje się, że niewielu z nich przejawia skłonności do drogowego masochizmu.

Wielu komentatorów ogranicza się do krótkiej charakterystyki postaw i cech osobowościowych ludzi, zarządzających rzeczonym odcinkiem autostrady: złodzieje, bandyci, kretyni, debile itp. Inni dziwią się, o co to całe zamieszanie. Ich zdaniem, większe lub mniejsze remonty na A4 trwają od zawsze i nieprzerwanie, więc zdążyliśmy się do nich przyzwyczaić.

Trafiają się wyznawcy teorii spiskowych, przekonujący, że tak naprawdę celem rozpoczynającej się operacji jest zmniejszenie ruchu na autostradzie, co uwolni zarządcę od konieczności budowy trzeciego pasa między Krakowem a Katowicami. Przystępowanie do tak dużej inwestycji kilka lat przez upływem ważności koncesji mogłoby być z punktu widzenia interesów spółki Stalexport Autostrada Małopolska ryzykowne. Lepiej teraz wydać 40 mln zł na wymianę nawierzchni i mieć święty spokój niż pakować się w miliardowe koszty.  

Nie brakuje ekonomistów, wyliczających, że wspomniana firma na ściąganych od kierowców opłatach za przejazd 60-kilometrowym odcinkiem autostrady dzień w dzień zarabia na czysto ponad 320 tys. zł. Jej ubiegłoroczne przychody z tego źródła wyniosły prawie 258 mln zł, a zysk netto niemal 120 mln zł.

Trafiają się w końcu kierowcy, którzy deklarują całkowitą obojętność wobec całej sprawy. Tacy jak "grzesio", który pisze: "jak dla mnie to mogą ją całą zamknąć na czas remontu a po remoncie ustalić stawkę 20 złotych za kilometr i tak już nią nie jeżdżę od 8 lat a nad nasze morze jakoś jestem w stanie dojechać i to w całkiem podobnym czasie, tylko frajerzy z tej autostrady korzystają".

I jeszcze jedno. Pierwszy etap remontu, obejmujący obie jezdnie między PPO Balice a węzłem Rudno, ma zakończyć się 22 lipca, czyli dokładnie w dniu dawnego święta Polski Ludowej. To nie może być przypadek...

     

        

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Kraków - Katowice. Idealna droga dla zmotoryzowanych masochistów

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 199,

przeczytane przez: 10 221 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony