List na pobocze: Chamstwo "uprzejmego"

Stoję autem osobowym na prawym pasie dwupasmowej ulicy. Chcę zmienić pas na lewy, ponieważ przejazd na wprost blokuje zaparkowany samochód.

Zdjęcie

  .
  .
Na tym lewym pasie, równolegle do mnie i na mojej wysokości, stoi inny samochód osobowy (w ciągu pojazdów czekających na zmianę świateł). Kierowca tegoż auta daje mi wyraźny znak ręką, że wpuści mnie przed siebie. I co się dzieje? Skręcam w lewo a "uprzejmy" kierowca przyspiesza i dochodzi do kolizji! Efekt- straciłem 200 zł (bez wzywania policji) i lusterko.

"Uprzejmy" kierowca to ochroniarz z dwoma kumplami po fachu, którzy oczywiście zgodnie twierdzili, że ich prowadzący kolega auto żadnych znaków mi nie dawał! Ja, niestety, byłem sam.

Reklama

W sytuacji klasycznej jestem oczywiście włączającym się do ruchu i muszę ustąpić pierwszeństwa wszystkim w tym ruchu się znajdującym - to dla mnie oczywiste i z punktu widzenia przepisów to właśnie ja ponoszę winę. Ale w tym konkretnym przypadku dostałem wyraźny znak od kierowcy, że mnie wpuści!

Pytanie: czy gdybym wezwał policję, miałbym jakiekolwiek szanse na obronę i uwzględnienie mojej wersji zdarzeń?

Setki razy wpuszczałem innych kierowców i wiele razy mnie ułatwiano włączanie się do ruchu. Bez kolizji jeżdżę od 28 lat. Z takim chamstwem spotkałem się po raz pierwszy. Zbigniew J

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: List na pobocze: Chamstwo "uprzejmego"

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 204,

przeczytane przez: 306 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony