Kto, przy twoim wigilijnym stole, mógłby zająć puste miejsce? Kubica?

Odwieczną polską tradycją jest pozostawianie przy wigilijnym stole jednego wolnego krzesła dla zabłąkanego wędrowca. Kto, w marzeniach zagorzałego entuzjasty motoryzacji, mógłby zająć owo puste miejsce?

Zdjęcie

Kogo chcielibyście zobaczyć na pustym miejscu przy swoim wigilijnym stole? /Michał Kolyga /East News
Kogo chcielibyście zobaczyć na pustym miejscu przy swoim wigilijnym stole?
/Michał Kolyga /East News

Na przykład przedstawiciel świata motosportu. Kajetan Kajetanowicz? Tadeusz Błażusiak? A może sam Robert Kubica? W ojczyźnie bywa rzadko, jeszcze rzadziej udziela się publicznie, zatem niewątpliwie byłoby to pamiętne wydarzenie. A przy okazji wylalibyśmy na pana Roberta, przez kibiców nazywanego poufale po prostu Robertem... Nie, wylalibyśmy nie talerz z czerwonym barszczem, lecz wszystkie nasze żale i frustracje związane z jego osobą. Dlaczego, do stu tysięcy przesolonych śledzi, zamiast skoncentrować się na Formule 1 i wbijać rodaków w dumę swoimi sukcesami, wystartował w tym cholernym włoskim rajdzie?! Nierozsądna decyzja, idiotyczny wypadek, w rezultacie na świecie powszechnie znani nadal są tylko dwaj Polacy: Jan Paweł II i Robert Lewandowski.

Cytat

Dałnsajzing? Czy ty chcesz mnie obrazić? - obruszy się szwagier Zenek, który właśnie kupił sobie trzymaną przez Niemca latami pod kocem niebitą trzylitrową beemkę, nie lubi samochodów na F i V, a poza tym jest gorącym patriotą i regularnie ćwiczy na siłowni. Nie warto z nim zadzierać

Że co? Że nie wypada wygłaszać takich pretensji zaraz po podzieleniu się opłatkiem? W takim razie zaprośmy Adama Małysza, który przypomni nam, jak ważne jest oddanie dwóch równych skoków, zarówno na Wielkiej Krokwi, jak i na wydmach Rajdu Dakar. Że to podobno ewangelik i nie wiadomo, jak czułby się wśród nocnej ciszy? To może puste krzesło zająłby Krzysztof Hołowczyc? Sympatyczny gość, świetny gawędziarz. Opowie na przykład, jak przygotowywał się do jazdy w pampersie na długich odcinkach Dakaru. Że ciocia Ziuta poczuje się zniesmaczona, a wujek Tadek ze śmiechu udławi się ością z ryby w galarecie?

Reklama

No dobrze, jak marzyć to marzyć - niech przy naszym stole zasiądzie Sebastien Ogier, czterokrotny rajdowy mistrza świata. Zapytamy go - w końcu zna się te języki obce - czy jego nazwisko nie świadczy aby o polskim pochodzeniu przodków. Z Konina? Końskich? Końskowoli?

Jeżeli Monsieur Ogier, do niedawna kierowca Volkswagena, wymówi się brakiem czasu, niech jego miejsce zajmie główny inżynier od techniki w koncernie VAG. Sprawę afery spalinowej dyskretnie przemilczymy, choć zrobił się z tego niezły bigos. Zapytamy natomiast o sens downsizingu. Chwilę porozmawiamy, zaskoczymy polską gościnnością, a potem wspólnie zaśpiewamy kolędę. Tę ze słowami "moc truchleje".

- Dałnsajzing? Czy ty chcesz mnie obrazić? - obruszy się szwagier Zenek, który właśnie kupił sobie trzymaną przez Niemca latami pod kocem niebitą trzylitrową beemkę, nie lubi samochodów na F i V, a poza tym jest gorącym patriotą i regularnie ćwiczy na siłowni. Nie warto z nim zadzierać.

Nie, absolutnie nie chcemy dzisiaj prowokować rodzinnych awantur. Z tego samego powodu, czyli obawy przed kłótniami, nie zaprosimy ludzi odpowiedzialnych za budowę i naprawę dróg,  organizację ruchu, odśnieżanie, zarządzanie autostradami, ustawianie fotoradarów, ustalanie stawek ubezpieczenia OC, autorów projektów zmian w akcyzie od samochodów, w taryfikatorach mandatów itp. W ogóle żadnych polityków ani urzędników. Mogliby zostać obrzuceni wyzwiskami albo i niedojedzonymi resztkami smażonego karpia. To jest czas mówienia i śpiewania o żłobku a nie żłobie.

Natychmiast zmieniamy kierunek marzeń. Otóż zawsze chcieliśmy pogadać z rodzimymi konstruktorami takich aut, jak FSO Wars czy FSM Beskid 106. Zapytać ich, czy  rzeczywiście były to tak doskonałe pojazdy, że podbiłyby zagraniczne rynki? A jeżeli tak, to dlaczego właściwie się nie udało? Czy tylko z powodu wrednego ustroju politycznego?

Zrobiło się tak jakoś nostalgicznie. Pokój ludziom dobrej woli. Albo jeszcze lepiej dwa pokoje z kuchnią - jak złośliwie mawiano w PRL, w czasach Warsa,  Beskida i Syreny Sport. Porzucamy  ponury nastrój. Oto przy dźwiękach skocznego "Jingle Bells" wkracza sam Henry Ford na czele korowodu pionierów motoryzacji. Carl Benz, Gottlieb Daimler, Armand Peugeot, André Citroën, Charles Rolls, Henry Royce, Enzo Ferrari, Vincenzo Lancia i wielu, wielu innych... Zaczyna być tłoczno.

A my bardzo chętnie posadzilibyśmy przy świątecznym stole twórcę koła. Bowiem, jak to ktoś powiedział, gdyby jego genialny wynalazek nie poprzedził wynalazku samochodu, zgrzyt karoserii po asfalcie byłby nie do wytrzymania...

Wesołych Świąt!                      

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Kto, przy twoim wigilijnym stole, mógłby zająć puste miejsce? Kubica?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 55,

przeczytane przez: 435 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony