Nazywane są potocznie tirówkami. A dlaczego nie kabrioletki?

​Jest grupa zawodowa, o której myślę wyjątkowo ciepło, chociaż nigdy nie korzystałem z jej usług i w dającej się przewidzieć przyszłości nie zamierzam skorzystać.

Zdjęcie

To kobiety, pracujące przy drogach i umilające czas zmotoryzowanym podróżnym /Fot. Wojciech Traczyk /East News
To kobiety, pracujące przy drogach i umilające czas zmotoryzowanym podróżnym
/Fot. Wojciech Traczyk /East News

To kobiety, pracujące przy drogach i umilające czas zmotoryzowanym podróżnym. Nazywane są potocznie tirówkami, co już samo w sobie brzmi dość zniechęcająco, zwłaszcza dla kierowców samochodów osobowych. Dlaczego nie na przykład audiczki, mercedeśnice lub, ze względu na skromnie zazwyczaj okrywającą ich ciała odzież roboczą - kabrioletki? Funkcjonuje również określenie "ssaki leśne", wyraźnie sugerujące, że wspomniane dziewczęta zaliczają się do świata fauny. Fe. Aż dziwne, że w tej sprawie nie zajęły dotychczas stanowiska żadne organizacje feministyczne.

Cytat

Co zrobisz za 50 złotych? - pyta kierowca ciężarówki zmartwioną wielogodzinnym, daremnym czekaniem na klienta dziewczynę. - Wszystko! - W takim razie rozładuj cegłę z auta...

Polskie tirówki pracują w szczególnie trudnych warunkach. Są cały czas na nogach, co wcześniej czy później musi skończyć się żylakami. Ich włoskie koleżanki, jak kiedyś zauważyłem, przesiadują przy szosach na krzesełkach. W Austrii z kolei obowiązuje ścisła rejonizacja. Podróżując niedawno przez ten kraj autostradą zjechałem na parking w pobliżu Wiednia. Przy wjeździe kierowców witał szpaler skąpo odzianych pań, inny ich zestaw czekał na nich przy wyjeździe. Co ciekawe, członkinie pierwszej z wymienionych grup prezentowały się zdecydowanie atrakcyjniej. Jednak zarówno wjazdówki, jak i wyjazdówki były tak samo uśmiechnięte, wyluzowane. Być może dlatego, że zarabiają w euro...

Reklama

Niestety, nasze tirówki nie wyglądają na szczęśliwe. Z drugiej strony - czy można się im dziwić? To najczęściej cudzoziemki, dla których praca w dorzeczu Wisły stanowi zapewne tylko etap przejściowy przed wyjazdem na wymarzony Zachód. Dysponują skromnym zasobem polskich słów, nie pozwalającym na jakiekolwiek bardziej pogłębione intelektualnie rozmowy z klientami. Chciałoby się zapytać o opinię na temat najnowszego filmu Pedro Almodovara, pogadać o literaturze skandynawskiej, zagadnąć o wrażenia z ostatniej Nocy Muzeów, a tu klops, brakuje znajomości języka. A na dokształcanie się nie ma czasu, bo dziewczyny obowiązuje  nienormowany czas pracy, co oznacza, że dyżurują od rana do chwili, gdy zostaną odwołane ze stanowisk przez brygadzistę.

Harują na otwartym terenie, w piątek i świątek, bez względu na pogodę i porę roku, na śniegi i komary, bez stosownego zaplecza socjalnego, darmowych posiłków regeneracyjnych, bez opieki związków zawodowych, nie mówiąc o politycznej reprezentacji w Sejmie. Są ponoć bardzo źle traktowane przez pracodawców i bezwzględnie rozliczane z dziennej normy, o której wykonanie w dobie kryzysu i rosnącego bezrobocia coraz przecież trudniej.

Desperacja tirówek zdążyła przeniknąć już do anegdoty...

- Co zrobisz za 50 złotych? - pyta kierowca ciężarówki zmartwioną wielogodzinnym, daremnym czekaniem na klienta dziewczynę.

- Wszystko!

- W takim razie rozładuj cegłę z auta...

Tirówki muszą borykać się z niechęcią mediów. Dziennikarskie hieny rozdmuchują każde zdarzenie z ich udziałem. Najnowszą taką pseudoaferą jest informacja, że "przy krajowej "10" policjanci zabawiają się z prostytutkami".

Przede wszystkim, jak to: "zabawiają"? Jak już wykazałem, dla wspomnianych pań to nie zabawa, lecz ciężka, codzienna praca. Dla policjantów - krótka, jakże potrzebna przerwa w mozolnym wykonywaniu ważnych czynności służbowych. Jedni ucinają sobie drzemkę, inni piją kawę, jeszcze inni jadą pospacerować z miłymi dziewczynami po lesie. Co w tym nagannego?

"Tirówek" nie obejmują żadne okresy ochronne

Do niedawna pracowały wyłącznie przy głównych szlakach komunikacyjnych i blisko granic państwa. Od pewnego czasu rozprzestrzeniły się po całym kraju. Tak się dzieje zawsze, gdy wskutek nadmiernego wzrostu liczebności populacji traci ona możliwość wyżywienia się w danym ekosystemie. czytaj więcej

Szczególne oburzenie wywołał fakt, że funkcjonariusz bydgoskiej drogówki udostępnił swojej współtowarzyszce spaceru mundur i, tak ubranej, pozwolił sfotografować się za kierownicą radiowozu. Tymczasem to tylko dowód, że policjanci też miewają ludzkie odruchy. Ich, że tak powiem, stosunki z damską częścią społeczeństwa bywają nacechowane życzliwością, nie ograniczając się do bezdusznej relacji: usługodawca - usługobiorca. Mógł pogrozić pałką albo służbowym gwizdkiem i odjechać w siną dal? Mógł. A jednak postąpił inaczej...

Tej wiosny dni bywają naprawdę chłodne, więc użyczenie munduru to humanitarny gest, a jednocześnie spełnienie dziecięcych marzeń. Chyba każdy z nas pragnął kiedyś, by choć na chwilę przeobrazić się w dzielnego stróża prawa i porządku. Ba, dla wielu kobiet mundur stanowi prawdziwy afrodyzjak (stąd przysłowie: za mundurem panny sznurem). Wskoczenie w policyjny uniform i uwiecznienie tego faktu sympatyczną fotką to przeżycie, którego dziewczyny z krajowej "dziesiątki" nie zapomną do końca życia.

Po co zatem to całe halo, po co słowa oskarżeń, wszczynanie postępowań wyjaśniających itp.? Szanowna opinio publiczna, szanowni przełożeni bydgoskich policjantów - trochę luzu,  przecież wszyscy jesteśmy tylko ludźmi...

Więcej tekstów tego autora znajdziesz po kliknięciu w avatar.
Redakcja serwisu Poboczem.pl nie ponosi odpowiedzialności za wyrażane w komentarzach słowa (a także czyny) osobników, których IQ i poczucie humoru nie pozwoliło na przyswojenie treści artykułu...

Współtwórz razem z nami pierwszy serwis internetowy dokumentujący polską drogową paranoję.

Byłeś świadkiem niecodziennego zdarzenia? Zamiast "prawie nówki" handlarz chciał Ci "wcisnąć" złom? Straciłeś dwa dni urlopu w wydziale komunikacji i odesłano Cię z kwitkiem? Napisz do nas! Jesteśmy po to, by tępić polskie samochodowe patologie! Najciekawsze sprawy na pewno pojawią się na łamach naszego serwisu.

Zjedź na pobocze i buduj z nami wirtualny mur, który odgrodzi nas od rodzimej drogowej głupoty!

Zrobiłeś niecodzienne zdjęcie i chcesz się nim pochwalić? Nakręciłeś ciekawy filmik i nie wiesz co z nim zrobić? Załóż swój profil na POBOCZU i pokaż swą twórczość całemu światu!



Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Nazywane są potocznie tirówkami. A dlaczego nie kabrioletki?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 1065,

przeczytane przez: 12 267 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony