Kto nie łamie przepisów ruchu drogowego? Ręka do góry!

Jedna z centralnych gazet zamieściła w swym stołecznym dodatku wywiad z anonimowym motocyklistą (przedstawianym jedynie z imienia, nie ma zresztą pewności, że autentycznego). Mówi on m.in. tak: "Nie raz i nie dwa zdarzyło mi się jechać 200 km na godzinę przez Warszawę.

Zdjęcie

Ten motocyklista jechał 120 km/h w terenie zabudowanym. Wypadku nie przeżył /Michał Wojciechowski /Reporter
Ten motocyklista jechał 120 km/h w terenie zabudowanym. Wypadku nie przeżył
/Michał Wojciechowski /Reporter

 Nie wyobrażam sobie jeździć zgodnie z przepisami, będąc właścicielem ducati 1199 panigale. Takim motocyklem jeździ się szybko albo wcale".

Takie chojrackie wyznania pogłębiają przekonanie, że motocykliści to kompletni szaleńcy, i bez tego mocno utrwalone wśród innych użytkowników dróg. Liczba samochodów z naklejkami "Patrz w lusterka, motocykle są wszędzie" prawdopodobnie przewyższa już liczbę jeżdżących po Polsce jednośladów.

Reklama

Może to jedynie czcze, idiotyczne przechwałki, jeżeli jednak cytowany warszawski motocyklista mówi prawdę, to oznacza, że brakuje mu nie tylko zdrowego rozsądku, ale i znajomości elementarnych praw fizyki.

Pojazd, poruszający się z prędkością 200 km/godz., przemierza w ciągu jednej sekundy ponad 55 metrów. Pędzący tak szybko kierowca nie ma najmniejszych szans zareagowania, gdy nagle pojawi się przed nim nieoczekiwana przeszkoda. Bohater wspomnianego wywiadu przyznaje zresztą, że zdarzyło mu się potrącić pieszego. Innym razem wpadł na łyżkę koparki. Niewątpliwie przy prędkości znacznie niższej niż "dwie paczki", w przeciwnym wypadku nie byłoby przecież z kim rozmawiać.

Zanim jednak pryncypialnie potępimy dosiadającego superszybkie ducati mieszkańca stolicy zróbmy sami rachunek sumienia. Kto, jeżdżąc regularnie po mieście, przynajmniej pięciokrotnie w ciągu dnia nie narusza któregoś z licznych przepisów ruchu drogowego? Hm... Lasu podniesionych do góry rąk jakoś nie widać...

Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Które z niżej wymienionych zachowań kierowców na ulicach polskich miast uważasz za najczęściej spotykane?

  • 38%
  • 14%
  • 0%
  • 14%
  • 8%
  • 7%
  • 8%
  • 5%
  • 6%
głosów: 1531

Poważnym wyzwaniem jest już choćby przestrzeganie limitów prędkości. Szczególnie w sytuacjach, gdy temperamentu kierowców nie tłumią uliczne korki. Proponujemy prosty, aczkolwiek, nie ukrywamy, bolesny eksperyment: spróbujcie choćby przez jeden dzień jeździć, skrupulatnie dostosowując się do wszystkich obowiązujących w mieście ograniczeń: 30 (marzenie ekologów i urzędników Unii Europejskiej), 50 (norma w terenie zabudowanym) czy 70 km na godzinę (hulaj dusza, na tzw. szoso-ulicach)? Stawiamy komplet nowiutkich alusów przeciwko pordzewiałej feldze ze szrotu, że taka próba skończy się depresją, spowodowaną widokiem potoku nieustannie wyprzedzających eksperymentatora pojazdów i związanego z tym poczuciem własnego niedołęstwa albo odwrotnie - nerwicą, wskutek komentarzy i wymownych gestów innych kierowców.

Powszechnym zjawiskiem jest wjeżdżanie na skrzyżowania przy żółtym, a nawet tzw. jasnoczerwonym świetle. Kolejny pospolity grzech to blokowanie tychże skrzyżowań; o tyle wytłumaczalny, że ktoś, kto pomimo zielonego światła nie rusza, bo widzi przed sobą zakorkowane skrzyżowanie, natychmiast zostanie "otrąbiony" przez stojących za nim kierowców.

Do częstych wykroczeń należy zbyt późne sygnalizowanie zamiaru zmiany pasa ruchu lub całkowite lekceważenie tego obowiązku, będące przejawem drogowego cwaniactwa, podobnie jak jazda na wprost z pasa przeznaczonego do skrętu (i odwrotnie).

Nagminnie widuje się również kierowców, zawracających na ulicach dwujezdniowych w miejscach, gdzie oznakowanie nie pozwala na wykonanie takiego manewru, ale też jednoznacznie go nie zabrania.

Umownie traktuje się wszelkiego rodzaju linie namalowane na jezdni. Najechania na ciągłą w gęstym ruchu miejskim nawet nie zauważamy.

Do wymienionych wyżej przewinień dodajmy wykroczenia bardziej rzucające się w oczy, jak zajeżdżanie drogi, wymuszanie pierwszeństwa przejazdu, omijanie pojazdów zatrzymujących się przed przejściem dla pieszych itp., a otrzymamy pełny obraz sytuacji na ulicach polskich miast.

Czy takie zachowania wynikają z nieżyciowości przepisów? Z nadgorliwości urzędów odpowiedzialnych za organizację ruchu, skutkującej jego przeregulowaniem i nadmiernym skomplikowaniem, zbyt dużą liczbą znaków pionowych i poziomych? Z niedostatków w wyszkoleniu kierowców i wynikającą stąd słabą znajomością kodeksu drogowego? Typową dla Polaków, również tych zmotoryzowanych, skłonnością do anarchii, lekceważenia wszelakiego prawa? Odpowiedź na te pytania pozostaje sprawą otwartą.

Sprawdź swoją wiedzę z przepisów ruchu drogowego. Tutaj mamy symulację egzaminu na prawo jazdy!

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Kto nie łamie przepisów ruchu drogowego? Ręka do góry!

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 301,

przeczytane przez: 451 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony