Mamy post. Czas zatem na rachunek sumienia

W Kościele katolickim zaczął się okres Wielkiego Postu. Zdecydowana większość Polaków deklaruje się jako ludzie wierzący. Dotyczy to zapewne również zmotoryzowanych. Czas zatem na rachunek sumienia. No dobrze, nie będziemy drobiazgowi i poprzestaniemy na siedmiu grzechach głównych...

Grzech nr 1. Pycha. Spotykamy się z nią na co dzień. Czym bowiem, jak nie przejawem pychy są pogardliwe opinie o bliźnich - użytkownikach samochodów marek i modeli nie wiadomo dlaczego uważanych za obciachowe? Ich wykaz jest zaskakująco długi. Wieświageny, "audiki w tedeiku", Bolidy Młodych Wieśniaków, samochody "z kurą na masce", auta "na F"...

Pycha jest też źródłem szyderstw z innych kierowców: "kapeluszników", "bereciarzy", skodziarzy, właścicieli małych aut ze słabiutkimi silnikami, domorosłych mistrzów tuningu.

Reklama

Pychą grzeszą ludzie przeświadczeni o swoich nadzwyczajnych umiejętnościach za kółkiem; przekonani, że tylko nieszczęśliwe zrządzenie losu sprawiło, iż nie ścigają się zawodowo na torach Formuły 1 lub nie rywalizują w rajdach serii WRC.

Grzech nr 2. Chciwość. Wedle niezbyt eleganckiego powiedzenia, "wyżej d...y nie podskoczysz". Otóż tysiące Polaków wciąż próbuje to uczynić. Dlatego starają się kupić za jak najmniejsze pieniądze jak najlepsze fury, które pozwolą zaimponować otoczeniu i podbudować ego właściciela. A ponieważ kasy naprawdę często nie starcza, więc po kraju jeżdżą tysiące aut wywleczonych ze złomowisk i cudem trzymających się w jednym kawałku. Za to są to pojazdy prestiżowych marek i w najefektowniejszych wersjach. Czy taka postawa nie wynika z pazerności? Na cudze uznanie i pełne pożądliwości spojrzenia?

Grzech nr 3. Nieczystość. Mawia się, że samochód stanowi przedłużenie ważnego organu męskiego ciała. Jeżeli tak, to jego rola w szerzeniu się grzechu nieczystości jest oczywista. Fajny wóz niewątpliwie ułatwia zawieranie znajomości męsko-damskich (w sprawie płci pozostańmy tradycjonalistami), przynajmniej w pewnych środowiskach i w określonym przedziale wiekowym. Pół biedy, jeżeli konsekwencją jest prokreacja. Szacuje się, że co najmniej kilkanaście procent Amerykanów urodzonych w latach 60. XX wieku zostało poczętych na tylnych kanapach tamtejszych ogromnych krążowników szos. My jeździliśmy wtedy furmankami, autobusami PKS i tramwajami. A jeżeli nawet samochodami osobowymi, to zdecydowanie mniejszych rozmiarów. Co na szczęście w jakimś stopniu chroniło Polaków przed pokusami natury cielesnej.

Grzech nr 4. Zazdrość. Melchior Wańkowicz ukuł przed wielu laty tezę o bezinteresownej zawiści, jako narodowej cesze Polaków. Wszyscy chyba znają też opowieść o nadwiślańskim rolniku, który widząc, że sąsiad ma cztery krowy a on tylko dwie, nie modlił się do Boga z prośbą o trzecią i czwartą krowę dla siebie, ale o to, by tamtemu przynajmniej dwie zdechły. A najlepiej wszystkie cztery...  Dziś takie myślenie przekłada się na świat motoryzacji. Są ludzie, którzy zielenieją z zazdrości widząc rodaka, który kupił sobie ekskluzywny samochód. I nic ich nie cieszy bardziej niż świeżutka rysa na całej długości nadwozia owego cacka. No, chyba że widok tegoż auta wywożonego na lawecie do warsztatu...

Grzech nr 5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu. Pal sześć jedzenie, gorzej z piciem. W ubiegłym roku policja przyłapała w Polsce ponad 140 tysięcy nietrzeźwych kierowców. A ilu umknęło kontrolom? Piłeś - nie jedź. Jeżeli wypiłeś, pojechałeś i udało ci się szczęśliwie dotrzeć do celu - po powrocie uderz się w piersi i przyrzeknij, że nigdy więcej...

Grzech nr 6. Gniew. Oj, te pomstowania wobec innych kierowców, przekleństwa, to wygrażanie pięściami, pukanie się w czoło, te utarczki słowne, ba, niekiedy wręcz rękoczyny. Dla wielu kierowców podobne zachowania na drodze stanowią  codzienność, niezależnie od ogólnego poziomu wychowania. Znamy ludzi, wykształconych, piastujących wysokie stanowiska, reprezentujących szanowane zawody, którzy po zajęciu miejsca za kierownicą natychmiast stają się, co tu owijać w bawełnę - zwykłymi chamami. Przepełnionymi gniewem osobnikami, za nic mającymi kulturę na jezdni. O dziwo, gdy wysiądą z auta, natychmiast w cudowny sposób odzyskują nienaganne maniery.

Grzech nr 7. Lenistwo. Lenie miesiącami nie myją samochodu, tłumacząc się, że szampon narusza naturalne pH blachy. Leniom przez myśl nawet nie przejdzie, by sięgnąć po odkurzacz i usunąć piach, okruchy i całą resztę dziadostwa z wnętrza auta. Lenie wyrzucają zawartość popielniczki wprost za okno pojazdu. Leniom nie chce się zimą usuwać śniegu i lodu z szyb, hołdują jeździe "na czołgistę". Ale lenie również nie używają kierunkowskazów, nie włączają w pochmurny, deszczowy dzień świateł mijania, poprzestając na dziennych i parkują, tarasując chodnik, byle tylko nie trudzić się zbyt dalekim, ich zdaniem, spacerem.

***

Rachunek sumienia dokonany? No to teraz czas na solenną, szczerą obietnicę poprawy, która, jak wiadomo, jest koniecznym warunkiem rozgrzeszenia...             


     

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Mamy post. Czas zatem na rachunek sumienia

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 71,

przeczytane przez: 106 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony