Łatwiej z samochodem, niż z kobietą

Chociaż żaden facet nie powie tego głośno przy żonie, wielu z nas twierdzi, że zdecydowanie łatwiej jest dogadać się z samochodem, niż z kobietą. Dlaczego?

Zdjęcie

Kliknij
/
To proste. Z kobietami bywa różnie, a samochód to zawsze... samochód. Rozumiemy jak funkcjonuje, znamy jego potrzeby i potrafimy skutecznie się z nim komunikować. Problem w tym, że nie zawsze... Niestety czasami trafiają się egzemplarze, przy których kobieca huśtawka nastrojów to całkowicie bezbolesna, urocza przypadłość. Takie, które mimo że piękne i bardzo zadbane doprowadzają swojego właściciela do rozpaczy - istne femme fatale na czterech kołach.

Wydawać by się mogło, że w XXI wieku wiara w pecha to oznaka zaściankowości i zacofania. Są jednak motoryzacyjne przypadki, których nie da się określić w żaden inny sposób. Do samochodów trzeba mieć po prostu szczęście - potrafią być naprawdę niewdzięczne.

Reklama

Zdjęcie

Kliknij
/
Od pewnego czasu z zaciekawieniem śledzimy losy pewnego auta klasy premium, należącego do jednego z naszych licznych przyjaciół. Od momentu zakupu pojazdu minęło mniej więcej trzy miesiące, w tym czasie samochód pokonał dystans ok. 1000 km, z czego znaczną część - na lawecie... Wprawdzie rzecz dotyczy auta używanego, ale wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że jest to dobra inwestycja. Auto przyjechało do Polski ze Szwajcarii, i w porównaniu z egzemplarzami eksploatowanymi w kraju mogło się pochwalić wręcz wzorową kondycją (pewne oznaki zużycia zdradzała jedynie turbosprężarka). Nabywcy (zaświadczamy, że nie jest to motoryzacyjny laik) udało się sprawdzić przeszłość wozu. Przeprowadzona przy pomocy ASO weryfikacja stanu licznika również wypadła pozytywnie. Podobnie wypadło też sprawdzenie ewentualnej wypadkowej przeszłości - poza jednym elementem samochód mógł pochwalić się fabrycznym lakierem - wszelkie większe kraksy można więc śmiało wykluczyć.

Zdjęcie

Kliknij
/
Zakup i podróż nowym nabytkiem do domu odbyły się bez większych przygód. Schody zaczęły się dopiero po zainwestowaniu w tzw. "pakiet startowy" czyli wymianę rozrządu, filtrów i płynów. Aby uchronić się przed dalszymi wydatkami, dla "świętego spokoju" do regeneracji trafiło też turbo. Po zakończonej sukcesem operacji wymiany rozrządu, wszystkich możliwych płynów, filtrów i pasków oraz naprawie turbiny (koszt ok. 4. tys zł.) samochód wyruszył w swoją pierwszą od dłuższego czasu podróż. Do przejechania było ok. 350 km z czego aż 200 udało mu się pokonać o własnych siłach. Diagnoza nie była skomplikowana. Brak płynu chłodniczego i kompresji na 2 cylindrach potwierdził, że żywotu dokonała właśnie uszczelka pod głowicą. Niestety samochód, którego nie dało naprawić się młotkiem, spłoszył miejscowych mechaników, więc auto na lawecie wróciło tam, skąd wyjechało. Bilans? Laweta, splanowanie głowicy, części i wymiana uszczelki kosztowały kolejne 1500 zł.

Ciąg dalszy na następnej stronie

Oceń swoje auto. Wystarczy wybrać markę... Kliknij TUTAJ.

Zdjęcie

Kliknij
/
Odbiór auta od mechanika miał być tylko formalnością. Gdy właściciel pojawił się w warsztacie kończono właśnie składanie rozrządu. Trzeba zaznaczyć, że mechanik, który zajmował się tym autem to jeden z najlepszych specjalistów od tej marki w okolicy - nie "kowal" i tym bardziej nie żółtodziób.

Niestety, harmonijnym brzmieniem niemal dwustukonnego silnika właściciel cieszył się krótko. Około 30 sekund. Jak nietrudno się domyślić "nawalił" rozrząd. Co ciekawe, nie było to partactwo. Współpracy odmówił hydrauliczny napinacz - przeskoczył pasek...

Mechanik zachował się honorowo i pokrył koszty naprawy. Dziesięć zaworów, napinacz, pasek, itd... - razem ok. 1300 zł.

Zdjęcie

Kliknij
/
Trzeba przyznać, że po tej naprawie samochód spisywał się naprawdę świetnie. Przez kolejne 300 kilometrów. Po tym dystansie silnik nagle stracił moc, zaczął nierówno pracować, na desce rozdzielczej zaświeciła się kontrolka sugerująca jego uszkodzenie. Auto, tym razem o własnych siłach, doczołgało się do warsztatu. Na szczęście usterka okazała się banalna - wypiął się przewód elektryczny wtryskiwacza trzeciego cylindra. Na nieszczęście - korzystając z kolejnej wizyty u mechaników - samochód wjechał na kanał, gdzie okazało się, że niczym sterany życiem diesel dość mocno pluje olejem. Początkowo wyglądało to całkiem niegroźnie - wydawało się, że winna jest uszczelka miski olejowej. Niestety po głębszej analizie wszystko wskazuje na to, że olej wydostaje się z łączenia bloku i obudowy łożyskowej wału...

W tym miejscu chcielibyśmy po raz kolejny podkreślić, że samochód nigdy nie miał robionego remontu silnika, był serwisowany, jest bezwypadkowy i ma autentyczny przebieg - obecnie ok. 210 tys. km. Gwoli ścisłości spieszymy wyjaśnić, że aby pozbyć się uporczywego wycieku konieczne będzie wyjęcie silnika. Jak wiadomo operacja nie jest tania, a znając fatum ciążące nad samochodem okaże się zapewne, że do wymiany nadaje się też sprzęgło, uszczelniacze i jeszcze parę innych rzeczy, o których istnieniu większość kierowców nie ma nawet pojęcia.

Zdjęcie

Kliknij
/
Oczywiście kupując samochód używany trzeba się liczyć z wydatkami. W większości przypadków ok. 1000-2000 zł wystarcza na wymianę pasków, płynów i usunięcie usterek. Właściciel omawianego auta, na dystansie 1000 km, pożegnał się już z kwotą ok. 5 tys zł. Usunięcie kolejnej usterki będzie kosztowało następne 2 tys zł. (plus ewentualne dalsze naprawy lub profilaktyka wynikająca z faktu, że trzeba będzie wyjąć z samochodu silnik - dla przykładu kompletne sprzęgło do tego modelu to ok. 1500 zł).

I tak oto ogłoszeniowa perełka, której szuka się miesiącami może się okazać jednym z największych finansowych niewypałów. Nie musimy chyba dodawać, że właściciel raczej nie obdarza swojego auta zaufaniem. Wyobrażacie sobie wyjazd tym samochodem na rodzinne wakacje?

Oceń swoje auto. Wystarczy wybrać markę... Kliknij TUTAJ.

***

Redakcja serwisu Poboczem.pl nie ponosi odpowiedzialności za wyrażane w komentarzach słowa (a także czyny) osobników, których IQ i poczucie humoru nie pozwoliło na przyswojenie treści artykułu...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Łatwiej z samochodem, niż z kobietą

Twój komentarz może być pierwszy

Piszesz jako Gość

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony