Krwawe ślady na karoserii BMW. Policja w kropce

​Wrześniowy, niedzielny wieczór, Berlin. Pewien taksówkarz telefonuje na policję, informując, że po ulicach stolicy Niemiec krąży obryzgane krwią białe bmw. Taka wiadomość w czasach najwyższego zagrożenia zamachami terrorystycznymi musi wywołać alarm, więc oficer dyżurny natychmiast wysyła do akcji cztery radiowozy.

Fotosy

poboczem.pl / KibicKubicy

Na Frankfurter Allee policja dopada i otacza podejrzany samochód. Jego prawy tylny błotnik rzeczywiście wygląda makabrycznie. Okazuje się jednak, że to nie krew, lecz niezwykle realistyczna... naklejka. Policjanci są w kropce, bowiem nie ma przepisu, który umożliwiałby ukaranie kierowcy za tego rodzaju "ozdobę" czy nakazanie usunięcia jej z auta. Skończyło się na konstatacji, że "można dyskutować na temat poczucia smaku właściciela bmw, ale zły smak jak na razie nie jest przestępstwem kryminalnym".

Takie historie będą się powtarzać. Technika druku pozwala dzisiaj na tworzenie obrazów z absolutną doskonałością oszukujących zmysł wzroku. Swoje sposoby mają też uliczni artyści. W sieci można znaleźć filmiki, pokazujące przechodniów ostrożnie omijających wielką i głęboką "wyrwę" w chodniku, w rzeczywistości będącą płaskim malowidłem. W islandzkim mieście Isafjördur testuje się przejścia dla pieszych w formacie 3D. Zbliżający się do nich kierowca ma wrażenie, że widzi przed sobą nie pasy, lecz ułożone na jezdni bloki. Złudzenie jest tak przekonywujące, że nie ma nikogo, kto by na widok takiej przeszkody nie zahamował. A o to przecież chodzi... Kto wie, czy wkrótce na drogach nie pojawią się skłaniające do zdjęcia nogi z pedału gazu wirtualne progi zwalniające, optyczne imitacje kolein i pseudodziury. Oczywiście tam, gdzie takie spowalniacze ruchu nie występują w oryginale...

Reklama

"Trójwymiarowe" pasy

Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Co sądzisz o "zabawnych" naklejkach na samochody?

  • 24%
  • 26%
  • 48%
  • 2%
głosów: 1273

Szerzy się moda trójwymiarowe tatuaże. Hiperealistyczne wizerunki spacerujących po plecach gigantycznych pająków, kości, wyzierające spod rozerwanych mięśni, zwisające płaty posiekanej tasakiem skóry... Wszystko to robi doprawdy niesamowite  wrażenie. Tylko patrzeć, gdy po podobne pomysły zaczną sięgać projektanci naklejek na samochody. Już teraz wyobraźnia podpowiada, jakie obrazki mogłyby znaleźć się na maskach aut. Przy nich "zakrwawione" białe bmw będziemy wspominać jak niewinny żarcik.

Nawiasem mówiąc ewentualna odpowiedzialność za treść naklejek na pojazdach stanowi ciekawe zagadnienie prawne. Załóżmy, że jedziecie za autem, na którego zderzaku widnieje napis: "No i co się gapisz..., ty....". Tu następuje stek inwektyw, odnoszących się do pochodzenia, orientacji seksualnej, uczciwości itp. czytającego. Czy można by oskarżyć użytkownika właściciela takiego samochodu o naruszenie dóbr osobistych? A co, jeżeli będzie się tłumaczył, że obraźliwa naklejka jest sprawką poprzedniego właściciela kupionego z drugiej ręki wozu? A obecny jej nie usunął z obawy przed uszkodzeniem lakieru?

A tak zupełnie na koniec... Ciekawe, jak berlińska policja zareagowałaby na widok samochodu z naklejkami sugerującymi, że został on posiekany pociskami z broni maszynowej. Spotykało się kiedyś takie na naszych drogach dość często.

PS. Polskie prawo nie zakazuje korzystania z naklejek na samochód pod tylko jednym warunkiem - nie mogą one pogarszać widoczności kierowcy.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Krwawe ślady na karoserii BMW. Policja w kropce

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 280,

przeczytane przez: 28 363 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony