Ożywić poloneza! Będzie hit!

Obserwując z boku rozwój wydarzeń w Stanach Zjednoczonych nie sposób oprzeć się wrażeniu, że Ameryka gna właśnie na złamanie karku, tyle, że na wstecznym.

Zdjęcie

Green Car of the Year
/poboczem.pl
W połowie roku galopujące ceny benzyny w USA sprawiły, że miliony ludzi na całym świecie ze zdumieniem przecierały oczy, nie mogąc uwierzyć w to, co serwują im na kolację dzienniki telewizyjne. Media pokazywały kilometrowe kolejki do stacji benzynowych, migające obrazki do złudzenia przypominały to, co jeszcze dwadzieścia lat temu działo się w Europie Wschodniej. Różnica polegała jedynie na tym, że zamiast zdezelowanych żiguli czy trabantów, w ogonkach tłoczyły się ociekające chromem fordy i chryslery. No i obraz był kolorowy.

To nie pierwsza amerykańska wycieczka wehikułem czasu. W zeszłym roku, gdy na salonie samochodowym w Los Angeles ogłoszono wyniki konkursu "Green Car of the Year", w powietrzu można było poczuć ducha XIX-wiecznej Europy! W USA zachłyśnięto się bowiem wynalazkiem, który odmienił Stary Kontynent przeszło 100 lat temu. Silnikiem Diesla. Za najbardziej przyjazny środowisku pojazd uznano wówczas… volkswagena jettę z silnikiem 2,0 TDI.

Reklama

Zobacz również:

Chociaż słowa ekologia i diesel zdają się wzajemnie wykluczać, wypada zauważyć, że popularne ropniaki mają kilka niepodważalnych zalet. Nowoczesne jednostki zużywają niewiele oleju napędowego, generują duży moment obrotowy i nie potrzebują do jazdy setek kilogramów baterii, które trzeba będzie zutylizować. W hierarchii inżynieryjnych osiągnięć stawia je to wysoko ponad hybrydami oraz samochodami z napędem elektrycznym.

Zdjęcie

Tylko w USA: Darmowe mycie hybryd
/AFP
Trzeba też przyznać, że po cofnięciu się do XIX wieku i wycieczkach w czasy europejskiego socjalizmu, sytuacja w Ameryce wydaje się uspokajać. Świadczą o tym chociażby wyniki tegorocznego konkursu "Green Car of the Year". Tym razem szacowne jury złożone z samochodowych ekspertów, wbrew naszym oczekiwaniom, nie wybrało żadnego, opalanego drewnem mobilnego kotła, ale współczesny samochód z najprawdziwszym silnikiem o spalaniu wewnętrznym. Wczoraj, w Los Angeles, za najlepszy ekologiczny samochód uznano audi A3 z "charakteryzującym się doskonałymi osiągami i zapewniającym radość z jazdy" silnikiem… 2,0 TDI.

Oczywiście dziwić może nieco fakt, że zwyciężył samochód z dokładnie taką samą jednostką napędową, co w zeszłym roku. Z drugiej jednak strony - przynajmniej nie uczyniono kolejnego kroku wstecz.

Teraz, gdy Amerykanie odkryli już Amerykę w postaci silników Diesla, z niecierpliwością czekamy, na pojawienie się w Stanach mody na "rewolucyjny" i "ultra ekologiczny" napęd LPG. W naszych głowach zrodził się już nawet chytry plan, jak sprawić, by Polska na nowo stała się motoryzacyjną potęgą. Wykorzystując skłonność naszych sojuszników do cofania się w czasie proponujemy, by na Żeraniu wznowić produkcję FSO Polonez i wyposażyć go w zapewniającą "rewelacyjne osiągi i przyjemność z jazdy" instalację LPG. Eksportowy "hicior" murowany!

PR

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

Autor:

Reklama

Reklama

przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony