Paskudna prowokacja Niemców wobec Polaków

Dziennikarze z niemieckiego magazynu "AutoBild" postanowili sprawdzić zasadność popularnego wśród naszych zachodnich sąsiadów hasła "Kaum gestohlen, schon in Polen", czyli: "Ledwo skradziony, a już w Polsce". W tym celu przygotowali specjalną przynętę - Volkswagena Caddy, pozostawionego samopas na ulicy w przygranicznym mieście Görlitz.

Zdjęcie

Co za bezczelność! Auto Bild swoim postępowaniem wpisał  się w wielowiekową tradycję paskudnych prowokacji wobec Polaków /
Co za bezczelność! Auto Bild swoim postępowaniem wpisał się w wielowiekową tradycję paskudnych prowokacji wobec Polaków
/

 

Cytat

VW Caddy został usunięty z ulicy w Görlitz, rozparcelowany i ponownie wprowadzony na rynek w postaci rozdrobnionej. Współczesny polski złodziej nie ma nic wspólnego z prymitywem, wyważającym łomem drzwi auta i spinającego na krótko kable wyrwane ze stacyjki. To człowiek wszechstronnie przygotowany technicznie, obeznany z informatyką i nowoczesnymi urządzeniami

Samochód został odpowiednio przygotowany - w kokpicie, w fotelu pasażera, w tylnym siedzeniu oraz w drzwiach kierowcy umieszczono specjalne nadajniki, pozwalające w dyskretny sposób śledzić losy tych elementów. I rzeczywiście, auto wkrótce skradziono, wywieziono do Polski i, jak wykazały elektroniczne czujniki, rozebrano na części.  

Reklama

Powiedzmy krótko: co za bezczelność! I nie mamy tu bynajmniej na myśli  kradzieży i późniejszej rozbiórki Volkswagena, lecz pomysł naszych pożal się Boże kolegów po fachu z "AutoBilda", którzy swoim postępowaniem wpisali się w wielowiekową tradycję paskudnych prowokacji, których dopuszczają się Niemcy wobec Polaków. Poczynając od aroganckiego daru w postaci dwóch nagich mieczy przed bitwą pod Grunwaldem, poprzez inne liczne zaszłości natury militarnej, politycznej i gospodarczej aż po nieustanne poniżanie polskich piłkarzy w meczach obu reprezentacji.

Zastanówmy się nad celem podstępnego wystawienia samochodu-pułapki w Görlitz. Czy chodziło o pokazanie, na jakie niebezpieczeństwa zostali narażeni Niemcy po otwarciu granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej? Przecież jeszcze niedawno tamtejsi rewizjoniści podważali jej istnienie. Teraz, po wejściu Polski do strefy Schengen, granica ta praktycznie zniknęła, a przynajmniej przestała dzielić. I co? Znowu niedobrze? Znowu się nie podoba?

A może dziennikarze z "AutoBilda" chcieli zanegować powojenny rozwój naszych Ziem Odzyskanych i uwodnić, że wciąż jesteśmy narodem  biedaków, którzy potrafią połakomić się nawet na ośmioletniego dostawczaka? Jeżeli tak, to zaiste trafili kulą w płot.

Znowu mówią o nas w całej Europie. Źle mówią

Znowu mówią o nas w całej Europie. Źle mówią. A wszystko za sprawą złodziei, którzy w Niemczech ukradli trzy mercedesy. czytaj więcej

Sami przyznali bowiem, że są zaskoczeni sprawnością, z jaką VW Caddy został usunięty z ulicy w Görlitz, rozparcelowany i ponownie wprowadzony na rynek w postaci rozdrobnionej. Współczesny polski złodziej nie ma nic wspólnego z prymitywem, wyważającym łomem drzwi auta i spinającego na krótko kable wyrwane ze stacyjki. To człowiek wszechstronnie przygotowany technicznie, obeznany z informatyką i nowoczesnymi urządzeniami, pozwalającymi sprawnie i szybko pokonać najbardziej skomplikowane zabezpieczenia samochodów. Do tego działający w świetnie zorganizowanych grupach.

Jest to jeszcze jeden dowód, że określenie "Polnische Wirtschaft" jako synonim chaosu i bylejakości stało się całkowicie nieaktualne.

Przedstawiciele nacji nastawionych na zbytki kradną luksusowe limuzyny i kosztowne SUV-y. My sięgamy po skromne samochody dostawcze. Dlaczego? Bo jesteśmy narodem ludzi ciężkiej pracy. Części pochodzące z podstawionego przez "AutoBild" pojazdu kupił i wykorzystał do naprawy swojego VW Caddy pewien mieszkaniec Lubina. Czy można mu mieć za złe, że chciał to uczynić jak najtaniej, zaopatrując się na giełdzie samochodowej? On nie myśli o wczasach na Majorce czy Karaibach, lecz w codziennym trudzie chce zapewnić godny byt własnej rodzinie.  

I jeszcze jedno. Nie da się wykluczyć, że prowokacja w Görlitz miała uzasadnić sens wejścia w życie umowy międzyrządowej, zgodnie z którą niemiecka policja może działać również na terenach przygranicznych w Polsce. Wyobrażacie to sobie? Oto gdzieś na Dolnym Śląsku dogania was radiowóz z napisem "Polizei" i słyszycie od jego załogi żądanie niczym ze "Stawki większej niż życie":

- Halt! Ausweispapiere bitte! Schneller, schneller!  

 "AutoBild" kończy relację ze swojej akcji przestrogami dla czytelników. Radzi im, by zawsze zamykali samochody, a te cenniejsze zostawiali wyłącznie na strzeżonych parkingach. Oj naiwni, naiwni... Wystarczy przypomnieć ubiegłoroczną brawurową kradzież pięciu nowiutkich Bentleyów z salonu w Berlinie. Polak potrafi!

Redakcja serwisu Poboczem.pl nie ponosi odpowiedzialności za wyrażane w komentarzach słowa (a także czyny) osobników, których IQ i poczucie humoru nie pozwoliło na przyswojenie treści artykułu...

 Tutaj znajdziesz film pt. "Tak kradną Polacy"


Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Paskudna prowokacja Niemców wobec Polaków

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 1916,

przeczytane przez: 2874 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony