Motocyklista jest otoczony przez potencjalnych morderców

"…zawsze z zazdrością patrzę na to jak mijają mnie motocykliści. Ja stoję w korku, zaś oni, z mniejszym lub większym trudem, przeciskają się pomiędzy autami prąc do przodu. Każdy skrawek drogi wykorzystują do tego, by choć lekko pohałasować, niby przypadkiem omsknie im się ręka na manetce i zaryczą do nas, zmęczonych i ciężko pracujących kierowców w naszych autach.

Zdjęcie

  Fot. WOJCIECH TRACZYK /Agencja SE/East News
  Fot. WOJCIECH TRACZYK
/Agencja SE/East News
Denerwuje mnie to! Tak bardzo, że przy pierwszej okazji muszę pokazać im, że są mniejsi i słabsi. To ja tu jestem Panem sytuacji!

Kiedy stoję w korku wraz z innymi kierowcami, nachodzi mnie myśl o paliwie, które spala się bezsensownie w korku. Moja irytacja jeszcze narasta, bo benzyna wcale nie jest teraz tania! Widzę w lusterku jak nadjeżdża. Motocyklista, który za chwilę będzie próbował minąć nas, biednych kierowców w ich ukochanych autach. Ten "dawca" nie chce dostosować się do naszych reguł stania w korku. A reguła jest prosta - ja stoję, kierujący obok również, ładna Pani malująca się w samochodowym lusterku także… a on nie. Zaraz będzie tak blisko lusterek, że równie dobrze może je zaraz urwać i odjechać!

Reklama

Skandal! Co zrobię? Ma się kilka sposobów… Np. jak już będzie się zbliżał, przyblokuję go, tak niby przypadkiem, ale wysunę lekko przód mego golfa czy innego kompakta. Albo otworzę drzwi, niby wietrząc wnętrze. Niech wie, że jedzie tylko przerośniętym rowerem z silnikiem między nogami! Nie pozwolę, by ktoś sprzeciwiał się regułom. Bo niby dlaczego ma mi być gorzej niż jemu? Ależ oni się wtedy śmiesznie irytują, ojej… jak już będzie tak stał wraz z nami i nie spodoba mu się moje podejście, zawsze mogę przecież umyć szyby. Zawsze mam pełen zbiorniczek, więc starczy, by oblać takiego "cwaniaka" - moja zawsze chichocze, kiedy to robię.

Ale nie tylko wtedy mnie denerwują. Przypuśćmy, że będę jechał, dumnie przemierzając kilometry asfaltowych nierówności, skupiony, by nie uszkodzić mego ukochanego "VW", a oni znów nadjadą rycząc i hałasując tak, że nie będę mógł słuchać ulubionej stacji radiowej.

Albo, kiedy na ograniczeniu do 90, w momencie, gdy większość będzie jechała prawidłowo, oni mnie bezczelnie wyprzedzą. Będę słyszał jak pędzą, więc jak już będą naprawdę blisko, włączę na chwilę lewy kierunkowskaz. Wiecie jak radośnie miota ich wtedy na motorze? Już nie są tacy cwani, kiedy z przerażeniem w oczach muszą hamować… myśleli, że zaraz skręcę im w lewo, ha…"

Nie jest to zmyślona historia. To raczej zestawione niektóre komentarze w ramach krótkiego opowiadanka, jakie zostawiają po sobie kierowcy samochodów, jako użytkownicy stron motoryzacyjnych INTERIA.PL.

Komentarze takie pojawiają się ZAWSZE, gdy jest jakiś motocyklowy komunikat albo wiadomość o ciężkim wypadku z udziałem auta i motocykla.

Jestem kierowcą od 9 lat, motocyklistą z zamiłowania. Prawo jazdy kat. A mam dopiero od roku, choć jeździłem już wcześniej na dwóch kółkach. Nie ukrywam, lubię odrobinę adrenaliny i poczucie wolności, jakie daje jazda "motorem".

Zobacz również:

Wcześniej wiele lat jeździłem różnymi osobówkami i dostawczakami, ścigałem się tymi pierwszymi i ze smutkiem, ale i zażenowaniem stwierdzam, że miałem częściowo podobne podejście do tego, jakie prezentują przytoczeni wyżej.

Też uważałem motocykle za zło wcielone, które "niesprawiedliwie" są szybsze i zwrotniejsze od mojego auta.

Jednak patrząc na te komentarze odnoszę dziwne wrażenie, że jadąc motocyklem po mieście czy w trasie, jestem otoczony przez potencjalnych morderców, którzy z zimną krwią zrobią wszystko, co w ich mocy, by pokazać mi jak bardzo jestem niemile widziany oferując mi miejsce na "dyfrze" ciężarówki…

Ludzie, płacę za paliwo tak samo jak inni, więc z moich złotówek tak samo część pieniędzy "idzie" na drogi. Mam takie same prawa do ich używania jak Wy! Jednymi z najgorszych są kierowcy dużych terenówek, którzy dzięki korzystaniu z takiego auta, czują się bardziej męscy i na widok motocyklisty muszą koniecznie leczyć swe kompleksy, zajeżdżaniem drogi. Bo są więksi. Tylko czy miarą męskości jest rozmiar auta? Wątpię, chyba, że odwrotnie proporcjonalnie.

Owszem, motocykliści nie są bez grzechu - sam denerwuję się, kiedy podczas płynnej jazdy autem po mieście, ktoś na jednośladzie dosłownie "lata" po pasach, byleby wybić się na przód znacznie łamiąc przy tym ograniczenia prędkości i jeszcze kilka innych. O użyciu kierunkowskazów w takim slalomie nie ma nawet co mówić.

Przeraża mnie również, kiedy na ścigach, o pojemnościach często przekraczających 600 ccm, siedzą 18 - 19 letni małolaci.

W takim wieku możesz być już niezłym motocyklistą czy kierowcą, ale nie oszukujmy się, nie masz jeszcze wyobraźni. Zazwyczaj niewiele widziałeś na drodze i nie wiesz jeszcze co może się zdarzyć.

Zobacz również:

Cóż, prawdopodobnie koleżankom, w podobnym do takiego małolata, wieku, łatwiej zaimponować dość wymagającym w jeździe, starym ścigaczem niż, równie fajnym naked'em, choć o mniejszej pojemności.

Przeczytałem też list odnośnie naklejek "patrz w lusterka…". Drogi Panie, dzięki tym naklejkom spora część ludzi jest wreszcie świadoma, że motocykle i skutery stały się nieodzownym elementem dróg w ciepłe dni!

Wygląda na to, że większość kierowców nigdy w życiu nie miała do czynienia z jednośladami innymi niż rower otrzymany na komunię, ich osiągami i zwrotnością. Polecam przejechać się na takowym i na własnej skórze odczuć jakież to zabawne, kiedy zawistny "puszkarz" włączy dla swej głupkowatej radości kierunkowskaz, albo gdy bezmyślnie zjedzie na drugi pas nie patrząc w ogóle w lusterka.

Apeluję więc do użytkowników dwu i jednośladów.

Kierowcy - przejedźcie się choć raz na motocyklu. Zobaczycie jak fajnie jest zużywać paliwo na jazdę, a nie na stanie w korku i jak irytują Wasze zachowania, kiedy widzicie je z innej perspektywy. Motocyklistów traktujcie jak ludzi, a nie odgrywajcie się na nich za jakieś niepowodzenia.

Motocykliści - nie zwalajcie wszystkiego na "puszkarzy". Ograniczenia, zwłaszcza w mieście, ułatwiają płynną jazdę, nawet jeśli traktować je z lekkim przymrużeniem oka. Nie jeżdżę komarem tylko ścigaczem suzuki i nie po wsi, a po największym polskim mieście i wiem, że dotarcie 3 min później, zaś w jednym kawałku, powinno być priorytetem dla wszystkich. Widząc biało-czerwony znak z napisem 50 - jedźcie nawet 80, ale nie 180!

Zobacz również:

Reasumując: muszę przyznać, że świadomość kierowców i motocyklistów odczuwalnie zwiększyła się. Kierowcy częściej patrzą w te swoje "zwierciadełka", stojąc w korku chętniej ustępują miejsca, motocykliści są też lepiej zabezpieczeni, ilość osób jeżdżących w kasku, bluzie i adidasach zmniejsza się. Niestety zmienia się również grupa motocyklowa (mam na myśli również skutery). Kiedyś bowiem o zakupie takowego decydowała przede wszystkim pasja. Dziś coraz częściej jest to warunek konieczny do płynnej jazdy po mieście i, tak jak kiedyś, przypadkowi ludzie wsiadali tylko do aut, teraz takowi wsiadają również na jednoślady.

Pozdrawiam i życzę tylko bezpiecznych podróży!

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Motocyklista jest otoczony przez potencjalnych morderców

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 333,

przeczytane przez: 499 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony