Legalne usuwanie filtrów DPF? To był (na szczęście) żart!

Mamy bardzo dobrą wiadomość dla właścicieli diesli. Będziecie mogli zupełnie legalnie, a więc bezkarnie usuwać ze swoich samochodów filtry DPF!

Zdjęcie

. /Fot. 123RF/PICSEL /
.
/Fot. 123RF/PICSEL /

Nie sprawdziły się wcześniejsze zapowiedzi, że rząd, w związku z dramatycznym zanieczyszczeniem powietrza i w ślad za rekomendacjami wicepremiera Mateusza Morawieckiego, zamierza zaostrzyć przepisy, dotyczące kontroli emisji spalin z samochodów. Po tej informacji blady strach padł na użytkowników aut napędzanych nowszej generacji silnikami wysokoprężnymi, dla których filtry cząstek stałych, montowane w układach wydechowych, są prawdziwym utrapieniem.

W pojazdach wykorzystywanych głównie w miastach, na krótkich trasach, nieustannie się zatykają a z czasem całkowicie zużywają. Niestety, wymiana tych elementów jest bardzo kosztowna. Rachunki w ASO opiewają na kilka a niekiedy nawet na kilkanaście tysięcy złotych. Nic dziwnego, że wielu kierowców decyduje się na bez porównania tańsze rozwiązanie: usuwa zużyte wkłady ceramiczne DPF-ów, pozostawiając same ich obudowy. To oczywiście nie wystarcza, bowiem trzeba również dokonać odpowiednich zmian w oprogramowaniu sterownika silnika. Nie brakuje jednak warsztatów, które wyspecjalizowały się w wykonywaniu tego typu usług.

Reklama

Wnikliwsze sprawdzanie czystości spalin, zarówno w stacjach kontroli pojazdów, jak i przez policję, bezpośrednio na drogach, z łatwością ujawniałoby podobne machinacje. Na właścicieli samochodów z usuniętymi filtrami posypałyby się surowe kary, traciliby oni również dowody rejestracyjne. Na szczęście teraz mogą odetchnąć z ulgą - ta ponura wizja się nie urzeczywistni, gdyż rząd zrezygnował z wprowadzania nowych, surowszych przepisów. Przeciwnie - dodatkowo łagodzi swoje stanowisko.

- Po konsultacjach z ekspertami i zasięgnięciu opinii zmotoryzowanych Polek i Polaków doszliśmy do wniosku, że wspomniane działania są niepotrzebne i ograniczałyby wolności obywatelskie, które, jak wiadomo, są tak bliskie sercu politykom mojego obozu - oświadczyła premier Beata Szydło. - Nie ukrywam, że inspiracją dla nas była śmiała decyzja ministra ochrony środowiska profesora Jana Szyszko, który zezwolił na powszechne usuwanie drzew z prywatnych terenów. Skoro właściciel działki może legalnie wyciąć rosnące na niej buki i dęby, to dlaczego właściciel prywatnego samochodu nie mógłby legalnie wyciąć z auta  elementu, którego obecność nie wpływa przecież ani na komfort podróżowania ani na bezpieczeństwo ruchu drogowego? Mój rząd nie pozwoli, by Komisja Europejska i obce koncerny motoryzacyjne narzucały Polkom i Polakom niekorzystne dla nich rozwiązania. Już poleciłam podległym mi urzędnikom ustalenie, jakich innych zmian będzie można dokonywać w samochodach bez konieczności uzyskiwania jakichkolwiek zgód i bez narażania się na sankcje ze strony państwa.   

- To bardzo dobra decyzja. Od zawsze powtarzam, że smog i te wszystkie wynalazki, mające rzekomo chronić środowisko, to wymysł lewackich ekooszołomów. Strachy na lachy. Mój ojciec jeździł dieslem bez żadnych depeefów, systemów start/stop i było dobrze. Ja już dawno wywaliłem całe to dziadostwo ze swojej fury i śmigam, że hej - mówi nam Mariusz B., właściciel Audi A4. 

  A co wy sądzicie o zalegalizowaniu usuwania DPF-ów?

UWAGA. TEN TEKST BYŁ ŻARTEM PRIMA PRIMA APRILISOWYM.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony