​Niemieckie autostrady będą płatne. A Hitler niszczył polskie drogi...

To już raczej pewne - od 2016 roku trzeba będzie płacić za jazdę po niemieckich drogach. Po wszystkich, nie tylko autostradach. Skonkretyzowana ostatnio propozycja tamtejszego ministra transportu wywołała falę oburzenia w wielu innych europejskich krajach, co, niestety, pachnie hipokryzją.

Zdjęcie

Ważna przez dwa miesiące „bundeswinieta” ma kosztować 20 euro, czyli około 82 zł. To zaledwie o 16 zł więcej niż kosztuje jednorazowy przejazd naszą autostradą A2 z Konina do Świecka, trasą liczącą 255 km długości / /Fot. Michael Probst (Associated Press/Fotolink)  /
Ważna przez dwa miesiące „bundeswinieta” ma kosztować 20 euro, czyli około 82 zł. To zaledwie o 16 zł więcej niż kosztuje jednorazowy przejazd naszą autostradą A2 z Konina do Świecka, trasą liczącą 255 km długości
/ /Fot. Michael Probst (Associated Press/Fotolink) /

Protestują m.in. Włosi, Francuzi i Austriacy, zapowiadając, że będą unikać wyjazdów samochodami do Niemiec. Zupełnie zapomnieli, że u siebie już od dawna muszą płacić za korzystanie z dróg i to, przynajmniej w przypadku dwóch pierwszych z wymienionych krajów, całkiem słono. Plany sąsiadów nie podobają się także Polakom, chociaż u nas podłoże niezadowolenia ma charakter bardziej historyczny niż ekonomiczny. Wiele osób uważa, że darmocha na niemieckich autostradach jest słuszną rekompensatą za zniszczenia, spowodowane na ziemiach polskich przez III Rzeszę w czasie drugiej wojny światowej.

Argument to tymczasem dość wątpliwy, bowiem sugeruje, że przed wojną mieliśmy znakomite drogi, które zdewastował znienawidzony okupant. W rzeczywistości było inaczej. Wraz z Wehrmachtem przybyło do nas inne myślenie i nowoczesne, jak na owe czasy budowlane technologie. To właśnie Niemcy mocno zaangażowali się w poprawę infrastruktury komunikacyjnej na terenach okupowanych oraz wcielonych do Rzeszy (inna sprawa, że odbywało się to poprzez okrutne wykorzystywanie niewolniczej pracy przedstawicieli podbitych narodów). Oczywiście nie czynili tego w trosce o wygodę zmotoryzowanych, lecz dla zapewnienia sprawnego przerzucania transportów wojskowych.

Reklama

 Nawiasem mówiąc, przez długie lata fragmenty autostrad, przejętych na tzw. Ziemiach Odzyskanych, były jedynymi odcinkami dróg szybkiego ruchu w PRL. Oczywiście znajdowały się one na ogół w fatalnym stanie, ale to już przecież nie jest winą Adolfa H. i jego pomagierów.

A poza wszystkim... Czy łączenie wydarzeń sprzed 70 lat ze współczesnymi realiami gospodarczymi ma jakikolwiek sens? Czy można każdą obecną decyzję Niemców umieszczać w kontekście grzechów popełnionych przez ich przodków? Kradzież samochodu turyście z Hamburga traktować jako element spłaty krzywd doznanych wskutek działań Krzyżaków i pruskiego zaborcy?

Paskudna prowokacja Niemców wobec Polaków

Dziennikarze z niemieckiego magazynu "AutoBild" postanowili sprawdzić zasadność popularnego wśród naszych zachodnich sąsiadów hasła "Kaum gestohlen, schon in Polen", czyli: "Ledwo skradziony, a już w Polsce". W tym celu przygotowali specjalną przynętę - Volkswagena... czytaj więcej

Polacy oceniają plany władz w Berlinie z jeszcze innego punktu widzenia. Porównują mianowicie ogłoszone już ceny winiet za korzystanie z niemieckich dróg z opłatami za autostrady w Polsce. Okazuje się, że ważna przez dwa miesiące "bundeswinieta" ma kosztować 20 euro, czyli około 82 zł. To zaledwie o 16 zł więcej niż kosztuje jednorazowy przejazd naszą autostradą A2 z Konina do Świecka, trasą liczącą 255 km długości. Wycieczka tam i z powrotem z Krakowa do Wrocławia autostradą A4 oznacza wydatek 68,40 zł. Dwa wypady tą samą drogą ze Śląska pod Wawel uszczuplają portfel kierowcy o 72 zł. Czy można się dziwić, że przyszłe stawki w Niemczech jakoś nas nie szokują?

Dodajmy, że plany niemieckiego rządu niepokoją również Komisję Europejską, która sprzeciwia się wszelkim przejawom dyskryminacji w Unii Europejskiej. A początkowo wyglądało na to, że za jeżdżenie drogami w Niemczech będą musieli płacić jedynie właściciele pojazdów bez literki D na tablicach rejestracyjnych. Rząd w Berlinie chce sprytnie wybrnąć z tego problemu - opłaty oficjalnie obejmą wszystkich zmotoryzowanych, ale obywatelom Niemiec wydatek ten zrekompensuje specjalna ulga w obowiązkowym podatku od samochodów.

Czy ten trik zyska akceptację Brukseli? Czas pokaże...

Poniżej projekt petycji do kanclerz Angeli Merkel w sprawie płatnych dróg w Niemczech.Uwaga! Tekst ten czytaj z przymrużeniem oka.


 "My, polscy kierowcy, z głębokim zaniepokojeniem przyjęliśmy wiadomość o rozważanym wprowadzeniu opłat za korzystanie z autostrad w Republice Federalnej Niemiec. Ze względu na centralne położenie RFN byłby to cios w podstawy europejskiej integracji, w nadrzędną ideę swobody przemieszczania się ludzi i przewozu towarów. Cios szczególnie bolesny dla nas, Polaków.  

Dziesiątki tysięcy naszych rodaków pracują za zachodnią granicą, w codziennym, znojnym trudzie przyczyniając się do rozwoju niemieckiej gospodarki. Wprowadzenie opłat za przejazd autostradami spowoduje, że ludzie ci będą rzadziej niż obecnie odwiedzać ojczysty kraj, co przyczyni się do osłabienia więzi rodzinnych, a w konsekwencji odbije się negatywnie na demografii, zagrażając przyszłości narodu polskiego. Zacznie się wśród nich szerzyć alkoholizm, nihilizm i cudzołóstwo. A jeżeli nawet znajdą się tacy, którzy nie ulegną szkodliwym zjawiskom, to tęskniąc, staną się mniej wydajni.    Autostradowe myto podniesie koszty działania osób i firm trudniących się sprowadzaniem...    Ciąg dalszy TUTAJ.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: ​Niemieckie autostrady będą płatne. A Hitler niszczył polskie drogi...

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 519,

przeczytane przez: 778 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony