O kierowcach mercedesów, bmw, fiatów i "japończyków"

Do napisania tego listu skłoniła mnie przygoda która przytrafiła się mi podczas powrotu z wakacji. *

Zdjęcie

    /poboczem.pl
   
/poboczem.pl
Jadąc z rodziną i znajomymi znad morza zatrzymaliśmy się na chwilę na poboczu. Jechaliśmy dwoma samochodami - oni Fiatem Lineą, my Fordem Mondeo.

Niestety pobocze okazało się na tyle grząskie, że samochód kolegi, który jechał pierwszy zapadł się aż po podłogę. Mój - na szczęście - nie zdążył, ponieważ w porę się zatrzymałem.

Reklama

Po chwili konsternacji i bezsilnej złości z powodu naszej nieuwagi przystąpiliśmy do wyciągania jego Fiata. I tu pojawił się problem. Gdy już rozciągnęliśmy linkę, okazało się że nie mamy ucha do holowania będącego standardowym wyposażeniem sporej części osobówek. Jak na ironię każda marka ma swój rodzaj gwintu, który niekoniecznie musi pasować do innej. Próby przywiązania linki w jakimkolwiek innym miejscu Fiata spełzły na niczym. W końcu samochód wisiał na podłodze pogrążony w błocie.

Wiem, że zaraz posypią się komentarze iż należy przygotować się do drogi, sprawdzać wyposażenie, a najlepiej wozić ze sobą cały warsztat. Zgadza się - nasz błąd że tego nie zrobiliśmy.

Ale to co się działo później przeszło nasze oczekiwania zarówno negatywne jak i pozytywne. Jako, że mamy radia CB poprosiliśmy o pomoc w eterze mówiąc wyraźnie że potrzebujemy ucha holowniczego do Fiata. Niestety odzew jaki uzyskaliśmy niemile nas zaskoczył. Pojawiło się sporo komentarzy typu: jak jesteś głupi to sobie radź, wezwij sobie traktor, trzeba było uważać itp.

Próby zatrzymania jakiegokolwiek Fiata również się nie powiodły - jak na złość na bardzo ruchliwej trasie żaden nie przejeżdżał. W pewnym momencie odnieśliśmy wrażenie że w Polsce w ogóle nie kupuje się samochodów tej marki, a to co mają znajomi należy traktować jak rodzynek. Ale po pewnym czasie zaczęły się pojawiać Fiaty. Zgodnie z naszymi oczekiwaniami prawie żaden się nie chciał zatrzymać, a jeśli już to zrobił to kierowca (najczęściej kobieta) bez zaglądania do bagażnika od razu twierdził że takiego ucha nie ma.

Natomiast to, co nas zaskoczyło to marka jak również wartość innych aut, które się zatrzymywały. Spory odsetek nie miał nawet CB-radia zatem nie mógł wiedzieć co nam się przytrafiło zwłaszcza że nasze samochody na pierwszy rzut oka wyglądały jakby grzecznie stały na poboczu. Otóż najchętniej zatrzymywali się właściciele BMW i Mercedesów z pytaniami czy, lub jak mogą nam pomóc. Pojawiło się również kilka Volkswagenów oraz innych marek niekoniecznie niemieckiej produkcji. I nie były to jakieś rozlatujące się rzęchy lecz w miarę nowe salonowe wozy. Oczywiście nie wszystkie, lecz zdecydowana większość.

Co mnie zdziwiło to fakt, iż nie zatrzymał się żaden "japończyk" - dosłownie - żadnej Hondy, Toyoty czy Nissana. Co prawda nie mogliby nam pomóc , ale muszę przyznać że dało mi to trochę do myślenia.

Co ciekawe, jeden z kierowców który się zatrzymał (notabene Mercedesem) popełnił ten sam błąd co kolega i również utknął razem z nami. Mimo, iż w każdej chwili mogłem go wyciągnąć żeby pojechał dalej, to został z nami dopóty dopóki nie uwolniliśmy Fiata, od którego wszystko się zaczęło.

Całe zdarzenie zakończyło się po około 2 godzinach gdy zatrzymał się wreszcie kierowca auta włoskiej marki, który był zorientowany w wyposażeniu swojego pojazdu i użyczył nam na 10 minut ucha holowniczego. Wszystko poszło gładko i po kilku minutach, ku naszej radości, z powrotem byliśmy na drodze.

Całe zdarzenie skłoniło mnie jednak do wyciągnięcia kilku uproszczonych wniosków oraz weryfikacji swoich poglądów dotyczących zarówno zachowań jak i mentalności nieco bogatszych właścicieli samochodów, którzy z racji faktu, iż jeżdżą markami uchodzącymi za ekskluzywne, a tylko w Polsce uważane potocznie za typową wiochę, (ale ponad wszelką wątpliwość drogimi) są stereotypowo uważani za buraków lub innych osobników o ograniczonym poziomie postrzegania.

Otóż mili Państwo, nie każdy kierowca BMW czy Merca to zapatrzony w siebie egoista widzący nie dalej niż czubek własnego nosa (choć jak wszędzie i tu zdarzają się wyjątki). Patrząc z perspektywy zdarzenia które tu opisałem to tylko z ich strony w pierwszej kolejności mogliśmy liczyć na pomoc w wyjściu z sytuacji.

Jeśli chodzi o kierowców Fiatów zdecydowana większość zatrzymujących się to kobiety, które niestety, albo nie wiedziały, że to o co je prosimy jest standardowym wyposażeniem ich samochodów i nie zdawały sobie sprawy, że to mają, albo wiedziały o tym doskonale, jak również to, że akurat faktycznie tego nie mają ze sobą (jedna z Pań twierdziła, że ma to ucho holownicze, ale w domu). Cóż pozostaje wierzyć na słowo bo niestety do bagażnika żadna nie zajrzała.

Wisienką na szczycie tego tortu jest fakt całkowitej ignorancji ze strony właścicieli aut produkcji japońskiej. Muszę przyznać, że byłem zdegustowany ich reakcją. Wiadomo, że nikt nikomu nie musi we wszystkim pomagać, ale w chwili kiedy potrzebowaliśmy odrobiny miejsca podczas wyciągania samochodu z błota to właśnie ci kierowcy dawali największy upust swojego zniecierpliwienia w postaci gestów, świateł i dosyć wyraźnych ruchów ustami. Mam nadzieję, iż to wszystko było tylko zwykłym przypadkiem.

Czas na konkluzję tego nieco przydługiego wywodu. Przede wszystkim: KIEROWCO - sprawdzaj czy w samochodzie masz wszystko co może być potrzebne w różnych nieprzewidzianych sytuacjach bo jeśli staniesz na drodze to wbrew pozorom możesz być zdany tylko na własne siły. Będziesz sam choć dookoła pełno ludzi. Możesz mieć koło zapasowe, ale z powodu braku klucza nadal będziesz stał w miejscu lub, tak jak my, mieliśmy czym wyciągnąć, mieliśmy linkę, ale nie było jej gdzie przywiązać.

Czytajcie czasem instrukcję samochodu i znajcie jego standardowe wyposażenie (nie tylko to obowiązkowe lecz również to które dołącza producent) bo w przeciwnym wypadku może Was to kosztować dwie godziny nerwów spowodowanych tylko i wyłącznie własną nieuwagą (bo tyle mniej-więcej byliśmy uziemieni z powodu braku jednego drobiazgu) .

Dla tych, którzy nie zrozumieli informuję, że to co napisałem nie jest skierowane przeciwko kierowcom i właścicielom pojazdów określonej marki jak również osobom, które niekoniecznie muszą znać się na samochodach. Jest to tylko moja subiektywna obserwacja z punktu widzenia osoby potrzebującej pomocy. Ja na pewno czegoś się nauczyłem i wyciągnąłem wnioski na przyszłość. Mam nadzieję, że nie będę jedyny.

* List od niezalogowanego czytelnika

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: O kierowcach mercedesów, bmw, fiatów i "japończyków"

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 228,

przeczytane przez: 342 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony