Mistrzostwa Polski w Ekstremalnej Jeździe Samochodem. Hołek zrezygnował...

Trwają korespondencyjne Mistrzostwa Polski w Ekstremalnej Jeździe Samochodem, w skrócie MPEJS. Odbywają się w kilku konkurencjach: autostrady, drogi ekspresowe, drogi krajowe jednojezdniowe, drogi lokalne pozamiejskie oraz, najbardziej emocjonujące - teren zabudowany i kategoria open.

Zdjęcie

. /
.
/

Liczy się przede wszystkim rozwinięta przez zawodnika prędkość maksymalna, aczkolwiek można dostać także punkty dodatkowe, nie wiedzieć czemu zwane karnymi - na przykład za wielokrotne przekroczenie linii ciągłej, przejazd przez skrzyżowanie przy czerwonym świetle, wyprzedzanie na zakręcie itp. Na specjalną premię mogą liczyć ci, którzy udowodnią, że "zamknęli budzik", czyli wskazówka prędkościomierza w ich wozie doszła do końca skali.

Cytat

Nie wszystkim zawodnikom udaje się dotrzeć do mety. Niektórzy odpadają już w fazie treningów. Cześć ich pamięci. I krzyż przy drodze

MPEJS to impreza nieoficjalna, ale licznie i mocno obsadzona. Jedni z uczestników zgłaszają się sami, dokumentując swoje wyczyny filmikami publikowanymi następnie w Internecie. Inni włączają się do rywalizacji niejako pośrednio, poprzez namierzenie przez fotoradary czy policyjne radiowozy z wideorejestratorami. Są też tacy, którzy, zapewne z wrodzonej nieśmiałości, niby chcą zabłysnąć przed światem swoimi umiejętnościami, ale jednocześnie brakuje im odwagi, by przedstawić się mu z imienia, nazwiska i numeru rejestracyjnego pojazdu. Do tej grupy należy m.in. kierowca Porsche, który gdzieś w Warszawie rozpędził się do godnych szacunku 300 kilometrów na godzinę. W ten sposób stał się poważnym kandydatem do podium w krajowym czempionacie. Niestety, co prawda zamieścił w sieci krótki filmik, z prędkościomierzem w roli głównej, sam jednak wolał pozostać w cieniu. Wiemy jedynie, że posługuje się sportowym pseudonimem "Czort" i że ma znajomych "Popusia" i "Bogusia", których serdecznie pozdrowił, przyciskając jednocześnie ostro pedał gazu.

Reklama

Jest nowy Frog. To znaczy Czort. I ma Panamerę

​Chociaż wydaje się to aż nieprawdopodobne, to historia Froga dla niektórych osób nie jest przestrogą. Przypomnijmy więc może, że publikowanie w internecie głupich filmów z szybkimi samochodami może się skończyć nie tylko utratą prawa jazdy, ale również zarzutami karnymi. czytaj więcej

Kibice, dla których kierowca Porsche błyskawicznie stał się idolem ("SZACUN koleś poszed 3 paczki bez bulu" - pisze "facet z klasą", który z zachwytu najwyraźniej zupełnie zapomniał o ortografii. "Po to produkują szybkie auta żeby delektować się prędkością" - dodaje "BMW M5"), czują się rozczarowani, bowiem pozostaje on idolem anonimowym. Nawet policja nie potrafi ustalić jego tożsamości. Podobno Porsche było użyczone, a jego właściciel nie pamięta, komu konkretnie tego wieczora, kiedy "Czort" postanowił wystartować w MPEJS, je udostępnił. Taki pech.

Nie brakuje zresztą niedowiarków, których zdaniem cały ów film to zwykła ściema i ukryta reklama producenta Porsche. "W Photoshopie można podkręcić wszystko" - twierdzi "kinol". Zgłosili się również potencjalni rywale "Czorta".  "Ja moim golfem II 320 km/h jechałem i co barany mój diesel 1.6 jest najlepszy, wystarczyło filtr powietrza ściągnąć, wsadzić tam nadmuch powietrza na full i dolać benzyny do ropy pół na pół i biere te wszystkie porsche, ferrari, i inne dziadostwa, skrzynie mam krótką z ciężką 6 i jak przyjebie po garach to się zes...cie niżeli mnie dogonicie" - chwali się "Mietek". Gołosłownie, bo nie popiera swoich deklaracji żadnymi dowodami.

Z niektórych komentarzy przebija chęć uczestnictwa w MPEJS, połączona z przeświadczeniem, że wyczyn "Czorta" to właściwie nic specjalnego. Taką opinię wyraża m.in. "telewizorek": "Jak bym miał takie auto, myślę, że szukałbym okazji, aby sprawdzić ile wyciągnie. A tak na marginesie. 300 to faktycznie dużo dla wozidełek z ubiegłego wieku, ale dla Panamery myślę, że to prędkość podróżna i jeżeli można taką osiągnąć, to znaczy, że wszystkie systemy są tak zrobione, aby DOBRY kierowca nic ani sobie ani innym złego zrobić nie mógł." Podobnie myśli "Jin": "Rozpędził się bo było gdzie i było czym."

Niemal codziennie słyszymy o kolejnych zawodnikach, włączających się do rywalizacji w MPEJS. Co ciekawe są jednak i tacy, którzy odżegnują się od uczestnictwa w tej prestiżowej imprezie. Na przykład Krzysztof Hołowczyc. Jury zawodów, pardon - policja, twierdzi, że pędził Nissanem GT-R na krajowej "siódemce" z prędkością 204 km/godz. On sam zarzeka się, że przekroczył ledwie setkę. Skąd ta rejterada? Czyżby popularny Hołek doszedł do wniosku, że owe marne dwieście kilometrów na godzinę i tak nie wystarczyłyby mu choćby do miejsca w pierwszej dziesiątce mistrzostw?

Aha, wypada jeszcze dodać, że nie wszystkim zawodnikom udaje się dotrzeć do mety. Niektórzy odpadają już w fazie treningów. Cześć ich pamięci. I krzyż przy drodze.    

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Mistrzostwa Polski w Ekstremalnej Jeździe Samochodem. Hołek zrezygnował...

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 80,

przeczytane przez: 3513 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony