Największe dziwactwa 2007!

Huk fajerwerków i wystrzały korków od szampana powoli odchodzą w zapomnienie a to znak, że po okresie wypoczynku i zabawy nadszedł już czas, by powrócić do codzienności.

Zdjęcie

Kliknij
/poboczem.pl
"Samochody Pobocza 2007"

Ogłaszamy pierwszy w historii plebiscyt na Samochód Pobocza 2007, czyli najbardziej szalony pomysł konstruktorów, który ma szansę stać się prawdziwym hitem sprzedaży. czytaj więcej

Ponieważ jednak nadejście nowego roku zawsze zamyka pewien okres, wypadałoby pokusić się o jakieś podsumowanie. Zdajemy sobie sprawę, że te ostatnie są zazwyczaj nudne, więc chcielibyśmy oszczędzić Wam wywodów o tym, który producent sprzedał najwięcej aut i kto zdobył tytuł samochodu roku. Rok 2007 obfitował bowiem w zdecydowanie ciekawsze, często zabawne (choć niekoniecznie śmieszne) wydarzenia...

Zdjęcie

Kliknij
/
Wartym odnotowania jest chociażby wielki boom (dosłownie) w chińskiej motoryzacji. Tamtejszy rynek jest obecnie najprężniej rozwijającym się rynkiem świata, spora jego część należy do lokalnych wytwórców. Produkujący coraz więcej samochodów Chińczycy uwierzyli nawet, że po skarpetkach, trampkach i sprzęcie AGD nadeszła pora, by podbić Europę wytworami ich motoryzacji. Pierwszą i zarazem najbardziej spektakularną próbą było pojawienie się marki Brilliance, przy której pojazdach maczali palce specjaliści z BMW.
Chińska demolka

Niemiecki ADAC przeprowadził test zderzeniowy brilliance BS6. czytaj więcej

Niestety zamiast podbijać Stary Kontynent Chińczycy nabili sobie potężnego guza, a dokładniej nabili go im specjaliści z EuroNCAP, którzy w brutalny sposób potraktowali ich średniej klasy limuzynę - model BS6. Po standardowym crash-teście z samochodu zostało niewiele, manekiny które wcieliły się w rolę kierowcy i pasażera zostały skutecznie rozczłonkowane... Chiński sen o potędze, póki co, zamienił się w tandetny koszmar.

Reklama

Zdjęcie

Kliknij
Miniony rok obfitował również w wiele ciekawych wydarzeń w światku Formuły 1. Po przesiąkniętych nudą latach, w których niezależnie od starań i warunków zawsze wygrywał czerwony bolid Schumachera, sezon 2007 obfitował w... skandale. Głośnym echem odbiła się chociażby największa w historii tego sportu afera szpiegowska, której głównym bohaterem był brytyjski zespół McLarena. Angielscy inżynierowie zainspirowani wyczynami Jamesa Bonda postanowili pójść w jego ślady, pechowo dla nich, tych ostatnich nie udało się zatrzeć...

Prawdziwy Anglik już nie gra fair?

Brytyjczycy szybko się uczą. czytaj więcej

W konsekwencji, za kradzież dokumentacji technicznej Ferrari brytyjski team stracił wszystkie punkty w klasyfikacji konstruktorów. Co ciekawe, skazany za szpiegostwo McLaren, w obecnym sezonie dostarczać będzie jednostki sterujące silnikami do wszystkich samochodów startujących w GP.... Widać FIA wciąż ma do niego zaufanie.

Hamilton kujonem F1

Kujoni mają to do siebie, że oprócz oczarowanej nimi kadry pedagogicznej nie lubi ich właściwie nikt. czytaj więcej

Także kilka decyzji FIA śmiało określić można mianem skandalu. Niekwestionowanym pupilkiem sędziów stał się debiutujący w F1 Lewis Hamilton, który mógł liczyć na sporą wyrozumiałość. Na złość sędziom w ostatnich dwóch wyścigach Brytyjczyk popełnił kilka szkolnych błędów i tym samym, ku uciesze zawodników i sporej liczby kibiców, pogrzebał swoje szanse na tytuł mistrzowski.

Zdjęcie

Kliknij
Z punktu widzenia polskich kibiców najkoszmarniejszym wydarzeniem roku był wypadek Roberta Kubicy. Na 27 okrążeniu GP Kanady BMW Roberta wypadło z toru i z potężną siłą uderzyło w bandę. Kraksa do złudzenia przypominała tę, w której 13 lat wcześniej zginął nieodżałowany Ayrton Senna. To, że Robert wyszedł w niej bez szwanku wielu przypisywało boskiej ingerencji...

Papież pokazał Kubicy kartkę?

Z najnowszych doniesień prasowych wynika, że Robert Kubica już wkrótce może stać się świadkiem w procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II. Jak dowiedziała się agencja PAP, biuro postulatora procesu - księdza Sławomira Odera - zainteresowane jest otrzymaniem świadectwa od naszego kierowcy. czytaj więcej

Pojawiły się nawet głosy, by nasz kierowca stał się świadkiem w procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II, którego inicjały wymalowane miał na kasku. Materiał traktujący o cudownym ocaleniu Roberta miał nawet trafić do katolickiego miesięcznika "Totus Tuus"...

Zdjęcie

Kliknij
Schodząc na krajowy grunt nie sposób nie wspomnieć o kondycji naszej motoryzacji. Chociaż obecnie, patrząc z perspektywy ilości zatrudnienia i warunków płacowych, ma się ona lepiej niż kiedykolwiek, to jednak wszelkie próby reanimowania w pełni rodzimej produkcji kończą się spektakularną klęską. Ostatnio sporo szumu wywołał pojazd o nazwie "elipsa", który media ogłosiły nowym polskim samochodem dla ludu.

Polacy, sieroty po FSO...

Polska motoryzacja rośnie w siłę. czytaj więcej

W rzeczywistości autko nie różni się zasadniczo od produkowanych w Mielcu meleksów, wykonane z laminatu nadwozie w podstawowej wersji nie ma nawet drzwi, a wnętrze, które twórcy określają mianem "awangardowego" nam przypomina bardziej te, znane z przenośnych toalet. Wniosek? Tematu polskich samochodów lepiej w ogóle nie poruszać. Głowa w dół, uszy po sobie i ciszej nad tą trumną...

Zdjęcie

Kliknij
/poboczem.pl
O Polsce w ubiegłym roku było jednak głośno i to nie tylko za sprawą Roberta Kubicy i tego, że właśnie u nas produkowany jest fiat 500, czyli obecny Samochód Roku. Angielski portal motoryzacyjny Keepmoving, który przy pomocy satelitów zajmuje się śledzeniem ruchu ulicznego w największych miastach Starego Kontynentu, opublikował listę najbardziej zakorkowanych miast Europy.

Totalna kompromitacja Warszawy

Wielu twierdzi, że na tle pozostałych państw Unii Europejskiej wciąż wypadamy blado. Tymczasem okazuje się, że w paru dziedzinach zaliczamy się nawet do ścisłej czołówki! czytaj więcej

Na trzydzieści sklasyfikowanych metropolii, na pudle (zajmując 3. miejsce) znalazła się nasza Warszawa. Jak udało się obliczyć średnia prędkość samochodu uczestniczącego w ruchu w stolicy wynosi zawrotne 26 km/h...

Zdjęcie

Kliknij
Końcówka roku przyniosła jeszcze jedną sensacyjną wiadomość. Otóż borykający się z poważnymi problemami finansowymi Ford postanowił pozbyć się dwóch marek - ikon brytyjskiej motoryzacji. Pod młotek idą Land Rover i Jaguar. To, że marki zmieniają swoich właścicieli w motoryzacyjnym świecie nie jest niczym nowym, zastanawiającym jest jednak fakt, kto przejmie ich pakiet większościowy.

Okazuje się, że nowym właścicielem zasłużonych angielskich firm ma być indyjska spółka motoryzacyjna Mahindra, wchodząca w skład koncernu Tata Motors. Zgodę na sprzedaż wyraziły już brytyjskie związki zawodowe, wszystko wskazuje na to, że zawarcie ostatecznej umowy jest już tylko kwestią czasu. I waśnie ten ostatni wydaję się płatać Anglikom figla. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu Indie były kolonią Korony Brytyjskiej, a Hindusi pracowali dla dobra Królowej. Dzisiaj role się odwróciły i to właśnie Brytyjczycy będą pracować pod okiem Hindusów.

I właśnie tym zaskakującym akcentem chcielibyśmy zakończyć nasze skromne podsumowanie minionego roku. Z perspektywy fana motoryzacji świat zdaje się stawać na głowie, ale może w tym szaleństwie jest jakaś metoda? Przyznacie chyba, że było by miło, gdyby za kolejne 50 lat fabryki Volkswagena pracowały dla chwały i zysków FSO, a Żerań stał się samochodową stolicą na miarę Ingolstadt, Monachium czy Stuttgartu? Tak wiemy, brzmi to całkiem niedorzecznie, ale kto wie co kryje przed nami przyszłość?

Macie problemy, żeby uwierzyć w taki scenariusz? My też nie wierzyliśmy, ale jest na to pewien sposób. Trwa karnawał, więc śmiało dolejcie sobie szampana! W naszym przypadku pomogło...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Największe dziwactwa 2007!

Twój komentarz może być pierwszy

Piszesz jako Gość

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony