O "wieśwagenach", "francuzach" i innych "badziewiach"

Polacy to naród krytykantów. W towarzystwie chętnie psioczymy na szefów, polityków, strażników miejskich, policjantów, służbę zdrowia, wymiar sprawiedliwości, drogowców...

Zdjęcie

  No to wyszydzamy właścicieli "passtuszków" i "wieśwagenów"; z lubością w wiadomy sposób rozwijamy skrót BMW /INTERIA.PL
  No to wyszydzamy właścicieli "passtuszków" i "wieśwagenów"; z lubością w wiadomy sposób rozwijamy skrót BMW
/INTERIA.PL
W gronie kumpli możemy ponarzekać na teściów, a nawet na żonę (oczywiście, o ile tego nie słyszy). Za to dobrej opinii o samochodzie, którym aktualnie jeździmy, jesteśmy gotowi bronić równie zawzięcie jak czci własnej córki.

Zobacz również:

  • Witam redakcję Poboczem. Inspiracją do napisania tego maila był artykuł pod tytułem "Masz BMW? To coś dla Ciebie!". Piszę, ponieważ mam już dość chorej nagonki tzw. czytelników. I moje poczucie humoru nie ma tu nic do znaczenia, ponieważ powyższy artykuł można było zupełnie inaczej napisać. (*) więcej

Bezlitośnie zwalczamy stereotypy. Mówi się, że auta dzielą się na dobre, bardzo dobre i niemieckie, a my akurat jesteśmy właścicielami renault? No to wyszydzamy właścicieli "passtuszków" i "wieśwagenów"; z lubością w wiadomy sposób rozwijamy skrót BMW; zarzekamy się, że nigdy nie wsiedlibyśmy do samochodu twardego jak furmanka; przyznajemy, że owszem, kiedyś Mercedes być może produkował dobre wozy, ale współczesne merce to szajs i badziewie. Za to nasz "francuz" to bardzo fajne auto. Komfortowe, ciche, szybkie, do tego prawie nic nie pali i "ma duszę". Nie to co toporni "niemcy".

Reklama

I odwrotnie: użytkownicy pojazdów marek niemieckich pod niebiosa wychwalają ich przewagi. Są jednocześnie wielkimi zwolennikami tezy, że jak ognia należy wystrzegać się wszelkich samochodów na "f".

Zupełnie inne zdanie na ten temat mają, i potrafią je głośno artykułować, właściciele fiatów, przekonujący, że to właśnie oni dokonali najlepszego wyboru. Bo fiaty są ładne, bo mają w Polsce długą tradycję, bo wszędzie można je naprawić.

Na wszystkich posiadaczy "europejczyków" z góry patrzą fani marek japońskich, powołujący się na statystyki ich niezawodności. Dla tych, którzy postawili na produkty z rodowodem koreańskim, koronnym argumentem, przemawiającym za słusznością takiej decyzji jest długość udzielanej na nie gwarancji.

Podobne i podobnie zaciekle bronione linie podziału przebiegają między zwolennikami kupowania samochodów używanych ("tylko kretyn wydaje kupę kasy na auto, które od razu po opuszczeniu salonu traci 20 procent wartości") i nowych ("nie jestem idiotą i nie będę ryzykował kupna czegoś, co okaże się składakiem pospawanym z paru rozbitków, do tego z cofniętym o 200 tysięcy kilometrów licznikiem"). Za gotówkę ("banki to zdziercy") i na kredyt ("swoje pieniądze wolę wrzucić w biznes lub na giełdę, bo to się bardziej opłaca"). W kraju ("przynajmniej łatwo się dogadam") i za granicą ("tam sprzedawane auta są zawsze w lepszym stanie i lepiej wyposażone").

Zobacz również:

Opisana wyżej postawa ma wytłumaczenie psychologiczne: zachwalając skutki podjętej decyzji sami utwierdzamy się w jej słuszności, tłumimy ewentualne rozterki, czy nasz wybór był rzeczywiście najlepszy. Poza tym przyznając się przed światem do popełnionego błędu narażamy się na etykietkę naiwniaków i frajerów, co zawsze fatalnie wpływa na ludzkie, zwłaszcza męskie ego.

Co ciekawe, opinia właścicieli samochodów zmienia się często radykalnie z chwilą ich sprzedaży. "Francuz" okazuje się wtedy wcale nie taki komfortowy i sympatyczny, "niemiec" nie taki funkcjonalny, "japończyk" nie taki niezawodny, a warunki gwarancji "koreańczyka" nie takie dogodne. Cóż, trawestując znane powiedzenie można rzec, że punkt widzenia zależy od punktu jeżdżenia.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: O "wieśwagenach", "francuzach" i innych "badziewiach"

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 122,

przeczytane przez: 183 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony