Lepiej stracić prawo jazdy niż samochód...

​Do mediów wyciekła informacja, że rząd pracuje nad przepisami, zgodnie z którymi każdy, kto choć raz zostanie przyłapany na przekroczeniu prędkości o 50 km/godz., obligatoryjnie straci na trzy miesiące prawo jazdy. Jak można było oczekiwać - wśród zmotoryzowanych Polaków zawrzało.

Zdjęcie

Przekroczenie prędkości o 50 km/h będzie oznaczało utratę prawa jazdy na 3 miesiące /Łukasz Grudniewski /East News
Przekroczenie prędkości o 50 km/h będzie oznaczało utratę prawa jazdy na 3 miesiące
/Łukasz Grudniewski /East News
Nie zaznaczono żadnej odpowiedzi !

Czy zabieranie prawa jazdy za drastyczne przekroczenia prędkości to dobry pomysł?

  • 41%
  • 59%
głosów: 4954

 Co prawda powyższe zmiany w prawie postuluje policja, ale oburzenie komentatorów internetowych skupiło się przede wszystkim na osobie ministra Sławomira Nowaka. Niektórzy sugerują, że szef resortu transportu próbuje zniechęcić Polaków do jazdy samochodami, licząc, że przesiądą się oni masowo do pociągów, ratując PKP i projekt Pendolino. Inni twierdzą, że jak zwykle chodzi o kasę, wyciąganą z kieszeni kierowców. Jeszcze inni nawołują, że najpierw trzeba poprawić jakość dróg, zlikwidować absurdalne ograniczenia prędkości, a dopiero później wprowadzać radykalne rozwiązania, mające na celu zdyscyplinowanie kierowców. Nie brakuje też głosów domagających się, aby państwo ścigało prawdziwych piratów drogowych, pozostawiając w spokoju Bogu ducha winnych ludzi, którym raz zdarzyło się trochę mocniej przycisnąć pedał gazu...

Warto przyjrzeć się bliżej powyższym argumentom. Co do bezsensu niektórych ograniczeń prędkości - pełna zgoda. Za to tezę o spisku, mającym wesprzeć kulejące transport szynowy kosztem drogowego traktuję jako żart. W Polsce kolej nie jest żadną konkurencją dla samochodów. Mam mnóstwo zmotoryzowanych znajomych, którzy na samą myśl o skorzystaniu z usług PKP otrząsają się ze wstrętem, hasło "strzeż się pociągu" traktując absolutnie dosłownie. Inni być może nawet daliby się skusić, ale co z tego, skoro tam, gdzie zwykli się na co dzień przemieszczać, tory już dawno zarosły trawą a budynek dworca kolejowego zamieniono na punkt skupu złomu i sklep z odzieżą używaną.

Reklama

Podejrzenia, że celem zmiany wspomnianych na wstępie przepisów jest łatanie dziury budżetowej, kłócą się z logiką. Przecież im więcej osób zostanie pozbawionych prawa jazdy, tym mniejszy będzie ruch na drogach, a zatem również mniej okazji do popełniania wykroczeń karanych mandatami, nie mówiąc o spadku wydatków na paliwo, serwis aut itp., będących bardzo ważnym źródłem przychodów podatkowych dla państwa.

A jak niby odróżnić "prawdziwego" pirata drogowego od "okazjonalnego", czyli takiego, na którego winy, zgodnie z postulatami internautów, należałoby przymknąć oko? Zresztą takie myślenie przypomina dyskusję sprzed lat, w okresie przemian gospodarczych, gdy opinia publiczna domagała się, by państwo skoncentrowało się na ściganiu wielkich aferzystów, pozostawiając w spokoju drobnych złodziejaszków, którym zdarza się od czasu do czasu coś "przynieść z pracy" albo "zabrać, żeby ktoś nie ukradł". Kradzież, niezależnie od skali, jest kradzieżą, a to, czy została dokonana w warunkach recydywy czy miała charakter incydentalny, powinno stanowić jedynie okoliczność łagodzącą lub dodatkowo obciążającą sprawcę. Podobnie wygląda sytuacja z wykroczeniami drogowymi.

Masz dość rządu Tuska? A co sądzisz o Nowaku?

​Chociaż większość narodu pała do rządu Tuska uczuciem, jakie od lat towarzyszy kibicom Wisły i Cracovii trzeba przyznać, że - przynajmniej jeśli chodzi o kierowców - na Wiejskiej nie siedzą z założonymi rękami. czytaj więcej

W sieci nie brakuje też uogólniającego użalania się nad tragicznym losem Polaków, cierpiących wskutek represji ze strony siepaczy reżimu premiera Tuska. Absolutnie nie chcę mieszać się do polityki, ale na miłość boską: ludzie, o czym wy mówicie? Wyemigrujcie do jednego z licznych krajów, gdzie za całkiem drobne z naszego punktu widzenia przewinienia nie tylko płaci się słone grzywny, ale też obrywa solidne baty. Kijem, na gołe plecy i tyłek. Nie trzeba zresztą jechać do Azji czy nad Zatokę Perską. Także w bliższych nam kulturowo krajach kary za wykroczenia drogowe są znacznie surowsze. Co zresztą zauważa część trzeźwo myślących komentatorów internetowych. "Od 30 lat mieszkam w Szwecji, gdzie przy znakach [ograniczenia prędkości] 30, 50 i 70 za przekroczenie o 20 km/godz. zabierają prawko na 3 miesiące, przy 90, 110 za przekroczenie o 30 km/godz. jest ta sama sankcja. Na człowieka, który nie jest już małolatem i przekracza prędkość o 50 km/godz., patrzy się jak na idiotę." "Wzdłuż ontaryjskich [Ontario - prowincja w Kanadzie] autostrad serii 400 (ograniczenie do 100 km/h) stoi mnóstwo tablic z takim napisem: "Przekroczenie predkosci o 50 km/h będzie karane konfiskata samochodu i mandatem do $10 000.00". I pozamiatane." "W Norwegii tak jest karane przekroczenie o 36 km/h, w Irlandii - podwójne przekroczenie dozwolonej prędkości". To tylko kilka z głosów rozsądku...

A tak zupełnie między nami... Pędzisz setką w terenie zabudowanym, "zamykasz budzik na dwóch paczkach" na autostradzie... Czy odebranie na trzy miesiące za tak poważne wykroczenie drogowe prawa jazdy jest rzeczywiście nieproporcjonalnie surową karą? Czy wolelibyście, by konfiskowano wam na taki okres samochód, odstawiając go na policyjny parking? Bez auta jeździć się nie da, bez dokumentów i owszem. Przyłapany na tym kierowca płaci mandat w wysokości 500 zł. Wiele osób uznaje, że warto ryzykować. Zwłaszcza, że ryzyko jest niewielkie nie tylko w finansowym wymiarze. Powiedzcie bowiem tak z ręką na sercu: jak często jesteście zatrzymywani do tzw. rutynowej kontroli? Wystarczy zatem jeździć ostrożniej, nie łamać przepisów, a zapewne jakoś uda się uniknąć wpadki.

Tekst nadesłał zalogowany czytelnik o nicku "Clackson".


Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl
Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Lepiej stracić prawo jazdy niż samochód...

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 794,

przeczytane przez: 1191 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony