Nie ma auta do wszystkiego

Znane powiedzenie głosi, że jeżeli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. Spójrzmy na zawartość naszych szaf. Pękają w szwach również dlatego, że potrzebujemy odzieży na różne okazje.

Inaczej ubierzemy się przecież na weekendowy wypad do znajomych na grilla, inaczej na uroczysty spektakl w teatrze, a jeszcze inaczej do biura. Nie ma ubrań uniwersalnych (choć codzienne obserwacje wskazują, że przybywa zwolenników odmiennego poglądu). Podobnie z samochodami. Pomimo wysiłków, wciąż nie udało się skonstruować pojazdu, który spełniłby wszelkie oczekiwania.

Jesteś mieszkańcem dużego miasta. Potrzebujesz auta głównie do dojazdów do pracy. Małego, zwinnego, łatwego do zaparkowania. Na tyle dobrze wyposażonego, abyś nie irytował się, stojąc w korkach. A zatem klimatyzacja, porządne radio... Jeździsz najczęściej sam, a zatem twój samochód musi zapewniać przede wszystkim wygody kierowcy, ewentualnie siedzącemu obok niego pasażerowi. Na tylnej kanapie może być ciasno. Prawdę mówiąc, w ogóle mogłoby jej nie być. Jakże absurdalnie wyglądają ulice, zatłoczone samochodami, wożącymi wyłącznie kierowców i mnóstwo pustej przestrzeni...

Reklama

Teraz silnik. Raczej benzynowy, bo kupno diesla przy przebiegach w granicach 30-50 km dziennie jest mało sensowne, o niewielkiej pojemności skokowej. Chciałbyś, aby twoje auto mało paliło i było na tyle zrywne, aby zapewniało w miarę szybki start spod świateł. Patrząc na osiągi, zwracasz więc uwagę na przyspieszenie od 0 do 50 km/godz. To od zera do setki jest w miejskim samochodzie mniej istotne. Niewielkie znaczenie ma też informacja o prędkości maksymalnej. Obojętne, czy jest to 120 czy 240 km/godz. I tak przecież w mieście rzadko możesz jeździć szybciej niż 80 km/godz.

Jeszcze bagażnik. Nie musi być wcale przepastny. Wystarczy, by zmieściły się w nim większe zakupy...

Na co dzień poruszasz się głównie po mieście, ale jednak od czasu do czasu wyskakujesz w plener. Wtedy okazuje się, że twoje auto, tak świetne w ruchu miejskim, w dłuższej trasie sprawdza się dużo gorzej. Jest wolne i dychawiczne. Mało stabilne na zakrętach. Byle górka zmusza do redukcji biegów. Wyprzedzenie byle ciężarówki łączy się z poważnym stresem. Po stu kilometrach dochodzisz do wniosku, że jednak powinieneś kupić coś większego i mocniejszego, bo TYM po prostu nie da się jeździć.

Aha, zapomnieliśmy dodać, że chociaż 90 proc. czasu w samochodzie spędzasz samotnie, to masz żonę oraz troje nastoletnich dzieci i rzadko, bo rzadko, ale zdarza się, że wybieracie się gdzieś w komplecie. Wtedy natychmiast zamieniłbyś swój wóz dla singla na przestronne rodzinne kombi.

Kilka razy w roku jeździsz w góry na narty. I zawsze zaczynasz wówczas marzyć o SUV-ie. Takim prawdziwym, z napędem na cztery koła, mocnym silnikiem i zawieszeniem, pozwalającymi bez obaw zjechać z szosy w boczną, zasypaną śniegiem, wyboistą drogę.

Latem, nad ciepłym morzem zazdrościsz właścicielom kabrioletów i sportowych coupe. Ech, raz w życiu poczuć wiatr we włosach, poszaleć na zakrętach, zaszpanować...

Urlop się kończy, wracasz do domu, wsiadasz do auta, by jak każdego ranka ruszyć do pracy i... znów doceniasz zalety poczciwego, miejskiego wozidełka. Mimo wszystko żałując, że życie zmusza cię do motoryzacyjnych kompromisów; że w garażu nie czeka na ciebie rodzinne kombi, potężny SUV, szpanerskie coupe i wakacyjny kabriolet. Tak jak w szafie czeka odświętny garnitur na specjalne okazje...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Nie ma auta do wszystkiego

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 10,

przeczytane przez: 15 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony