Nowy atak na kierowców. Droższe parkingi, płatne także w weekend

Włodarze dużych miast jak mogą starają się zachęcać zmotoryzowanych mieszkańców, by nie wjeżdżali samochodami do ich centrów. Zachęcanie odbywa się zazwyczaj przez zniechęcanie.

Zdjęcie

Trwają już prace nad nowelizacją ustawy o drogach publicznych, która pozwoli podwyższyć maksymalne stawki opłat za parkowanie /Fot: Maciej Smulczyński  /East News
Trwają już prace nad nowelizacją ustawy o drogach publicznych, która pozwoli podwyższyć maksymalne stawki opłat za parkowanie
/Fot: Maciej Smulczyński /East News

Jedną z najpopularniejszych metod jest tzw. uspokajanie ruchu, polegające na tworzeniu stref zamkniętych dla pojazdów nieuprawnionych (tak się jakoś przy tym składa, że auta radnych i ważnych miejskich urzędników należą z reguły do tych uprawnionych...), obszarów płatnego parkowania oraz komplikowaniu układu drogowego. Niestety, kierowcy są uparci - nie zważając, że tracą czas i benzynę, tak długo kluczą jednokierunkowymi uliczkami, aż wreszcie, choć często bardzo okrężną trasą, dotrą do celu. Trzeba ich zatem uderzyć dodatkowo po kieszeni. Ponoć trwają już prace nad nowelizacją ustawy o drogach publicznych, która pozwoli podwyższyć maksymalne stawki opłat za parkowanie i dowolnie określać ich wysokość za postój w kolejnych godzinach (obecnie jest to limitowane). Przepisy mają także pozwolić na pobieranie kasy za bezpłatny dotychczas postój w weekendy.

Królewskie miasto, królewskie dziury!

Droga Redakcjo! Przesyłam wam zdjęcie, które zrobiłem na przystanku MPK w Krakowie o nazwie "Narzymskiego". czytaj więcej

Władze samorządowe oczywiście przyklasnęły tym planom. Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz stwierdziła, że aktualnie obowiązująca taryfa za parkowanie w płatnych strefach zniechęca pasażerów do korzystania z komunikacji zbiorowej. Zapomniała dodać, że sama się do tego przyczyniła, drastycznie podwyższając ceny przejazdów środkami transportu publicznego. Bilet jednorazowy w stolicy kosztuje od 1 stycznia 4,4 zł, czyli ponad 1 euro. Tak można bawić się bez końca - gdy ostro pójdą w górę opłaty za parkowanie, pojawi się pretekst do wzrostu cen biletów MZK. Itd.

Reklama

W Krakowie jest nieco taniej niż w Warszawie, ale tu też trwa dyskusja, jak skłonić mieszkańców, by w podróżach po mieście przestali korzystać z samochodów. Przeciwnicy indywidualnej motoryzacji mają pretensje, że wraz z budową nowej linii tramwajowej na osiedle Ruczaj zmodernizowano prowadzącą wzdłuż niej ulicę. Została ona poszerzona, otrzymała dobrą nawierzchnię. Jeździ się nią wygodnie i w miarę szybko, przez co, zdaniem krytyków, urządzony obok pętli parking "park and ride", na którym ludzie zmierzający w kierunku centrum miasta mieli zostawiać swoje auta i przesiadać się do tramwaju, świeci pustkami. Rozumując w ten sposób należałoby w ogóle zrezygnować z remontowania ulic, łatając dziury jedynie na buspasach, dzięki czemu najpóźniej po dwóch zimach żaden rozsądny właściciel samochodu nie odważyłby się ruszyć nim spod domu i ruch w mieście zostałby ostatecznie "uspokojony".

Teraz antysamochodowi aktywiści mają następny cel - nalegają, by przy okazji remontu ul. Mogilskiej, ważnej arterii łączącej Nową Hutę ze starym Krakowem, zwęzić ją z obecnych dwóch do jednego pasa w obu kierunkach. Za takim rozwiązaniem opowiada się m.in. Bartosz Piłat z lokalnego dodatku do "Gazety Wyborczej" ("Zwężanie Mogilskiej jak stawianie jajka w pionie"). Wyśmiewa wysuwany przez urzędników magistrackich argument, że zwężenie Mogilskiej obniżyłoby średnią prędkość komunikacyjną w mieście o 2,7 proc. "Zamiast średniej prędkości 25 km/godz. pojedziemy... niech pobieżnie policzę - 24 km/godz.! Szokujący spadek średniej prędkości" - ironizuje autor. Przypomina to szyderstwa z naukowców, alarmujących, że średnia temperatura w oceanach wzrosła w ciągu 20 lat o 0,5 st. Celsjusza. "Pół stopnia? I to ma być owo katastrofalne ocieplenie klimatu?" - kpią laicy, nie rozumiejąc, że nawet tak minimalna z naszego punktu widzenia zmiana może przynieść nieobliczalne skutki.

Zdjęcie

Kraków, ulica Mogilska. Fot. Street View /
Kraków, ulica Mogilska. Fot. Street View
/

Cytat

Wielu przeciwników samochodów patrzy na problemy komunikacji w mieście z punktu widzenia zdrowych, sprawnych fizycznie dwudziestoparolatków, mających dużo czasu i niewiele obowiązków. Wyobraźmy sobie jednak matkę dwojga dzieci, która musi zdążyć do pracy na 7.30, wcześniej odwieźć jedno dziecko do przedszkola, drugie do szkoły, po południu je odebrać, zrobić zakupy a potem jeszcze odwiedzić chorego ojca na drugim końcu miasta. Powinna jeździć tramwajem? Przesiąść się na rower? A może wędrować na piechotę, bo tak jest

Również zmniejszenie średniej prędkości jazdy po mieście o 1 km/godz. może pozornie wydawać się zupełnie nieistotne. Właśnie: pozornie. Poza tym nic w przyrodzie nie ginie. Kierowcy wyrzuceni z Mogilskiej pojadą innymi trasami, zwiększając ich zatłoczenie. Już widzę zachwyt mieszkańców tych rejonów Krakowa, w których z dnia na dzień pojawi się znacznie więcej niż dotychczas samochodów. Na pewno ukoi ich myśl, że przynajmniej ci z domów w okolicach  Mogilskiej mają teraz spokojniejsze życie...

Bartosz Piłat i tu oczywiście ma pomysł: tramwaje. "Niewytwarzające spalin maszyny, które przewożą 100, 200 osób naraz. Tysiące dziennie. Co by było, gdyby wszyscy ci pasażerowie wsiedli do aut? Wyobraźmy sobie, jaki to byłby korek." A może odwróćmy tok myślenia i zastanówmy się, jak wyglądałyby tramwaje i miejskie autobusy, gdyby wsiedli do nich ci, którzy dziś na co dzień jeżdżą samochodami. Zwłaszcza, że władze Krakowa z oszczędności zreorganizowały ostatnio sposób funkcjonowania komunikacji publicznej: zmieniły tradycyjne trasy wielu linii i częstotliwość kursowania pojazdów, zmuszając pasażerów do licznych przesiadek.

Dzięki ulicznym korkom możemy być po prostu lepsi

​Poinformowano, że najbardziej zakorkowanym miastem w Europie jest Warszawa. Zmotoryzowany mieszkaniec Rzymu, które to miasto znalazło się we wspomnianym zestawieniu na trzecim miejscu, traci codziennie w ulicznych korkach średnio 105 minut, najwięcej we Włoszech. Chcielibyśmy skupić się na... czytaj więcej

Dziennikarz "GW" idzie w swoich postulatach jeszcze dalej, przywołując przykład francuskiego Strasburga,  który wdraża program rozwoju komunikacji... pieszej. "Założenie (...) jest takie, by za jakiś czas podróże na odległość do 2 km odbywały się wyłącznie na piechotę (...). Tak jest taniej, bezpieczniej, czyściej, zdrowiej i bardziej przyjemnie dla mieszkańców (...). Będą i auta, tyle że będą musiały zwolnić, a na ulicach o dopuszczalnej prędkości 50 km/godz. mniej więcej co 100 m będą się musiały zatrzymywać na pasach dla pieszych". Chyba przed pasami, ale i tak fajnie...

Wielu przeciwników samochodów patrzy na problemy komunikacji w mieście z punktu widzenia zdrowych, sprawnych fizycznie dwudziestoparolatków, mających dużo czasu i niewiele obowiązków. Wyobraźmy sobie jednak matkę dwojga dzieci, która musi zdążyć do pracy na 7.30, wcześniej odwieźć jedno dziecko do przedszkola, drugie do szkoły, po południu je odebrać, zrobić zakupy a potem jeszcze odwiedzić chorego ojca na drugim końcu miasta. Powinna jeździć tramwajem? Przesiąść się na rower? A może wędrować na piechotę, bo tak jest "zdrowiej i przyjemniej"?

To typowa europejska przypadłość: wszystko co się da regulować, normować, obwarowywać przepisami... A może by tak zostawić jednak ludziom pewien margines wolności: niech jeżdżą tramwajami (co sam też bardzo często czynię) i rowerami, chodzą pieszo, ale jeżeli mają na to ochotę - własnymi samochodami, siedząc w cieple i słuchając radia. Zadaniem władz powinno być sprawienie, by z każdej z tych form komunikacji dało się skorzystać w miarę możliwości bezproblemowo i wygodnie.

 

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Nowy atak na kierowców. Droższe parkingi, płatne także w weekend

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 234,

przeczytane przez: 351 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony