Niemcy uczą się od... Koreańczyków!

Wielu rodaków wciąż dzieli samochody na te niemieckie, i resztę, która - w ich mniemaniu - nie może się z nimi równać. Na giełdach i w komisach niepodzielnie królują audi, bmw, mercedesy i volkswageny, określenie "niemieckie auto" to wciąż synonim jakości, niezawodności i prestiżu.

Zdjęcie

Winternkorn raczej nie opowiadał Angeli Merkel o koreańskiej konkurencji
Winternkorn raczej nie opowiadał Angeli Merkel o koreańskiej konkurencji
Wypada jednak zauważyć, że o ile tego typu myślenie wydawało się słuszne w latach dziewięćdziesiątych, o tyle dzisiaj nie znajduje już żadnego potwierdzenia w faktach. Włoska, francuska i koreańska konkurencja uczyniła ogromne postępy w dziedzinie jakości, a Niemcy z każdym kolejnym rokiem coraz niżej opuszczali stawianą sobie poprzeczkę. Przykłady wymieniać można długo - jeszcze dwadzieścia lat temu nikt nie pomyślałby, że z trzyletniego, bezwypadkowego mercedesa szpachelką można będzie zdrapywać odpadające płaty rdzy, a wyprodukowany przez Volkswagena silnik Diesla rozleci się w drobny mak po przebiegu 70 tys. km...

Śmiało można dziś stwierdzić, że - przynajmniej w kwestii niezawodności i jakości wykonania - wielu niemieckich producentów wyraźnie cofnęło się w rozwoju. Największy krok w przód wykonały za to firmy z Korei.

Reklama

Jeszcze dziesięć lat temu, samochody sygnowane logiem Kii czy Hyundaia wywoływały w Europie uśmiech politowania. Auta traktowane były przez kierowców w kategorii samochodowych "wynalazków" jednorazowego użytku. Koreańczycy szybko zdali sobie jednak sprawę z ich niedoskonałości i wzięli się za rozwiązywanie problemów.

W mgnieniu oka powstały nowe ośrodki badawcze, zarząd Hyundaia i Kii nie szczędził środków na zatrudnienie doświadczonych inżynierów i stylistów. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Oferta obu marek zmieniła się błyskawicznie, wyśrubowane normy kontroli jakości sprawiły, że producenci mogli objąć swoje wyroby długoletnią gwarancją.

Dziś, zarówno Hyundai, jak i należąca do niego Kia to producenci, z którymi liczyć się muszą największe światowe potęgi motoryzacyjne. Produkowane przez koreańskie firmy samochody nie próbują już naśladować pomysłów konkurencji, ale same wyznaczają nowe standardy.

Zdjęcie

  Hyundai i30 to konkurent vw golfa
  Hyundai i30 to konkurent vw golfa

Oto filmik, który robi furorę w Internecie. Martin Winterkorn, szef jednej z największych motoryzacyjnych potęg - Volkswagena - osobiście wybrał się na frankfurckie stoisko Hyundaia, by przyjrzeć się najnowszemu konkurentowi golfa - modelowi i30. Nie sposób przegapić, że zachowanie Winterkorna przypominało poczynania szpiegów przemysłowych. Szef Volkswagena sprawdzał i30 uzbrojony w miernik grubości powłoki lakierniczej i metrówkę, którą sprawdzał m.in. odległość słupka od kierownicy czy szerokość konsoli środkowej.

Co więcej, Winterkorn nie krył podziwu dla niektórych rozwiązań. Szczególnie przypadł mu do gustu mechanizm regulacji kierownicy, który w hyundaiu działa zupełnie bezgłośnie. W słowach skierowanych do Klausa Bischoffa - szefa designu Volkswagena - skwitował "BMW nie potrafiło tego zrobić, my nie potrafiliśmy tego zrobić, dlaczego oni potrafili?"...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Niemcy uczą się od... Koreańczyków!

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 198,

przeczytane przez: 297 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony