Policyjny sposób na kierowców. Uporczywe nękanie

Jak walczyć z patologią na drogach? Ustanawiając mądre prawo i konsekwentnie je egzekwując. Niestety, w Polsce taki model postępowania, w innych krajach zupełnie oczywisty, jest zdecydowanie niepopularny. Brakuje nam wytrwałości. Jesteśmy niecierpliwi i nie potrafimy realizować obliczonych na wiele lat planów działania.

Zdjęcie

. /Fot. Piotr Jedzura /East News
.
/Fot. Piotr Jedzura /East News

Nie lubimy nudnej, mało efektownej rutyny. Miotamy się od ściany do ściany, gubiąc się wśród setek doraźnie, bez głębszego zastanowienia się, zgłaszanych pomysłów. Najnowszym, mocno ostatnio lansowanym przez policję sposobem na niesfornych kierowców jest uporczywe nękanie.

Jak poinformowano, od kwietnia do lipca policjanci zatrzymali ponad 5,6 tys. praw jazdy za "rażące łamanie przepisów ruchu drogowego". Siedmiokrotnie więcej niż w całym roku 2013. Nie jest to wynik gwałtownego wzrostu przypadków brawury, wyprzedzania na trzeciego, lekceważenia ciągłej linii itp., lecz zaleceń komendanta głównego policji, który uznał, że odebranie, choćby na krótki czas, sprawcy wykroczenia ważnego bądź co bądź dokumentu jest skuteczniejszą metodą dyscyplinowania niesfornych kierowców niż sam mandat.

Reklama

"W Polsce mamy nadal jedne z najniższych mandatów w Europie. Naszym zdaniem w wielu sytuacjach maksymalny mandat w wysokości 500 zł (lub - w przypadku kilku wykroczeń - 1000 zł) nie jest na tyle dolegliwy, by zmusić pirata drogowego do przemyślenia swojego zachowania (...). Odebranie prawa jazdy jest dla kierowcy pewną dolegliwością. Nie może dalej jechać. Prawo jazdy trafia z wnioskiem do sądu, a ten rozstrzyga, czy je odebrać na kilka miesięcy, czy nie. Niezależnie od decyzji to jednak trochę trwa" - stwierdził w wypowiedzi dla mediów rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski.

Słowem: typowe działanie przez nękanie. Co będzie jednak, gdy kierowca, któremu, wedle orzeczenia sądu, niesłusznie zatrzymano prawo jazdy, zażąda odszkodowania? Cóż, o to ani rzecznika ani jego szefa głowa nie boli. I tak przecież ewentualną finansową rekompensatę ofierze nękania zapłaci skarb państwa, czyli ogół podatników. 

Cytat

W czasach PRL milicjant rowerzyście przyłapanemu na jakimś wykroczeniu po prostu spuszczał powietrze z kół pojazdu. Może podobną metodę stosować wobec zatrzymanych kierowców, obojętnie czy chronionych immunitetem czy nie?

Trudno jednak dziwić się policjantom, skoro podobny sposób rozumowania prezentuje ich najwyższy przełożony, czyli minister Bartłomiej Sienkiewicz. Niesławny bohater afery podsłuchowej, biesiadnik z restauracji "Sowa i przyjaciele", który próbuje odkupić swoje winy wobec szerokich mas społeczeństwa (jedzenie ośmiorniczek w kraju, gdzie jedynym powszechnie akceptowanym owocem morza jest śledź), uderzając w polityków i powszechnie krytykowaną instytucję immunitetu parlamentarnego. Jak doniósł "Fakt", szef resortu spraw wewnętrznych zaproponował, by drogówka po przyłapaniu posła na wykroczeniu poddawała drobiazgowej kontroli jego samochód. Gdy będzie miała zastrzeżenia do stanu technicznego auta - zabroni dalszej jazdy. Czyli znowu: działanie przez nękanie.

"Piraci z Wiejskiej nie schowają się za immunitetem. Policja będzie zabierać posłom samochody" - krzyczą tytuły w tabloidzie. Niestety, minister Sienkiewicz może się przeliczyć w swoich rachubach, bowiem jego pomysł nie wzbudził wbrew oczekiwaniom entuzjazmu. Przynajmniej wśród internautów, którzy wykazują daleko posunięty sceptycyzm.

"ja": "Po co te kruczki, omijanie prawa? Najlepiej zmienić zasadę - immunitet nie chroni w sytuacji łamania przepisów drogowych."

"rado": "Ciekaw jestem, który niebieski się odważy... jak wiadomo złodzieje i darmozjady mają znajomości i taki krawężnik w moment robotę straci..."

"szerzej": "Jak policjanci mają zbadać stan techniczny? Mają sprzęt? Są stacją diagnostyczną? Znów skończy się odszkodowaniami".

"328i": "Taką zabawę to sobie można urządzać z dziećmi i ich domorosłymi wynalazkami, może i zadziała, ale nie z takimi furami - nowe i jakieś 95% na gwarancji..., przy czym taki wypas, że Szanowny Pan kontrolujący Policjant może mieć problemy z samym otwarciem drzwi".

"rti": "W jeden dzień policjant zatrzymuje samochód posła a na drugi ma postępowanie dyscyplinarne bo śmiał zatrzymać i zmarnować czas posłowi jadącemu na bardzo ważne spotkanie lub obrady..."

Nie chcielibyśmy zabierać roboty ministrowi i jego podwładnym, ale nieśmiało podsuwamy jeszcze inne rozwiązanie z kategorii "działanie przez nękanie". W czasach PRL milicjant rowerzyście przyłapanemu na jakimś wykroczeniu po prostu spuszczał powietrze z kół pojazdu. Może podobną metodę stosować wobec zatrzymanych kierowców, obojętnie czy chronionych immunitetem czy nie? Auto na czterech kapciach to z pewnością nie mniejsza dolegliwość niż szczegółowe sprawdzanie stanu technicznego, a mniej kosztowna niż pochopne zatrzymanie prawa jazdy...  

Artykuł pochodzi z kategorii: Naszym zdaniem

poboczem.pl

Reklama

Reklama

Skomentuj artykuł: Policyjny sposób na kierowców. Uporczywe nękanie

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz

wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze: 282,

przeczytane przez: 423 osoby Dodaj komentarz
przejdź do nawigacji
przejdź na początek strony