Podwyżki na A2. "Coraz większe złodziejstwo" - kwituje sprawę krótko "Mark"

Niby tylko 3 złote, a tak wiele społecznej frustracji... Zapowiedź podwyżki opłaty za przejazd autostradą A2 na trasie z Konina do Nowego Tomyśla z 48 do 51 zł wywołała powszechne oburzenie. Krytycy decyzji spółki Autostrada Wielkopolska SA, zarządzającej tym odcinkiem A2, dają upust złym emocjom w Internecie.

Zdjęcie

. /Fot: Andrzej Stawiński /Reporter
.
/Fot: Andrzej Stawiński /Reporter

"Coraz większe złodziejstwo" - kwituje sprawę krótko "Mark". 

"Nie dość, że najniższe zarobki, to jeszcze najwyższe opłaty. A miało być tak pięknie, podatek drogowy wliczony w cenę paliwa miał spowodować budowanie nowych wspaniałych autostrad, a tymczasem wszystkie, które powstały to za pieniądze unijne i to jeszcze przekazane prywatnemu biznesowi, który teraz doi kasę od wszystkich kierowców" - pisze "fire".

Reklama

Rzecz jasna odzywają się również zwolennicy teorii spiskowych, przekonani, że za całym złem, w tym również za wspomnianą podwyżką cen na A2, kryją się tajemne, rządzące światem siły, ciemne interesy, kolesiowskie powiązania rodem ze służb specjalnych itp. 

Niektórzy próbują spojrzeć na problem z ekonomicznego punktu widzenia.

"Koszt przejechania (średnio) jednego kilometra jest większy niż koszt paliwa potrzebnego do przejechania tego kilometra. Dlatego nie korzystam z autostrad" - podsumowuje "kuksy".

"Dla mnie cena jaką mogę zapłacić to 150 zł za rok użytkowania autostrady samochodem osobowym. Przy obecnej cenie jest mi to już obojętne i może być 200 zł za kilometr, bo i tak nie pojadę" - informuje "KSMamona".

A "POtoDno" dodaje do podobnych wywodów motyw ogólniejszej natury: "Za 51 zł to ja przy obecnych cenach paliwa robię ponad 200 km zatem na tych niby autostradach mogą o mnie tylko pomarzyć. Nawet gdybym miał tłuc się wiejskimi dróżkami to i tak nimi pojadę, chociażby dla zasady, by tych złodziei przy korytach nie paść jeszcze bardziej".

Nie brakuje oczywiście recept, jak się bronić przed spadającym na zmotoryzowanych nieszczęściem. Niektórzy proponują rozwiązać problem całościowo, doprowadzając w najbliższych wyborach do zmiany władzy. Wierzą, że nowy układ polityczny zlikwiduje patologie, podwyższy zarobki, obniży ceny. Sprawi, że będzie nam się żyło pięknie, tanio i dostatnio.

Inni stawiają na metody siłowe. Wzywają do blokowania dróg, demonstracji. Radzą, by brać przykład z górników.

W licznych komentarzach przewija się apel o zorganizowanie bojkotu płatnych dróg.

Cytat

Dopóki ludzie płacą i jeżdżą to się ceny podnosi. Takie prawo rynku

"Ludzie, to przestańcie jeździć autostradami. Wieczne tylko narzekanie, że paliwo drogie, że drogi dziurawe, że autostrady drogie, a gdzie się nie ruszysz korki. Nawet po zakupy 200 metrów autami jeździcie. Przestańcie, a ceny spadną. Na razie dopóki na bramkach tłok, to będziecie płakać i płacić, bo to najstarsza zasada ekonomii  - są klienci, to i jest podwyżka ceny na popularny towar. Wybierzcie alternatywne drogi krajowe, mało wygodne i dziurawe, ale za to za darmo. Wasz wybór" - pisze "szofer".

W tym samym tonie wypowiada się "znafca": "Dopóki ludzie płacą i jeżdżą to się ceny podnosi. Takie prawo rynku."

A "kierowca" dodaje: "(...) Wystarczyłoby się zorganizować i w jeden ustalony dzień żadne auto nie jedzie danym odcinkiem tzw. płatnej autostrady, oni mają straty - można to powtórzyć znowu na tym samym odcinku lub podobnym - dostaliby łupnia i na pewno zaczęli myśleć".

No właśnie. Czy rzeczywiście "dostaliby łupnia"? I czy faktycznie mamy tu do czynienia z brakiem myślenia?

Znajoma dentystka znacznie podwyższyła ceny na świadczone przez siebie usługi stomatologiczne. Zapytana, czy nie boi się utraty pacjentów, odpowiedziała, że owszem, z pewnością część z nich zrezygnuje, ale część zostanie i per saldo finansowo wyjdzie na swoje. A mniej się napracuje.

Podobnie rozumują też zarządcy autostrad. Być może niektórzy kierowcy przestaną korzystać z ich dróg, ale pozostali z nawiązką zrekompensują ubytek dochodów i ogólny bilans będzie dodatni. Nie brakuje przecież osób, na których zapowiedziana podwyżka nie zrobi jakiegokolwiek wrażenia. Dlatego, że trzy złote to dla nich żaden pieniądz, albo dlatego, że za jazdę autostradami nie płacą z własnej kieszeni. Zresztą nawet powszechny bojkot autostrad nie musiałby przynieść oczekiwanych skutków, bowiem, jak słychać, umowy z koncesjonariuszami gwarantują im rekompensatę w przypadku, gdyby ruch na autostradach, a zatem i wpływy z opłat, spadł poniżej określonego poziomu.

I to dochodzimy do sedna problemu, a jest nim przyjęta przed laty strategia budowy autostrad. Ktoś kiedyś wpadł na pomysł, by powierzyć to zadanie prywatnym firmom. To one miały załatwiać wszystkie uciążliwe formalności, znajdować źródła finansowania, prowadzić inwestycje, a potem dbać o utrzymanie dróg, ich remonty itp. W zamian za ściągane przez siebie od kierowców opłaty. W ten sposób, kalkulowano, bez większego zachodu, bez angażowania budżetu państwa i bez kłopotu dla państwowych urzędników dorobimy się liczącej tysiące kilometrów sieci nowoczesnych dróg.

Niestety, życie brutalnie zweryfikowało te założenia. Przyniosło wieloletnie opóźnienia w budowie, przepychanki z koncesjonariuszami, wzajemny szantaż, zrywanie umów, bankructwa przedsiębiorstw wykonawczych... Rezultatem tej mitręgi są trzy wciąż niedokończone autostrady o wyjątkowo skomplikowanym układzie właścicielskim, którego rezultatem jest nie tylko drożyzna (jednorazowy przejazd A2 samochodem osobowym na trasie Konin - Nowy Tomyśl - Konin kosztuje niemal tyle co dwumiesięczna winieta na wszystkie autostrady w Austrii), ale też kłopoty z wprowadzeniem jednolitego, mniej uciążliwego niż obecny systemu poboru opłat.

Tworzenie wszelkiej podstawowej infrastruktury - energetycznej, kolejowej, drogowej - jest obowiązkiem państwa. Kiedy próbuje się ono od tego obowiązku wymigać, skutki są zazwyczaj opłakane. Znacznie gorsze niż trzyzłotowa podwyżka na A2... 

Czytaj również: Drożeje przejazd autostradą A2

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Podwyżki na A2. "Coraz większe złodziejstwo" - kwituje sprawę krótko "Mark"

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 607,

przeczytane przez: 910 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony