Nasz człowiek w parlamencie!

Mamy swojego człowieka w parlamencie! Oto nota biograficzna naszego tajnego, świadomego współpracownika, Przeczytajcie, warto!

Zdjęcie

Gdzieś tam czai się błazen!
"Błazen" od zawsze związany był z motoryzacją. Jego pierwszy kontakt z samochodem miał miejsce na długo przed tym, nim on sam pojawił się na świecie. Jako najbardziej farciarski plemnik z całej grupy uniknął losu swoich kolegów, brutalnie roztartych po brązowym skaju kanapy trabanta i z zawrotną prędkością drogowych ekip remontowych pognał w jedynie słusznym kierunku. Po drodze nie było na szczęście, korków ani patroli, więc ten pierwszy wyścig w jego karierze zakończył się sukcesem. Motoryzacja poniosła jednak niepowetowaną stratę - po owym, historycznym Trabancie 601 wszelki słuch zaginął.

Takie były początki. Już w podstawówce spryciarz wykazywał się niemałą, motoryzacyjna wiedzą. Jako pierwszy osobnik w dziejach renomowanej Szkoły Podstawowej nr. 8 we Włoszczowej, samodzielnie otworzył i uruchomił dyrektorskiego Fiata 125p, by następnie przeprowadzić nim test zderzeniowy z przerdzewiałym boiskowym ogrodzeniem. Po tym wyczynie, ostatnie 3 klasy podstawówki ukończył w towarzystwie nowych kolegów ze szkolno-wychowawczego ośrodka w Starachowicach.

Zdjęcie

To auto przyniosło mu fortunę!
/poboczem.pl

Reklama

Zdanie egzaminu na prawo jazdy kosztowało go sporo poświęceń. Dokładniej, poświęcił 3 litry bimbru i talon na malucha, w którego posiadanie wszedł w bliżej nieznany nikomu sposób. Egzaminator - swój chłop, przymknął oko na kilka niedociągnięć i tak oto nasz "Błazen" dołączył do grona kierowców. Szybko nabierał doświadczenia. Po tym, jak wyleciał z technikum samochodowego (tym razem za wywołanie pożaru w pracowni chemicznej), pomocną dłoń wyciągnęła do niego ojczyzna. Wojsko było tym, o czym nawet nie marzył. Kolumna transportu powierzyła mu bowiem Stara 200, dzięki czemu nasz bohater stał się lokalnym potentatem paliwowym na miarę Michaiła Chodorkowskiego. Duże przepały i częste wyjazdy poza jednostkę znacząco wpłynęły na poprawę sytuacji materialnej. Starając się jak najbardziej osłabić rządzony łżeelickim układem ustrój, dorobił się własnego "borewicza" z chromowanymi kołpakami i plastikowym, szpanerskim pieskiem na tylnej półce.

Przejście do rezerwy spadło na niego jak grom z jasnego nieba i było niewyobrażalnym ciosem.

Na szczęście, nasz bohater - patriota nie poddał się bez walki. Dzięki znajomościom z wojska pozostał w branży paliwowej i zorganizował pierwszy w okolicy punkt dystrybucji oleju opałowego. "Oranżada" szła jak ciepłe bułeczki i "Błazen" znów mógł odetchnąć pełną pięrsią. Niestety, jak to zwykle w Polsce bywa jeden z urażonych sąsiadów spełnił swój obywatelski obowiązek informując stosowne władze o procederze pozbawiania naszych sił zbrojnych opału służącego do ogrzewania koszarowych zabudowań.

Kolejne 3 lata były dla posła przełomowe. Aresztowany pod zarzutem działania na szkodę państwa, spędził je w miejscowości słynącej dziś z elitarnych zakładów, w których składa się sprzęt gospodarstwa domowego.

Okres ten stanowił fundament, na którym zbudował on swoją obecną pozycję. Chlubna karta, jaką niewątpliwie była owa trzyletnia odsiadka związana ze świadomym podkopywaniem zakłamanego, socjalistycznego ustroju, zapewniła mu idealny start w odradzającej się ojczyźnie. Zasłyną głośnymi akcjami blokowania dróg, wysypywania zboża na tory oraz ogólnopolską inicjatywą o kryptonimie "spie***ać dziady" skierowaną przeciw stacjonującym wciąż na terenie naszego kraju jednostkom, coraz to mniej sojuszniczej, Armii Czerwonej.

Z taki życiorysem polityczna kariera stała przed nim otworem.

Dziś jestem posłem, wybrańcem narodu, więc jako męczennik i moralny autorytet ma prawo mówić i komentować wszystko, na co tylko ma ochotę (i co aktualnie przyciąga telewizyjne kamery). Cóż, pech chciał, że jego hobby jest akurat motoryzacja...

od redakcji:

Krótka nota biograficzna została sporządzona przez nas i jest autoryzowana przez głównego bohatera. Jego blog jest w pełni autonomiczny a redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treści tam głoszone. Nie wiemy również, czy nasz bohater w rzeczywistości jest tym, za kogo się podaje. Na wszelki wypadek, postanowiliśmy jednak nadać mu kryptonim "Błazen" - dla utrudnienia ewentualnej identyfikacji posła...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Nasz człowiek w parlamencie!

Twój komentarz może być pierwszy

Piszesz jako Gość

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony