Misiowie puszyści

"Misiowie puszyści" to gatunek sporadycznie występujący przy i na naszych pięknych drogach. Trudno mówić o ich wymieraniu, choć obecnie są wypierani przez nowy gatunek "miśka z aparatem zamkniętego w puszce zatkniętej na słupie przy drodze".

Niemniej populacja misiów puszystych ciągle ma się dość dobrze i nie trzeba obejmować jej ochroną.

W łańcuchu administracyjnym misiowie puszyści to altus predatorzy polujący na podatników. Zwykle czają się za zakrętem lub mostem, by w ostatniej chwili namieżyć suszarką swą ofiarę. Inne, sprytniejsze osobniki upodabniają się do zdobyczy i grasują wśród niej, by zaatakować znienacka. Oczywiście ich ofiary wypracowały szereg zachowań obronnych. Część z nich po prostu stara się nie drażnić niebezpiecznego gatunku. Inni natomiast wzajemnie ostrzegają się przed drapieżnikami używając puszek z mikrofonem i anteną.

Reklama

Gatunek misiów odgrywa jednak ważną rolę: Zazwyczaj odławiają oni jednostki niebezpieczne wśród populacji ofiar. Wyjątkiem są "misiowie z aparatem zamknięci w puszce zatkniętej na słupie przy drodze". Ci bezszelestnie wyłapują każdego, kto choć o kilka kilometrów na godzinę wychyli łeb ze stada. Misja tego gatunku jest bardzo prosta: natrzepać najwięcej pieniążków do mieszków samorządowych. Idzie im to całkiem całkiem, choć misiowie puszyści przegrywają walkę o oczyszczanie naszych dróg. Co prawda zwierzyny wciąż jest dużo, ale wcale nie zmniejsza się populacja niebezpiecznych jednostek wśród populacji ofiar.

Może nadszedł czas na zmianę terenów łowieckich? Misiowie powinni zjechać na drogi klasy "b" by wyłapywać pijanych traktorzystów, ośmiolatków na motorowerach, ułanów szarżujących w rozpadających się autach i kierowców bez prawa jazdy. Może należy częściej blokować dyskoteki, by odławiać nastoletnie jednostki odwożące po pijanemu ośmiu swoich znajomych w starym kompakcie lub po prostu zacząć polowanie na skrzyżowaniach, gdzie często panuje prawo dżungli.

Czasami warto po prostu ruszyć misiowe brzuszki. Miodek i mięsko same do nich nie wpadną.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony