Parainteligent roku...

Znacie słynne nagrody Darwina? W myśl przysłowia, "głupich nie sieją, sami się rodzą" przyznawane są one osobom, które w najbardziej spektakularny i porażająco głupi sposób zakończyły swoją ziemską egzystencję. Żadnemu z laureatów nie dane było nigdy cieszyć się z tytułu, gdyż przyznaje się go pośmiertnie...

Zdjęcie

/poboczem.pl
Idąc tym tropem, my również postanowiliśmy wyróżniać wybitne jednostki, których poziom głupoty czy pecha, wśród standardowych obywateli, może budzić podziw.

Pierwszym kandydatem do tytułu "parainteligenta roku" jest pewien trzydziestoletni złodziej, który po kradzieży samochodu, sam zadzwonił na policję...

Reklama

Wszystko zaczęło się w chwili, gdy para nieudolnych złodziei (on lat 30, ona 19) znalazła kluczyki od samochodu. Napis FIAT podpowiedział im, by skupić się na zaparkowanych w pobliżu pojazdach rodem z Włoch. Po nieudanej próbie dostania się do wnętrza uno, ostatecznie udało się otworzyć stojącego w pobliżu cinquecento.

Wszystko szło świetnie, gdyby nie fakt, że tuż przed kradzieżą planujący skok trzydziestolatek nieświadomie połączył się ze swojego telefonu komórkowego z dyżurnym białostockiej policji... Złodziej przypadkowo zadzwonił pod alarmowy nr 112 i nie mając pojęcia, że jest właśnie na "nasłuchu" policji szczegółowo omówił ze swoją partnerką plan całej akcji. Sprytni złodzieje dokładnie ustalili, gdzie udadzą się ze swoim łupem...

Po zatrzymani feralnego cinquecento okazało się, że główny bohater całej historii ma 2 promile alkoholu we krwi.

Do wyroku za kradzież dojdzie zapewne wyrok za prowadzenie pod wpływem alkoholu...

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Parainteligent roku...

Twój komentarz może być pierwszy

Piszesz jako Gość

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony