Polacy jeżdżą na byle czym

Polskim sportem narodowym stają się zawody w jeździe "na byle czym". Dyscyplina ta występuje w dwóch odmianach. Pierwsza: uczestnicy klecą dowolne wehikuły, którymi następnie puszczają się na łeb na szyję z mniej lub bardziej stromego stoku; sędziowie oceniają pomysłowość budowniczych i styl ślizgu.

Zdjęcie

Łódź: stacja paliwowa przy ul. Piotrkowskiej
/Policja
Druga, dla zmotoryzowanych: z daleka omijamy stacje benzynowe, tankując do samochodu paliwa zastępcze. Liczy się, kto więcej zaoszczędzi i dalej zajedzie. Różni mądrale ostrzegają co prawda, że takie wynalazki mogą uszkodzić silnik, ale powiedzmy sobie szczerze: co może zaszkodzić dwudziestoletniemu gruchotowi z bliżej nieokreślonym przebiegiem?

Zresztą, skoro pijemy wódkę przyrządzoną ze spirytusu kupionego na bazarze, łykamy lekarstwa przywożone zza wschodniej granicy, używamy kosmetyków niewiadomego pochodzenia, i żyjemy, więc czego się bać? A ile satysfakcji: zaoszczędziliśmy parę złotych i nie pozwoliliśmy się złupić fiskusowi!

Reklama

Korzyści oczywiste, a ryzyko niewielkie. No, chyba, że ma się pecha, jak kierowca volkswagena w Łodzi, który wpadł ostatnio podczas akcji policji i pracowników izby celnej. Funkcjonariusze dostali cynk, że na jednej z miejscowych stacji paliw leje się do baków olej opałowy zamiast napędowego. No i jednym z tych baków był bak wspomnianego volkswagena. Co to znaczy znaleźć się w niewłaściwym czasie w niewłaściwym miejscu.

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl
Autor:

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Polacy jeżdżą na byle czym

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 95,

przeczytane przez: 142 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony