Pęknięta opona w prezydenckim BMW przypadkiem JTB?

Nie ulega wątpliwości, że jesteśmy narodem wybranym. Przynajmniej pod względem niecodziennych, by nie powiedzieć wyjątkowych przypadków, które przytrafiają się najważniejszym osobom w naszym państwie. Historia zna wiele takich zdarzeń, również ta najnowsza. Pamiętacie rządowy śmigłowiec, który spadł do lasu z premierem Leszkiem Millerem i jego świtą na pokładzie? Później była bezprecedensowa tragedia w Smoleńsku, no i wreszcie incydent z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy.

Zdjęcie

"Borowik zrobił to co najgorsze: cisnął pedał hamulca aż do wpadnięcia do rowu" /PAP
"Borowik zrobił to co najgorsze: cisnął pedał hamulca aż do wpadnięcia do rowu"
/PAP

Stacje telewizyjne bez końca pokazywały kilkusekundowy filmik z samochodowej kamerki, dzięki któremu mogliśmy obejrzeć ewolucje wyczyniane przez prezydencką limuzynę na autostradzie A4 niedaleko Brzegu. Próbowaliśmy liczyć, ile razy został wyemitowany, ale po 1758 powtórce daliśmy sobie spokój. Od razu też okazało się, zgodnie zresztą z przewidywaniami, że mamy nie tylko całe zastępy znawców przyczyn katastrof lotniczych, ale też rzesze ekspertów w zakresie wypadków drogowych, dynamiki opancerzonych pojazdów wożących VIP-ów oraz właściwości ogumienia specjalnego przeznaczenia.

Wypadek prezydenckiego BMW /poboczem.pl

Pojawiły się opinie, delikatnie mówiąc, co najmniej dziwne. Były szef Biura Ochrony Rządu stwierdził, że skoro prezydent wybierał się w góry, na narty, więc powinien jechać samochodem terenowym. Niby racja, sęk jednak w tym, że do wypadku doszło na płaskiej jak stół autostradzie, więc co ma piernik do wiatraka?

Reklama

Inny z komentatorów uznał, że przyczyną incydentu była nadmierna prędkość prezydenckiej kolumny. Trudno w to uwierzyć, bowiem codziennie polskimi autostradami jeżdżą zbyt szybko tysiące kierowców i jakoś w ich autach, zwłaszcza w wypasionych luksusowych beemkach, nie rozpadają się z tego powodu opony.

Od idących w najrozmaitszych kierunkach spekulacji zagotował się oczywiście również Internet.           

"Otto": "Gdyby to była pęknięta opona, to by jej nie było, a jak samochód stoi na lawecie to widać, że opony są. Tył samochodu uciekł w lewo, więc teoretycznie pękła tylna lewa opona, która jest jednak cała. (...) Jak dla mnie to kierowca przez nieuwagę złapał pobocze, a przy prędkości 150-200 km/h w samochodzie o masie prawie 4 tony kończy się [to] w najlepszym razie piruetem i widowiskowym lądowaniem w rowie i żadne 4x4 i runflaty tu nie pomogą. Głupio się jednak służbom przyznać do błędu, więc poszła bajeczka o oponie."

Cytat

Prędkość prawie 200 km/h, mokra nawierzchnia, łuk jezdni, łyse opony i tylny napęd w takich okolicznościach - to przyczyny wypadku, a opona rozwaliła się o betonowy kanał ściekowy, odprowadzający deszczówkę. Popatrzcie na zdjęcia i ślady na poboczu, to będziecie wiedzieli skąd pęknięcie opony. Poza tym opona jest na tylnym kole. Nie wciskajcie ludziom kitu, jaki to doświadczony kierowca
"Armagedon"

"europejczyk": "Nie ma takiej możliwości w BMW serii 7. Miałem taki przypadek jadąc do Polski... Tylko kontrolka się zaświeciła, że powietrze schodzi, a opona była na długości ok. 10 cm rozdarta (...) Nie ma możliwości, jak się ma Flatrun opony, aby nawet auto drgnęło, a nie mówiąc już o poślizgu, czy wpadaniu do rowu (...)"

"Andrzej": "Twierdzę, że to wina kierowcy. Na filmie widać, że (...) złapał pobocze, tutaj pas zieleni rozdzielający pasy ruchu. Nie widać wcześniej, aby nastąpiło rozerwanie opony. Musiałby się pojawić obłok "wystrzelonego" powietrza (...) Borowik (...) to co zrobił najgorsze to cisnął pedał hamulca aż do wpadnięcia do rowu. Widoczne poprzeczne ślady hamowania." "Łebsky": "Wystarczy zweryfikować czy w dokumentach SIWZ na zamówienia opon dla BOR przedmiotem zamówienia była co najmniej jedna opona typu PAX. A że jedna opona PAX kosztuje około 10 tys. zł, to założę się, że jakiś urzędas postanowił zaoszczędzić i polecił zamówić zwykłe runflaty do auta o masie samochodu ciężarowego. Efekt był do przewidzenia."

"Czesio": "Nie kumam. Ograniczają czynniki ryzyka, pancerna limuzyna, borowcy, kolumna pojazdów, procedury żeby prezydentowi nic się nie stało, a nie zaliczają do czynników ryzyka prędkości. Czy auto prezydenta nie powinno jechać z przepisową, a nawet mniejszą niż przepisowa prędkość? Jest jakaś taka tendencja, że dygnitarzy wozi się dużo szybciej niż norma. Dlaczego?"

Zdjęcie

. /Fot. PAP/Brzeg24 /
.
/Fot. PAP/Brzeg24 /

"Armagedon": "Prędkość prawie 200 km/h, mokra nawierzchnia, łuk jezdni, łyse opony i tylny napęd w takich okolicznościach - to przyczyny wypadku, a opona rozwaliła się o betonowy kanał ściekowy, odprowadzający deszczówkę. Popatrzcie na zdjęcia i ślady na poboczu, to będziecie wiedzieli skąd pęknięcie opony. Poza tym opona jest na tylnym kole. Nie wciskajcie ludziom kitu, jaki to doświadczony kierowca. Już doświadczeniem wykazał się pilot MI 8, który nie włączył systemów przeciwoblodzeniowych i rozwalił maszynę z Millerem na pokładzie. Podobnie odznaczony pilot LOT-u lądujący bez podwozia, jak się później okazało z powodu przegapionego wyłączonego bezpiecznika. Wystarczy dobrze przeanalizować tor poślizgu auta i nie potrzeba przez kilka dni po kilka godzin zamykać autostradę."

"inżynier": "Należy podać suche fakty: 1) rodzaj zamontowanych opon (parametry nośności i dopuszczalnych prędkości); 2) prędkość z jaką poruszała się kolumna Prezydenta 3); czy i jak długo czujnik ciśnienia w oponie podawał zbyt niski parametr (zakładam, że odczyty z czujników są jakoś przechowywane w logach). Mój punkt widzenia wygląda następująco... Opony w obecnych czasach nie wybuchają, tylko stopniowo schodzi z nich ciśnienie. Zapewne zeszło powietrze (przy takiej limuzynie niezauważalne w prowadzeniu) i przez utrzymywanie nadmiernej prędkości po prostu wierzchnia warstwa się rozleciała (runflat do 80 km/h bez powietrza może przejechać 50 km). Wszystko wskazuje na błąd kierowcy, który zbagatelizował sygnalizację ubytku ciśnienia w oponach (mam BMW i to sporo starsze i już tam montowane były takie czujniki). Nie zatrzymał się sprawdzić/skontrolować - być może już kiedyś tak jeździli albo nowy Prezydent to nowy kierowca i nie wiedział zbytnio czym ryzykuje. Inne spostrzeżenie moje jest takie, że kontrola trakcji w BMW działa szybko i skutecznie. Nie wiem, co kierowca robił i jak, ale seria 7 to nie wóz do driftingu i [aby] zarzucić tyłem naprawdę trzeba się postarać a mając prawie 4 tony to już chyba zupełnie niemożliwe. (...) Kierowca złapał kołem pobocze i nie potrafił wyprowadzić samochodu. (...) Reakcja spóźniona = rów i o tym każdy posiadacz tylnonapędówki wie."

Zdjęcie

. /Fot. PAP/Brzeg24 /
.
/Fot. PAP/Brzeg24 /

Co znawca, to inna teoria... Tymczasem bardzo możliwe, że mamy tu do czynienia z kolejnym przypadkiem JTB, czyli strategii "jakoś to będzie". Ktoś postanowił zaoszczędzić nieco grosza na ogumieniu. Ktoś inny zaniedbał procedur, które powinny bezwzględnie obowiązywać w przypadku rządowych i prezydenckich pojazdów. Ktoś zlekceważył szkolenie. Ktoś odbębnił swoją robotę. Jakoś to będzie... Tym razem nie było, choć na szczęście nie doszło do najgorszego.

Niewykluczone zresztą, że przyczyną incydentu na A4 był splot nieszczęśliwych, trudnych do przewidzenia i wyeliminowania okoliczności. Ponaddźwiękowy Concorde rozbił się przy starcie z paryskiego lotniska, bo opona w jego podwoziu pękła po najechaniu na jakiś metalowy przedmiot, zgubiony na pasie przez poprzedni samolot. Pękła, chociaż też pewnie nie powinna. Jak mawia znajomy mechanik, "promy kosmiczne też się psuły" (a dwa nawet uległy katastrofom podczas swoich misji). Co tu zatem mówić o samochodach, nawet tych pod specjalnym nadzorem.

Wypadki chodzą po ludziach, a co dopiero po zbudowanych przez człowieka maszynach...   

TUTAJ znajdziesz opis wypadku prezydenckiej limuzyny z perspektywy pasażera prezydenckiej kolumny

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Pęknięta opona w prezydenckim BMW przypadkiem JTB?

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 1278,

przeczytane przez: 73 203 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony