Marusia z Rosji bez serca...

Ma wygląd lamborghini, imię kobiety i nie ma (jeszcze?) silnika.

Zdjęcie

Marussia
Mowa o marussii, pierwszym sportowym rosyjskim samochodzie, który ma trafić do seryjnej produkcji.

Polakom Marusia kojarzy się oczywiście z oblubienicą Janka Kosa z niezapomnianych "Czterech pancernych i psa". Marussia na pewno nie jest tak piękna i nie będzie budowała braterstwa polsko-radzieckiego, ale niewątpliwie również zasługuje na uwagę.

Reklama

Osobą, która jest odpowiedzialna za powstanie tego pojazdu jest popularny rosyjski piosenkarz i aktor, ale również były wyścigowy mistrz serii FIA N-GT, Nikołaj Fomenko. To on po zakończeniu kariery w 2006 roku rozpoczął prace nad marussią.

Zdjęcie

Marussia
Wbrew rosyjskiej nazwie, większość elementów pojazdu ma powstawać za granicą. Zaledwie 35 procent części pochodzić będzie z fabryk ulokowanych na terenie matiuszki Rosji.

Jak wiadomo, sercem każdego sportowego auta jest silnik. I tu pojawia się pierwszy problem, bo marussia... go nie ma! Jej konstruktor nie załamując rąk, informuje, że wykorzystana zostanie sześciocylindrowa jednostka o pojemności 3.5 l, produkowana przez alians Nissan-Renault. Jej moc ma wahać się od 240 do 300 KM, co ma wystarczać, by marussia rozpędzała się do 100 km/h w 5 sekund.

Zdjęcie

Marussia
Marussia nie jest jednak bezkompromisowym sportowcem. Wszak zamiłowanie bogatych Rosjan do luksusu jest powszechnie znane nie od dziś. Dlatego samochód otrzyma m.in. specjalny komputer odpowiedzialny tylko i wyłącznie za rozrywkę, dysk twardy o pojemności 320 GB, połączenie z internetem z szybkością 10 Mbps (o ile szybkość auta nie przekroczy 120 km/h). To jednak nie koniec bo na pokładzie znajdą się aż trzy plazmowe ekrany.

Z drugiej strony wyposażenie obejmie pokładową kamerę, która będzie rejestrowała tzw. sytuacje podbramkowe, czyli np. ostatnie chwile przed dzwonem... To taka uboższa wersja lotniczej czarnej skrzynki.

Zdjęcie

Marussia
Nieprzejmując się brakiem silnika, Rosjanie zapewniają że samochód będzie tańszy od swoich bezpośrednich konkurentów. Co więcej, w połowie przyszłego roku pojawi się marussia... elektryczna! Fomenko nie kryje jednak, że będzie drastycznie droższa od wersji konwencjonalnej, a jej cena może oscylować wokół 100 tysięcy dolarów, a więc znaleźć się na poziomie amerykańskiej tesli roadster.

Zdjęcie

Konstruktorzy marussi zdają sobie sprawę, że w surowym rosyjskim klimacie największy problem będzie z bateriami, które w niskich temperaturach tracą pojemność. Dlatego, by zapewnić zakładany zasięg 400 km, zwrócili się ku... nanotechnologii. Szczegóły nie są znane, ale pierwsze doświadczenia są ponoć bardzo obiecujące... Ciekawe, czy przeprowadzono je na Syberii?

Pierwsza marussia ma trafić do klienta jesienią przyszłego roku. Szczerze? Chcielibyśmy to zobaczyć. Bo może się okazać, że z marusią to jak z radiem Erewań i rozdawaniem mercedesów na Placu Czerwonym w Moskwie... Młodszym czytelnikom przypominamy, że nie w Moskwie tylko w Leningradzie, nie mercedesy tylko rowery i nie rozdawano tylko kradziono...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Marusia z Rosji bez serca...

Twój komentarz może być pierwszy

Piszesz jako Gość

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony