Kuba Wojewódzki rozbił Bentleya. Jak to się stało?

Ta sensacyjna wiadomość obiegła Polskę lotem błyskawicy. "Kuba Wojewódzki miał wypadek w Bentley'u!"..."Wojewódzki rozbił Bentleya. Jak to się stało?"... "Wojewódzki miał wypadek. Wjechał w niego pijany kierowca!"... Krzyczą nagłówki w plotkarskich mediach.

Zdjęcie

Kuba Wojewódzki /Adam Jankowski /Reporter
Kuba Wojewódzki
/Adam Jankowski /Reporter

Dodajmy, że jest to wiadomość pewna, bowiem pochodzi z pierwszej ręki. O swojej niemiłej przygodzie gwiazdor TVN poinformował osobiście, poprzez jeden z serwisów społecznościowych,. Zamieścił też zdjęcie czarnej limuzyny z lekko uszkodzonym przodem i rozbitym reflektorem. A zatem - nie wypadek, lecz jedynie drobna stłuczka. I tak jednak jest o czym plotkować...

Zdjęcie

Rozbity Bentley Wojwewódzkiego /
Rozbity Bentley Wojwewódzkiego
/

"Chłopcy nie dorastają, zmieniają się jedynie ceny zabawek" - stwierdził kiedyś Kuba Wojewódzki. Nigdy też nie krył, że bardzo lubi bawić się samochodzikami. Drogimi samochodzikami. Parę miesięcy temu pochwalił się zakupem Bentleya Continental GT Speed. Podwójnie doładowany silnik 6.0 W12. 642 KM mocy, 840 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Przyspieszenie od zera do setki w 4,1 sekundy, prędkość maksymalna 331 km/godz. Średnie zużycie paliwa w cyklu mieszanym, według danych fabrycznych - 19,3 l/100 km. Cena - około 1,2 mln zł. To właśnie ten wóz uczestniczył we wspomnianej wyżej kolizji.

Reklama

Drugim cackiem z motostajni red. Wojewódzkiego jest warty prawie 2 miliony złotych seledynowy Lamborghini Aventador LP-700 Roadster. Silnik 6.5 V12 o mocy 700 KM. Przyspieszenie od 0 do 100 km/godz. w niespełna trzy sekundy. Prędkość maksymalna 350 km/godz. To ten samochód posłużył za tło fotki, którą Kuba Wojewódzki strzelił sobie niedawno z dwoma funkcjonariuszami grudziądzkiej drogówki, przez co zresztą, o czym pisaliśmy, obaj żądni ogrzania się w blasku znanego z telewizji kierowcy policjanci narobili sobie kłopotów w pracy.

Bentley... Lamborghini... I te nieustanne umizgi firm samochodowych do sławnych i bogatych, by ci zechcieli jeździć określonymi autami, a najlepiej zostali tzw. ambasadorami marki. W tym momencie przeciętny Polak czuje rosnącą w gardle gulę. Humoru nie poprawiają mu nawet pojawiające się od czasu do czasu doniesienia o kłopotach zmotoryzowanych celebrytów. Temu ktoś ukradł kosztowną furę, tamtemu nieznany sprawca przebił wszystkie opony i porysował gwoździem karoserię. Ten wpadł do przydrożnego rowu, tamten został przyłapany na jeździe po pijaku. Miłe, ale nie wystarcza, by wyrównać rachunki krzywd.

Czy wolno fotografować policjantów?  A siebie z policjantami?

W naszym cyfrowym świecie rodzi się nowa, świecka tradycja - zamieszczanie w Internecie fotografii, dokumentujących kontrole drogowe. Bynajmniej nie dla pokazania swoich racji, przekonania bliźnich, że zostaliśmy zatrzymani bez powodu i ukarani za niewinność. Cel jest zgoła inny. czytaj więcej

Bardzo doskwiera również poczucie głębokiej dziejowej niesprawiedliwości. Niby czytamy w Piśmie, że "kto ma, temu będzie dodane". Niby ludowa mądrość głosi, że bogatemu to nawet byk się ocieli, ale bez przesady. Spójrzmy choćby na zasady przydziału samochodów służbowych. Im wyższe stanowisko, tym większa pensja, a jednocześnie droższy, lepszy pojazd, korzystniejsze warunki rozliczania paliwa, nieograniczone możliwości wyjazdów prywatnych itp. Czy to w porządku? Do tego wszystkiego dochodzi irytująca hipokryzja. Toyota chwali się, że piłkarz Grzegorz Krychowiak, który po podpisaniu kontraktu z klubem Paris-Saint Germain przeprowadził się do Paryża, ulicami stolicy Francji porusza się hybrydową RAV4. W telewizyjnych spotach zawodnicy Borussi Dortmund tłoczą w trójkę na tylnej kanapie Opla Astry. Zachwyceni podobnie jak słynny trener Jurgen Klopp za kierownicą Mokki. Kto uwierzy, że sportowcy, zarabiający po kilkadziesiąt tysięcy euro tygodniowo, dobrowolnie i bezinteresownie wsiadają do popularnych, przeznaczonych dla masowej klienteli kompaktów i crossoverów?

Rąbka prawdy uchyla informacja, że futboliści Bayernu Monachium, jak zwykle na początku sezonu, mogli wybierać spośród modeli aut, udostępnionych im przez sponsora, czyli Audi. Robert Lewandowski zdecydował się na RS7 Sportback 4.0 TFSI quattro. A wracając do najnowszej przygody Kuby Wojewódzkiego i jego Bentleya (prawdę mówiąc facet w wytartych dżinsach, T-shircie i tenisówkach noszonych na gołych stopach jakoś nie bardzo pasuje nam do wizerunku tej nobliwej marki)... Sprawcą kolizji, w której uczestniczył, muszą targać mieszane uczucia. Z jednej strony może chwalić się znajomym, że zderzył się z "takim" samochodem, do tego będącym własnością "takiego" celebryty. Z drugiej, jeżeli to prawda, że miał we krwi dwa promile alkoholu, słono za ten incydent zapłaci, bowiem firma ubezpieczeniowa z pewnością zechce wyegzekwować od niego zwrot kosztów naprawy auta showmana. A te w przypadku Bentleya będą niemałe, oj niemałe...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl
Autor:

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony