Pierwsza ofiara wojny medialnej

W bratobójczej wojnie o nasz rynek, jaką od dłuższego czasu prowadzą dwa wielkie niemieckie koncerny prasowe - Axel Springer i Bauer - są już pierwsze ofiary. Na linię strzału wszedł właśnie Jacek Pieśniewski, który w najbardziej polskiej z niemieckich gazet motoryzacyjnych pełnił ostatnio funkcję redaktora naczelnego.

Zdjęcie

Kliknij
/poboczem.pl
Mowa o tygodniku "Motor", który ukazuje się w Polsce od 1952 roku. Wydawnictwo Bauer uznało, że gazeta pod dowództwem pana Jacka nie spełnia pokładanych w niej nadziei i postanowiło, że od teraz pierwszym po bogu będzie Łukasz Bąk - dotychczasowy zastępca naczelnego.

"Motorowi", który wielu fanów motoryzacji wybiera z sentymentu od dłuższego czasu coraz trudniej rywalizuje się z "przyjaciółką", jak po słynnej kampanii reklamowej ("AŚ - przyjaciel kierowcy") wielu określa popularny "Auto Świat".

Reklama

Przypominamy, że pierwsza wojna o reklamodawców (bo pewnie nie tylko chodzi tu o czytelników...) wybuchła na dobre w 2004 roku, kiedy to "Motor" drastycznie obniżył swoją cenę i... skopiował layout Auto Bilda. "Auto Świat" zareagował zmianą wyglądu, zwiększeniem objętości i - podobnie jak w przypadku konkurenta - korektą cen.

Od tego czasu oba czasopisma miały ze sobą "na pieńku". "Motor" podchodził jednak do sprawy odrobinę ambitniej, starając się unikać przepełnionych propagandą przedruków z niemieckiej prasy.

Wygląda jednak na to, że czytelnicy nie zawsze szukają obiektywnych informacji. "Auto Świat", gdzie podstawą egzystencji są artykuły, pod którymi zamiast autora podpisuje się ten, kto przetłumaczył je z "niemieckiego na nasz" (słynne "oprac".) i, w którym nawet testy samochodów używanych oprawiane są zdjęciami aut na niemieckich tablicach rejestracyjnych powoli kształtuje się na pierwszą motoryzacyjną siłę w kraju.

Jego pozycja lidera na rynku pism wydaje się być niezagrożona ("AŚ" ma więcej czytelników niż np. Angora), co przy całej sympatii dla redakcji tego pisma budzi w nas pewien niepokój.

Daleko nam od nacjonalistycznych poglądów, ale germanizacja naszego rynku prasowego skutkuje później tym, że przeciętny Volkswagen ma w Polsce opinię niemalże Boga, a pojęcie szeroko rozumianego społeczeństwa o samochodach włoskich, francuskich czy japońskich sprowadza się przeważnie do paru frazesów typu "psujące się badziewie", czy "skośnooki szmelc".

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Pierwsza ofiara wojny medialnej

Twój komentarz może być pierwszy

Piszesz jako Gość

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony