​Najbardziej niebezpiecznym miejscem dla pieszych są... przejścia dla pieszych

Część mediów i niektórzy politycy wciąż trąbią o zamachu na niezależność Trybunału Konstytucyjnego. Wiem, że wiele osób może oburzyć ta opinia, ale uważam, że z punktu widzenia codziennego życia przeciętnego zmotoryzowanego Polaka ważniejszy jest inny zamach - ten, którego ofiarą padają zielone strzałki na skrzyżowaniach.

Zdjęcie

Komu przeszkadzają strzałki? /Piotr Zając /Reporter
Komu przeszkadzają strzałki?
/Piotr Zając /Reporter
Jak przejechać na czerwonym nie łamiąc przepisów (prawie)

Bardzo pomysłowy, choć nieco ryzykowny sposób, na przejazd przez skrzyżowanie na czerwonym świetle, "niemal" zgodnie z prawem. czytaj więcej

Jak donosi prasa, decyzję o ich stopniowej likwidacji podjęli niedawno urzędnicy odpowiedzialni za organizację ruchu drogowego w Warszawie. Podobne plany mają ich koledzy w innych miastach. Powód? Sygnalizatory, umożliwiające warunkowy skręt przy zapalonym świetle czerwonym, zagrażają ponoć bezpieczeństwu. Szczególnie zagrożeni są rowerzyści na przeznaczonych dla nich ścieżkach - tych, które krzyżują się z ulicami. Cykliści, widząc na swoim kierunku światło zielone, jadą śmiało naprzód i to na tyle szybko, że skręcający w prawo kierowca może nie zdążyć zareagować na nagłe pojawienie się jednośladu. Rezultatu spotkania samochodu z rozpędzonym rowerem domyślić się nie trudno.

Drugą przyczyną likwidacji strzałek jest rzekoma niemożliwość pogodzenia takiego rozwiązania ze współczesnymi, inteligentnymi systemami sterowania ruchem ulicznym.

Reklama

Rzeczywiście kierowcy miewają złe nawyki. Nie czekają na zapalenie się zielonej strzałki, uważając, że już sama obecność takiego sygnalizatora uprawnia do skrętu. Mylą strzałkę skrętu warunkowego ze strzałką kierunkową, oznaczającą możliwość skrętu bezkolizyjnego. Nie zatrzymują pojazdu, jak nakazują przepisy, przed strzałką, lecz co najwyżej odrobinę zwalniają (aczkolwiek znamy w Krakowie co najmniej jedno skrzyżowanie, ul. Kapelanka z ul. Kobierzyńską, gdzie takie zatrzymanie nic nie daje, bo niczego nie wyjaśnia; w tym przypadku o wiele sensowniejsze jest zatrzymanie się, po skręcie w prawo, przed przejściem dla pieszych na wysokości Tesco; mieszkańcy miasta wiedzą zapewne, o czym piszę). Ba, są i tacy, którzy żywią głębokie przekonanie, że w prawo skręcać, byle ostrożnie, można zawsze - niezależnie od koloru światła na sygnalizatorze i istnienia strzałki.

To wszystko prawda, ale błędy i przejawy lekceważenia przepisów zdarzają się przecież w różnych sytuacjach. Codziennie widzę kierowców, którzy zawracają na drogach dwujezdniowych, chociaż znaki bynajmniej na to nie pozwalają. Czy oznacza to, że należy całkowicie zakazać skrętu w lewo, skądinąd niewątpliwie trudniejszego i niebezpieczniejszego od tego w prawo? Statystyki pokazują, że najbardziej niebezpiecznym miejscem dla pieszych są... przejścia dla pieszych, bowiem tam dochodzi do największej liczby tragedii z udziałem przechodniów. Czy to znaczy, że należy zlikwidować wszystkie zebry?

Czerwone światło nie dotyczy tramwajów

A także pojazdów ciężarowych. Takie przynajmniej wnioski można wysnuć obserwując zachowania osób je prowadzących. czytaj więcej

Podobnie jest z zielonymi strzałkami. Trzeba kierowców szkolić, uczulać, być może dodatkowo informować o groźbie kolizji z rowerzystami (i wzajemnie), karać za szczególnie rażącą lekkomyślność i pogardę dla przepisów. Ale strzałki pozostawić. Jakoś trudno mi uwierzyć, że ich usunięcie spowoduje zauważalny spadek liczby wypadków drogowych. Jestem natomiast pewien, że przyczyni się do pogorszenia płynności ruchu. Nasze ulice będą jeszcze bardziej zakorkowane. A argument o niedopasowaniu strzałek skrętu warunkowego do inteligentnych systemów sterowania ruchem? Cóż, nie pierwszy raz okazuje się, że nowoczesna technika bynajmniej nie służy zmotoryzowanym. A przynajmniej nie zawsze i nie wszędzie.

Drogowcy szykują zamach na zielone strzałki i co? Nikt nie protestuje? Nie organizuje ulicznych demonstracji? Z nieświadomości zagrożenia czy z przekonania, że historia się powtórzy? Jak bowiem wiadomo, w przeszłości już kilkakrotnie strzałki znikały ze skrzyżowań. I wcześniej czy później na nie wracał. Czy tak będzie i teraz?

Autorem tekstu jest czytelnik o pseudonimie CLACKSON. Jeżeli chcesz przeczytać więcej jego tekstów, kliknij w poniższy avatar. Także i ty możesz podzielić się tutaj swoimi przemyśleniami.  Szczegóły TUTAJ.   

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: ​Najbardziej niebezpiecznym miejscem dla pieszych są... przejścia dla pieszych

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 243,

przeczytane przez: 5087 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony