Kupiłem auto za 1600 zł. A później to już tragedia

Nie tylko czytacie nas. Przysyłacie również do nas listy. Poniżej jeden z nich. Mateusz opowiada swoją historię zakupu wymarzonego samochodu.

Zdjęcie

. /INTERIA.PL
.
/INTERIA.PL

Po paru miesiącach oszczędzania zabrałem się za poszukiwanie samochodu. Auto zostało kupione od młodego chłopaka, który był entuzjastą marki. Po telefonie do niego, oraz otrzymaniu sms opisującego co zostało zrobione, pełen zachwytu pojechałem oglądać auto.

Wiedząc, że stało blisko 3 miesiące nie ruszane, ale podobno regularnie raz w tygodniu odpalane, nie spodziewałem się wielkiego cudu. Jednak samochód mnie bardzo miło zaskoczył tak jak i sprzedający. Zrobiłem mu mała niespodziankę, tzn przyjechałem do niego o dwie godziny wcześniej. Nie był to żaden problem dla sprzedającego. Odpalił od strzała a zaśniedziałe klemy świadczyły o tym że akumulator samochodu nie był demontowany od dawna.

Reklama

Mimo postoju potwierdzało się zapewnienie, że samochód był odpalany regularnie, gdyż po odpaleniu samochodu silnik pracował równo, cicho i nie wzbudzał żadnych podejrzeń. Hamulce były całe w rdzy, jednak po kilku przejechanych metrach oczyściły się i tak oto wyjechaliśmy na jazdę testową, która miała się zakończyć zrobieniem przeglądu (samochód go nie posiadał).

Samochód "przeszedł" przegląd bez najmniejszych problemów. A ja dokładnie mogłem się przyjrzeć się podłodze, która też była w bardzo dobrym stanie. No jednym słowem "igiełka".

I tak oto nabyłem samochód (to Ford Mondeo MK1 1994 r. sedan), za śmieszne 1600 zł. Radość nie trwała długo.  Już podczas powrotu do domu samochód stracił panowanie nad wolnymi obrotami i po wciśnięciu sprzęgła gasł.

Po przeczyszczeniu tzw. "korkowca" auto miało z tym nadal problem, ale tylko na ciepłym silniku. Po tygodniu jakoś tak wyszło, że moim samochodem jechał mój brat, a ja za nim jego autkiem. Zaciekawił mnie biały obłok dymu wydobywający z rury wydechowej, który wręcz robił za zasłonę dymną. Postanowiłem ściśle kontrolować płyn chłodniczy. Kilka kontroli dało wynik, że go ubywa i to całkiem sporo ponad 1 l. na 1000 km.

Zdjęcie

. /INTERIA.PL
.
/INTERIA.PL

Pojechałem do mechanika w celu sprawdzenia płynu chłodniczego na zawartość spalin. Test wyszedł pozytywny więc zleciłem mechanikowi naprawę. Upłynęło 4 dni facet zadzwonił do mnie, że rozrząd, który miał podobno 30 tys. jest w stanie agonalnym, a przyczyną ubywania płynu chłodniczego jest wypalona uszczelka pod głowicą.

Jednak największym problemem jest rdza, która pojawiła się na gładzi cylindra. Mówię OK, ile taka zabawa będzie kosztować? Mechanik szybko kalkulując mówi od 400 do 1000 zł. Odpowiedziałem, że dobra nie ma problemu i zgadzam się na naprawę.  Przed zakończeniem rozmowy dodał, że będę informowany jak przebiega naprawa.

Po 3 tygodniach delikatnie zacząłem się irytować, bo ani samochodu ani informacji. Zupełna cisza. Postanowiłem więc odwiedzić warsztat. Okazało się, że od rozmowy do dnia mojej wizyty cena znacząco zrosła do 1500 zł, a samochód nadal stoi rozgrzebany.

Mechanik dostał delikatny opierdziel, i zobowiązał się, że za dwa dni rano już będzie ok. Po dwóch dniach znów pojawiałem się w warsztacie. Samochód owszem był złożony, ale po złożeniu nie został chyba odpalony. Po podliczeniu wyszło 1560 zł. Jednak taka cena chyba dotyczyła samochodu, który jest wręcz pod względem mechanicznym ideałem, a nie ledwo żyjącym trupem. który wydaje ostatnie tchnienie.

Powiedziałem że przed zapłatą chce odbyć jazdę próbną. Otrzymałem kluczyki, odpaliłem i... tragedia. Samochód chodził na 3 lub 2 cylindrach, a do tego strasznie się tłuk, tak jakby ktoś walił młotkiem w blok silnika. Oddałem samochód, który idealnie chodził, a on mi oddaje trupa i chce jeszcze blisko 1600 zł za naprawę.

Sprawa zakończyła się na tym, że odebrałem samochód od mechanika wraz z policją. Na dniach zdobędę opinie rzeczoznawcy i założę sprawę sądową.

Nadesłał Mateusz

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Kupiłem auto za 1600 zł. A później to już tragedia

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 588,

przeczytane przez: 882 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony