Na tej pani rząd zarabia. I to całkiem sporo!

Klient kupuje w kiosku papierosy. Czyta napis, ostrzegający, że "palenie tytoniu powoduje impotencję" i z przerażeniem oddaje paczkę sprzedawcy: "Takich nie chcę. Bardzo proszę o te z rakiem".

Zdjęcie

Tak jak zdeklarowany palacz nie porzuci ulubionego nałogu pod wpływem ostrzeżeń lekarzy czy z powodu byle podwyżki cen papierosów, tak prawdziwy polski kierowca nie pozwoli wypłoszyć się ze swojego auta /Fot. imageBROKER /East News
Tak jak zdeklarowany palacz nie porzuci ulubionego nałogu pod wpływem ostrzeżeń lekarzy czy z powodu byle podwyżki cen papierosów, tak prawdziwy polski kierowca nie pozwoli wypłoszyć się ze swojego auta
/Fot. imageBROKER /East News

Dowcip, przyznajemy, dość wątpliwy. A co ma wspólnego z motoryzacją? Otóż ma, bowiem zmotoryzowani obywatele są coraz częściej traktowani jak palacze, a samochody - jak papierosy. Są nieustannie piętnowani, rugowani z wielu miejsc, wpędzani w poczucie winy. Tylko patrzeć, jak pojawi się unijna dyrektywa, nakazująca umieszczanie na każdym aucie ogromnej naklejki z informacją, że "jazda samochodem przyczynia się do licznych wypadków, spaliny szkodzą środowisku i mogą by przyczyną wielu groźnych chorób".

Jednocześnie na zmotoryzowanych bardzo chętnie się zarabia - szacuje się, że różnego rodzaju podatki, związane ze sprzedażą paliw, pojazdów, części zamiennych, z usługami, z których korzystają kierowcy, stanowią co najmniej jedną piątą rocznych dochodów budżetu państwa. Motobranża daje też dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy miejsc pracy.

Reklama

W ograniczaniu wolności kierowców przodują władze miast, skwapliwie wdrażając idee tzw. uspokajania ruchu. "Uspokajanie" polega zazwyczaj na mnożeniu zakazów i takim komplikowaniu układu komunikacyjnego, by skłonić kierowców do porzucenia własnych pojazdów i korzystania z transportu publicznego. Skuteczność takich działań jest jednak mizerna. W autobusach i tramwajach nadal bardzo trudno spotkać mężczyzn w wieku między 30, a 60 rokiem życia. Każdy taki delikwent jest podejrzliwie oceniany przez współpasażerów. Zaniedbany - wiadomo, menel. W czarnej lub brązowej kurtce, z torbą na ramieniu - kanar. Schludny, niczym się nie wyróżniający - aha, pewnie odebrali mu prawko za jazdę po pijaku...

Tak jak zdeklarowany palacz nie porzuci ulubionego nałogu pod wpływem ostrzeżeń lekarzy czy z powodu byle podwyżki cen papierosów, tak prawdziwy polski kierowca nie pozwoli wypłoszyć się ze swojego auta,. Będzie tak długo krążył po plątaninie jednokierunkowych ulic, wśród zakazów i nakazów skrętu, aż wreszcie dotrze do celu.

Pozostaje mu jeszcze znaleźć miejsce do parkowania. A z tym też jest coraz gorzej, bowiem uspokajanie ruchu obejmuje także ograniczanie liczby bezpłatnych miejsc postojowych na powierzchni i spychanie samochodów pod ziemię. Niestety, budowę parkingów podziemnych często torpedują protesty okolicznych mieszkańców, a gdy już takie obiekty powstaną, korzystanie z nich jest zazwyczaj bardzo drogie.

Zdjęcie

Każdorazowe powiększenie strefy płatnego parkowania - ostatnio dokonano tego po raz kolejny w Krakowie - niczego tak naprawdę nie załatwia /Fot. Beata Zawrzel /Reporter
Każdorazowe powiększenie strefy płatnego parkowania - ostatnio dokonano tego po raz kolejny w Krakowie - niczego tak naprawdę nie załatwia
/Fot. Beata Zawrzel /Reporter

Chyba we wszystkich większych miastach powstały strefy płatnego parkowania. Kiedyś obejmowały ścisłe centra, z czasem się jednak bardzo rozrosły, utrudniając życie zmotoryzowanym. Ludzie kombinują jak mogą. Jedni starają się o fikcyjne meldunki, by w ten sposób zdobyć identyfikator, uprawniający do darmowego lub przynajmniej tańszego parkowania w strefie, inni zostawiają auta możliwie jak najbliżej jej granicy, po bezpłatnej  stronie.   

Nowy atak na kierowców.  Droższe parkingi, płatne także w weekend

Włodarze dużych miast jak mogą starają się zachęcać zmotoryzowanych mieszkańców, by nie wjeżdżali samochodami do ich centrów. Zachęcanie odbywa się zazwyczaj przez zniechęcanie. czytaj więcej

Rodzi to oczywiście nowe protesty. Mieszkańcy okolic, nagle zablokowanych przez obce samochody, ustawiają szlabany na osiedlowych uliczkach. Sklepy, dysponujące własnymi parkingami, udostępniają je wyłącznie klientom, drastycznie przy tym ograniczając czas postoju.

Każdorazowe powiększenie strefy płatnego parkowania - ostatnio dokonano tego po raz kolejny w Krakowie - niczego tak naprawdę nie załatwia. Przenosi jedynie problem w inne miejsce.

Czy doczekamy chwili, gdy za darmo, a i to niekoniecznie, będzie można parkować jedynie w miejscu swojego zamieszkania, na ściśle oznakowanym miejscu?   

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Na tej pani rząd zarabia. I to całkiem sporo!

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 135,

przeczytane przez: 202 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony