Kubica, dzieci Kubicy i dziennikarze

Robert Kubica nie ma łatwego życia. Wystarczyło, by jego bolid ani razu nie zepsuł się podczas Grand Prix Hiszpanii, a o Polaku znowu zrobiło się głośno.

Zdjęcie

Kliknij
Popularność Roberta spotęgował dodatkowo fakt, że definitywnie zakończył się już sezon skoków narciarskich, więc na nieszczęście dla naszego zawodnika, uwaga większości polskich kibiców skupia się właśnie na nim.

Tym razem, chcielibyśmy jednak wrzucić kamyczek do własnego ogródka...

Reklama

Kierowca Formuły 1 nie możne po prostu wsiąść do bolidu i pojechać, musi również przyzwyczaić się do obecności wszędobylskich dziennikarzy. A obcowanie z tymi ostatnimi wcale nie należy do przyjemnych. Chmara wścibskich, wiecznie gotowych do strzału obiektywów tylko czeka na to, by w ich zasięgu pojawił się ktoś znany.

Niestety, rzutuje to dosyć mocno na życie prywatne. Gdy w ostatni weekend Robert postanowił niepostrzeżenie wyskoczyć ze swoją dziewczyną na Sardynię, by pokibicować startującym w tamtejszym rajdzie Polakom, na miejscu czekało już na niego kilkunastu fotoreporterów i dziennikarzy. Nie pomogło nawet wynajęcie nierzucającego się w oczy samochodu (nie rzucał się do tego stopnia, że w jego tył wjechał fiat panda) ani wślizgiwanie się na strefę serwisową z przepustką dla zawodników.

Żądne sensacji medialne hieny z subtelnością posła Kurskiego rzuciły się na swą ofiarę, a ponieważ Robert rzadko pokazuje się w obecności swojej dziewczyny, momentalnie rozgorzała dyskusja o rodzinie i planach na przyszłość. Jeden z dziennikarzy postanowił nawet, że dowie się o to, czy i kiedy para zamierza mieć dzieci...

Na szczęście dla reporterów Kubica ma anielską cierpliwość i łagodne usposobienie, więc żaden z nich nie musiał korzystać z pomocy medyków. Robert dzielnie przyjmował każde, nawet najgłupsze pytanie i żaden z fotografów i dziennikarzy nie został odesłany z kwitkiem.

Oczywiście to prawda, że osoba publiczna, której wizerunek w znacznym stopniu wykreowali właśnie dziennikarze, musi liczyć się tym, że jej życie prywatne skończyło się raz na zawsze. Pytanie tylko, czy włażenie komuś w wysmarowanych obornikiem gumofilcach w delikatną sferę życia intymnego to najlepszy sposób, by błysnąć swoim nazwiskiem w jakimś brukowcu, czy mniej lub bardziej interesującej stronie w internecie...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Kubica, dzieci Kubicy i dziennikarze

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 1,

przeczytane przez: 15 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony