Nowe auto Miedwiediewa

Premier Waldemar Pawlak wpadł kiedyś na pomysł, że czołowi polscy politycy powinni poruszać się polskimi samochodami. Biuro Ochrony Rządu zamówiło więc w FSO partię kilku wyposażonych w mocne, dwulitrowe benzynowe silniki polonezów, które służyć miały premierowi.

Zdjęcie

  Borys Jelcyn zrezygnował z ziłów w latach dziewięćdziesiątych
  Borys Jelcyn zrezygnował z ziłów w latach dziewięćdziesiątych
Samochody nie cieszyły się jednak zbyt dobrą opinią. Jak wieść gminna niesie, z zamówionych pięciu sztuk z FSO do budynku Kancelarii Premiera, o własnych siłach dojechały trzy...

Borowcy i część polityków nie ukrywali swojego rozbawienia na widok rządowej kolumny polonezów wiozącej premiera. Sam Pawlak - jak wspominają członkowie ochrony - przesiadał się za miastem w znacznie szybszą, wygodniejszą i zdecydowanie mniej awaryjną lancię.

Reklama

Dlaczego, mimo że polonez zupełnie nie nadawał się na auto reprezentacyjne, premier położonego w centrum Europy kraju wybrał dla siebie właśnie to auto? Chodziło rzecz jasna o efekt propagandowy - władzom szanujących się "potęg gospodarczych" nie wypada przecież jeździć zagranicznymi samochodami.

Liczy się prestiż

Chociaż tego typu podejście może wydawać się śmieszne, trzeba przyznać, że jest skuteczne. Za czasów Pawlaka produkująca polonezy FSO przeżywała złote czasy, samochody sprzedawały się jak ciepłe bułeczki.

Zdjęcie

  Teraz Duma zadecydowała, że przywódca Rosji powienien jeździć rosyjskim samochodem
  Teraz Duma zadecydowała, że przywódca Rosji powienien jeździć rosyjskim samochodem
Dlatego właśnie wielu czołowych zagranicznych polityków podchodzi do kwestii motoryzacji w podobny sposób. Całkiem niedawno polskie media zająknęły się śmiechem, gdy na lotnisku w Indiach po premiera Tuska przyjechał wiekowy - na pierwszy rzut oka - hindustan ambasador. Produkowany nieprzerwanie od 1958 roku pojazd cieszy się w Indiach szczególnymi względami - przez wielu tamtejszych obywateli wciąż traktowany jest jako symbol luksusu. Dzieje się tak właśnie dlatego, że samochód do dziś używany jest przez wielu czołowych polityków.

Zdjęcie

  Nie wybrano jeszcze ostatecznego projektu auta
  Nie wybrano jeszcze ostatecznego projektu auta
Żaden polityk nie ma jednak tak ogromnego wpływu na opinię społeczną, jak głowa państwa. Właśnie z tego względu cesarze, prezydenci i królowe wielu państw pokazują się w wytwarzanych we własnym kraju limuzynach. Angela Merkel często korzysta z audi A8, BMW serii 7 i mercedesa klasy S. Nicolas Sarkozy, podobnie jak jego poprzednik - Jackques Chirac - podróżuje citroenem C6 (na swoje zaprzysiężenie przyjechał peugeotem 607). Prezydent Włoch - Giorgio Napolitano - służbowo przemieszcza się maserati quattroporte. We włoskim odpowiedniku Biura Ochrony Rządu jeżdżą też lancie thesis oraz alfy romeo 159. Cesarz Japonii porusza się, specjalnie zaprojektowanym do tego celu przez Toyotę modelem century royal.

Rosja w ogonku

Co ciekawe, na tle tych państw, skromnie wypadali ostatnimi czasy władcy Rosji. Od momentu, gdy Borys Jelcyn przesiadł się z ziłów na mercedesy, za oficjalne pojazdy głowy państwa uchodzą właśnie auta tej marki.

Wkrótce ma się to jednak zmienić, bowiem tamtejsze władze doszły do wniosku, że Dmitrij Miedwiediew - jak przystało na głowę światowego mocarstwa - powinien poruszać się samochodem rodzimej produkcji. Rosyjska Duma uznała, że premier i prezydent na powrót przesiądą się do wyprodukowanych w Rosji ziłów.

Zdjęcie

  Nowy ził ma być równie bezpieczny i bezawaryjny co konstrukcje zachodnie
  Nowy ził ma być równie bezpieczny i bezawaryjny co konstrukcje zachodnie
Ostatnim ziłem, jakim poruszali się partyjni sekretarze był model 41047. Mierzące 6330 mm pancerne auto ważyło 4110 kg i napędzane było silnikiem V8 7,7 l. o mocy 315 KM. Napęd, za pośrednictwem trzybiegowej, automatycznej skrzyni biegów przenoszony był na tylną oś, samochód rozpędzał się do prędkości maksymalnej 190 km/h. W wyposażonej m.in. w klimatyzację kabinie mogło się pomieścić aż siedem osób. Chociaż samochody wciąż znajdują się w powołanym jeszcze za czasów cara Mikołaja II "garażu specjalnego przeznaczenia", którego pracownicy opiekują się prezydenckimi autami, Miedwiediew i Putin nie będą jeździć starymi ziłami.

Nowe auto Miedwiediewa

Rosyjscy inżynierowie pracują właśnie nad nową generacją prezydenckich limuzyn. Początkowo swoją chęć uczestnictwa w projekcie zgłosiło włoskie studio Pininfarina, ale Rosjanie uznali, że opracują nowe limuzyny bez niczyjej pomocy. Do pracy ochoczo przystąpili więc rosyjscy styliści, jedno z biur projektowych - Slava'saakyan zaprezentowało już pierwsze wizualizacje swojej wizji następcy modelu 41047.

Zdjęcie

  Rosjanie chcą opracować limuzynę wyłącznie własnymi środkami
  Rosjanie chcą opracować limuzynę wyłącznie własnymi środkami
Czy tak właśnie wyglądać będą nowe limuzyny prezydenta i premiera Rosji? Póki co, Rosjanie - w typowy dla siebie sposób - milczą na temat tego projektu. Wiadomo jedynie, że wyprodukowane w Rosji auta mają być równie wytrzymałe i bezawaryjne, co produkty konkurencji.

"Pożywiom uwidim…"

Paweł Rygas

Jeśli chcesz dowiedzieć się, jakim autem jeździ prezydent USA kliknij tutaj.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Nowe auto Miedwiediewa

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 154,

przeczytane przez: 231 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony