​Polacy pracują za półdarmo. Na przykład produkując samochody

Polska nie ma ostatnio dobrej opinii w świecie. Prezydent Stanów Zjednoczonych publicznie wytyka nam odwrót od demokracji. Szczególarze z Komisji Weneckiej czepiają się zmian w zasadach funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego. Parlamentowi Europejskiemu nie podoba się aktualny program TVP. UNESCO trzyma stronę kornika z Puszczy Białowieskiej w jego sporze z polskim ministrem środowiska. Wszyscy mają o coś pretensje, zupełnie nie zauważając naszych niewątpliwych zasług.

Zdjęcie

. /
.
/

Cytat

Wyobraźmy sobie teraz, że uniesieni dumą Polacy w proteście przeciwko szykanom ze strony instytucji Unii Europejskiej przestają kupować przechodzone auta z Zachodu. Toż to byłaby dla tamtych krajów kompletna klęska! Fala bankructw autokomisów od Marsylii po Hamburg i od Neapolu po Amsterdam

Czy nie należą się słowa uznania dla kolejnych rządów w Warszawie i świata biznesu, że dbając o konkurencyjność rodzimej gospodarki pilnują, by płace między Tatrami a Bałtykiem były odpowiednio niskie i zażarcie bronią się przed wejściem do strefy euro? Dzięki temu możemy taniej niż inni produkować różne fajne rzeczy, na przykład samochody oraz liczne części i podzespoły dla przemysłu motoryzacyjnego, a następnie wygodnie wysyłać je za granicę poprzez sieć fajnych, nowiutkich autostrad.

Skoro my pracujemy za półdarmo, to ktoś więcej na wytwarzanych w naszym kraju produktach zarabia. W ten sposób wnosimy nieoceniony wkład w nakręcanie globalnej koniunktury i poprawę międzynarodowego dobrobytu.

Reklama

I co, żadnej wdzięczności, podziękowań? Zwolnienie z konieczności zawracania sobie głowy wymyślaniem, projektowaniem, opracowywaniem skomplikowanych technologii, bo to wszystko dostajemy na tacy od zleceniodawców, trudno uznać za wystarczającą formę rekompensaty za możliwość zatrudniania w środku Europy ludzi gotowych harować za jedną czwartą stawek niemieckich czy holenderskich.

Absolutnie nie do przecenienia jest nasza rola w czyszczeniu zachodniej Europy z motozłomu. Właśnie poinformowano, że pierwszym półroczu 2016 r. sprowadzono do Polski prawie 450 tysięcy używanych samochodów, o 16,3 proc. więcej niż w tym samym okresie roku poprzedniego. Zdecydowana większość z nich, bo blisko 65 proc., to pojazdy leciwe, liczące więcej niż 10 lat.

Wyobraźmy sobie teraz, że uniesieni dumą Polacy w proteście przeciwko szykanom ze strony instytucji Unii Europejskiej przestają kupować przechodzone auta z Zachodu. Toż to byłaby dla tamtych krajów kompletna klęska! Fala bankructw autokomisów od Marsylii po Hamburg i od Neapolu po Amsterdam. Place zawalone dziesiątkami tysięcy samochodów, z którymi nie wiadomo co zrobić. Straty liczone w setkach milionów euro. Zdruzgotani właściciele firm, dotychczas żyjących z handlu używanymi pojazdami, którzy przed kamerami telewizji ZDF żalą się, iż od chwili, gdy przestali do nich regularnie przyjeżdżać Herr Janek spod Łodzi i Herr Wacek z Białegostoku, obrotni biznesmeni z lawetami, zupełnie nie wiedzą, jak związać koniec z końcem.

Okazja. Jedyny taki, zobacz! Niemiec płakał, jak sprzedawał

​Poetyka ogłoszeń motoryzacyjnych... Ich specyficzny słownik, składnia, styl, wymagają poważnych badań językoznawczych, na poziomie co najmniej uniwersyteckiej pracy doktorskiej. czytaj więcej

Szybko pojawiłyby się naciski na polityków, by dali sobie spokój z wściubianiem  nosa w polskie sprawy. Odezwaliby się ekolodzy, roztaczając przerażającą wizję Normandii i Bawarii zaśmieconych gratami, dotychczas masowo eksportowanymi na wschód, za Odrę. Wielu Niemców, Francuzów, Włochów wiedząc, że będą mieli poważne problemy z pozbyciem się obecnie eksploatowanego samochodu, zaczęłoby wstrzymywać się z kupnem nowego, co musiałoby fatalnie odbić się na sytuacji producentów aut.

Że co? Że za to my zaczęlibyśmy wreszcie kupować więcej fur prosto z fabryki?   Przecież dobrze wiecie, że to niemożliwe. Polak potrzebuje wozu godnego i wygodnego, z mocnym silnikiem i dobrym wyposażeniem. Takiego, którym można wybrać się z rodziną na wakacje, na duże zakupy do centrum handlowego, zadać  szyku, zajeżdżając w niedzielę na parking przy kościele. Niestety, większości rodaków nie stać na nowe auto, spełniające te wymogi. Dlatego perspektywa bojkotu sprowadzanych z zagranicy staroci jest całkowicie nierealna.

I jeszcze jedno. Warto zauważyć, że pomimo nieustannych, powszechnych  szyderstw z wieśwagenów, audików w tedeiku, szmelcedesów, fordów g... wortych i bolidów  młodych wieśniaków, to właśnie marki niemieckie dominują wśród używanych samochodów, najchętniej importowanych przez Polaków. W czołowej dziesiątce bestsellerów pierwszego półrocza 2016 jest ich aż sześć. 

PS. Redakcja serwisu Poboczem.pl nie ponosi odpowiedzialności za wyrażane w komentarzach słowa (a także czyny) osobników, których IQ i poczucie humoru nie pozwoliło na przyswojenie treści artykułu...                

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: ​Polacy pracują za półdarmo. Na przykład produkując samochody

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 198,

przeczytane przez: 8656 osób Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony