Kubica a spiskowa teoria dziejów

W poniedziałek 11 czerwca, gdy było już wiadomo, że Robert Kubica powrócił z wycieczki na tamten świat pierwszą klasą i bez szwanku, pisaliśmy, że kłopoty naszego rodaka dopiero się zaczynają. Posądzaliście nas w komentarzach, że siejemy defetyzm i natrętnie rozdrapujemy polsko-niemieckie pojednanie.

Zdjęcie

Kliknij
/poboczem.pl
Tymczasem okazuje się, że mieliśmy sporo racji. W niedzielnym wyścigu o GP USA Kubica nie wystartuje. Oficjalnie do wyścigu nie dopuściła go komisja lekarska FIA, mimo że lekarze, którzy opiekowali się Robertem po wypadku, już we wtorek nie widzieli żadnych przeciwskazań co do jego udziału w GP USA.

Niestety, decyzja odsuwająca go od startu jest dla Kubicy zdecydowanie bardziej bolesna, niż skręcona kostka. Nie chcielibyśmy doszukiwać się w niej spiskowej teorii dziejów, ale faktem jest, że werdykt FIA jest niezwykle korzystny dla... niemieckich mediów.

Reklama

Trzeba pamiętać, że od momentu gdy starszy z braci Schumacherów pożegnał się z F1 popularność tego sportu w Niemczech drastycznie spadła. Brak sukcesów spowodował odwrócenie się sporej rzeszy reklamodawców a za tymi ostatnimi, zawsze stały ogromne pieniądze. Gdy po wypadku Jacqua Villeneuve'a , pozycję drugiego kierowcy w BMW -Sauber powierzono Kubicy, media kilkukrotnie dawały do zrozumienia, że Polak za kierownicą bolidu BMW w tak renomowanym sporcie, jak F1 to nieporozumienie. Od dłuższego czasu można też było usłyszeć, że młody Sebastian Vettel wykazuje ogromny talent i szkoda by go było zaprzepaścić... Ostatecznie, to właśnie on zastąpi Kubicę na torze w Indainapolis.

Z naszej strony (bez złośliwości) życzymy młodemu Niemcowi udanego debiutu, bo pierwszy start w wyścigu zawsze rzutuje na całą karierę (swoją drogą, ciekawe czy bolid Vettela również okaże się tak awaryjny).

Zdjęcie

Kliknij
/poboczem.pl
Podsumowując: mamy wrażenie, że decyzja komisji lekarskiej FIA jest w istocie poddaniem Kubicy bardzo trudnej i mocno nieeleganckiej próbie. Każdy, kto w swym życiu miał nieprzyjemność uczestniczenia w poważnym wypadku samochodowym wie, jaki uraz psychiczny towarzyszy takiemu zdarzeniu. Nie ulega wątpliwości, że tak potężne uderzenie, jakiego doświadczył w zeszłą niedzielę Robert, na pewno pozostawiło po sobie niemiłe wspomnienia. Odkładanie w czasie momentu, gdy Polak znów wyjedzie na tor może więc sprawić, że Kubica stanie się po prostu dużo wolniejszy. Wierzymy jednak, że Krakowianin okaże się twardszy niż piętrzące się problemy natury medyczno-biznesowej i, że w kolejnym wyścigu (o ile oczywiście znów nie zastąpi go Vettel) po raz kolejny udowodni, że nie znalazł się w F1 przez przypadek. Sytuacji, gdy jego los uzależniony jest od lekarzy i dobrej woli szefostwa teamu, na pewno nie jest dla Roberta komfortowa. Od wczoraj prześladuje nas też, niepokojące przeczucie, że po latach żmudnej wspinaczki, na szczyt Kubica może mieć już w tej chwili, niestety, z górki...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Kubica a spiskowa teoria dziejów

Twój komentarz może być pierwszy

Piszesz jako Gość

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony