​Pewien norweski policjant sam sobie wlepił mandat. I się zaczęło

​Pewien norweski policjant sam sobie wlepił mandat - 1300 koron, czyli równowartość około 600 zł. Za co? Ano za korzystanie podczas jazdy radiowozem z telefonu komórkowego. Jego zachowanie ktoś zauważył i opisał w serwisie społecznościowym. Funkcjonariusz nie kręcił, nie szukał wymówek, lecz od razu przyznał się do winy i postanowił sam się ukarać.

Zdjęcie

. /East News
.
/East News


Media w Polsce zrobiły z tego drobnego bądź co bądź incydentu wielkie halo. Pewnie dlatego, że u nas panują zgoła inne zwyczaje, co widać choćby po reakcjach  na wydarzenia, prezentowane na fejsbukowym profilu "Sfotografuj policjanta". Przełożeni stróża prawa, przyłapanego na łamaniu przepisów drogowych - parkującego na przejściu dla pieszych, w miejscu zarezerwowanym dla inwalidów, na trawniku, przekraczającego dopuszczalną prędkość, wyprzedzającego na ciągłej itp. - tłumaczą z reguły, że popełnił on wykroczenie podczas "wykonywania czynności służbowych". Czyli jest usprawiedliwiony. Po prostu wyższa konieczność.

Niekiedy wdraża się długotrwałe dochodzenie wewnętrzne licząc, że sprawa przyschnie. Jeżeli nie przysycha, wówczas niechętnie wymierza się sprawcy karę, możliwie najmniej dotkliwą.

Reklama

A tu masz ci los - jeden anonimowy wpis na fejsie i winowajca już bije się w piersi, sięgając po bloczek mandatowy.

Na wydarzenia w Norwegii żywo zareagowali oczywiście internauci.      

"Psychopatów nigdzie nie brakuje, ale taki głupek w Norwegii?" - dziwi się "rene"

"Głupota lewaków sięga zenitu" - podsumowuje "Darek".

"Okolicznością łagodzącą co do wysokości mandatu, jaki sam sobie wymierzył ten policjant, był fakt, że dzwonił wtedy sam do siebie" - ironizuje "insp. Cluzout".

"Wypisał sobie mandat, ale odmówił jego przyjęcia... będzie się odwoływał!" - twierdzi "jan wiedziak".

"Obserwując doniesienia z Norwegii, dochodzę do wniosku, że im grubszy portfel, tym ciężej o szare komórki. Bynajmniej nie opieram się na opisanym przypadku, lecz tak całościowo..." - pisze "yuppie".

"Teraz widzicie dlaczego nie wolno porównywać polskiej policji z zachodnią. W Polsce policjant oskarżyłby świadka o kłamstwo" - zauważa "Robert".

"(...) Nikt z nas nie znokautuje samego siebie. Ale w tym przypadku wypisał sobie mandat, bo ktoś doniósł na niego i być może ten mandat był sposobem na uniknięcie większej kary" - wyciąga wnioski "PL".

"Co tam mandat w Norwegii, u nas jeden policjant już dwa razy próbował się postrzelić za to, że nie udało mu się zatrzymać kierowcy do kontroli. Niestety, dwa razy nie trafił (brak szkoleń strzeleckich) i kule przypadkowo trafiły w kierujących" - popisuje się poczuciem humoru "oops!".

"Po kilkunastu latach życia w Norwegii mogę potwierdzić, iż jest [to] efekt norweskiej uczciwości, poczucia odpowiedzialności i profesjonalizmu. Poziom uczciwości Norwegów dla większości Polaków jest nie do zrozumienia, niestety. Np. płatny parking, gdzie nikt nie pilnuje, a wisi jedynie pudełko, gdzie wrzuca się opłatę. Nie dość, że nikt tego pudełka z pieniędzmi nie zabierze, to jeszcze ludzie uczciwie wrzucają opłatę... Albo domek w górach, gdzie za nocleg pozostawia się opłatę w podobny sposób. Oczywiście są wyjątki, jak wszędzie, a nasi rodacy, niestety, też tu są i leczą Norwegów z ich otwartości i zaufania do ludzi" - dzieli się swoim doświadczeniem "Eik".

Można dziwić się, dowcipkować, kpić, ale dla Polaków, pamiętających czasy stalinowskie, postępowanie norweskiego policjanta to nic nowego. W tamtych mrocznych latach funkcjonariusze publiczni (rzecz jasna ci odpowiednio niskiej rangi) pod wpływem krytyki ze strony czynnika społecznego (dzisiaj tę rolę odgrywają wpisy na portalach internetowych, często poparte dowodami w postaci fotografii i filmów) składali publicznie, przed frontem kolektywu, samokrytykę i prosili o ukaranie, osobiście proponując wymiar owej kary.

Popuśćmy teraz wodze fantazji i wyobraźmy sobie społeczeństwo, złożone wyłącznie z obywateli o ekstremalnie rozwiniętym poczuciu praworządności, którzy samorzutnie przyznają się do popełnionych wykroczeń, na przykład drogowych i sami wymierzają sobie karę. Mogliby to czynić poprzez specjalną stronę internetową lub, jeszcze wygodniej, przez aplikację w smartfonie. Korzystając z predefiniowanych opcji, określałoby się tam datę i miejsce, w którym doszło do złamania przepisów oraz wybierało z menu rodzaj wykroczenia. System automatycznie ustalałby wysokość mandatu. Następnie przenosiłby na platformę, umożliwiający natychmiastowe dokonanie płatności przelewem z konta bankowego. Szybko, wygodnie i bezpiecznie.

Wizja kompletnie nierealna, nawet w Norwegii? Cóż, może to i dobrze...    

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: ​Pewien norweski policjant sam sobie wlepił mandat. I się zaczęło

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 43,

przeczytane przez: 2488 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony