Niemieckie są najlepsze...

Gdyby wierzyć dużej części prasy motoryzacyjnej, samochody dzieli się głównie na dwie kategorie: niemieckie i resztę.

Zdjęcie

/INTERIA.PL
Ta "reszta" jest przeważnie: "mniej dopracowana", "mniej ergonomiczna", "mniej urokliwa" czy "mniej niezawodna". Ewentualnie na plus można jej czasem zaliczyć "nieznacznie większe wnętrze", "nieznacznie lepsze wyposażenie", "nieznacznie wyższy poziom bezpieczeństwa" no i, rzecz jasna, "nieznacznie niższą cenę".

Kwestie zupełnie pomijalne - wszak nikt o zdrowych zmysłach przy zakupie nowego auta nie kieruje się ceną i wyposażeniem. Zawiść sąsiada jest przecież cenniejsza, niż 5 gwiazdek w EuroNCAP.

Reklama

Problem w tym, że pod większością tego typu stwierdzeń nie znajdziemy podpisu autora. Zamiast tego możemy jednak dowiedzieć się, kto taki tekst "opracował", co w wolnym tłumaczeniu znaczy - przełożył go z niemieckiego.

Stereotyp zakorzeniony jest tak głęboko, że niektóre marki starają się wykorzystać go nawet w reklamie. Nowy citroen C5, prócz rewolucji w stylistyce, zasłynął również hasłem "C funf - bez wątpienia niemiecki. From France". W wolnym tłumaczeniu: tłusta golonka z kapustą, popita beaujolais nouveau. Specjalista od PR powiedziałby, że to ciekawy kulinarny eksperyment, my, że to najszybsza droga do rozwolnienia.

Od czasu do czasu, w motoryzacyjnym świecie pojawia się jednak informacja, która potrafi zaburzyć światopogląd. A to jakieś Renault jako pierwsze dostanie 5 gwiazdek w testach zderzeniowych, a to jakiś Fiat zdobędzie tytuł samochodu roku, a to jakaś Kia da gwarancję na milion kilometrów przebiegu.

Z najnowszych informacji wynika np. że swój związek zacieśniają właśnie firmy BMW i Fiat. Niemcy mieliby udostępnić włoskiemu koncernowi swoje czterocylindrowe silniki (benzynowe i diesle), w zamian za możliwość wykorzystania włoskiej płyty podłogowej C-Evo, na której zbudowana zostanie m.in. następca alfy 147 (model 149, debiut we wrześniu).

Mało kto wie, że współpraca BMW i Fiata trwa już od lipca zeszłego roku, kiedy to obie firmy postanowiły wspólnie opracować płytę podłogową, na której powstać ma nowe mini, oraz małe auto spod znaku Alfy Romeo. Coraz częściej słyszy się również informacje o tym, że BMW wspólnie z Fiatem opracują też projekt nowego samochodu miejskiego, który były podstawą do wskrzeszenia legendarnych modeli: fiata topolino oraz BMW isetty (która produkowana była na włoskiej licencji).

Do czego zmierzamy? A no do tego, że dziś dzielenie samochodów ze względu na kraj ich pochodzenia jest po prostu głupie. 90% pojazdów poruszających się po drogach to zaprojektowane przez europejskich inżynierów, narysowane ręką włoskich stylistów, jeździdełka składane z chińskich i tajwańskich części w hiszpańskich fabrykach przez Turków.

***

Redakcja serwisu Poboczem.pl nie ponosi odpowiedzialności za wyrażane w komentarzach słowa (a także czyny) osobników, których IQ i poczucie humoru nie pozwoliło na przyswojenie treści artykułu...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Niemieckie są najlepsze...

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 1,

przeczytane przez: 2 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony